Archiwum dla Styczeń, 2013

Rozdział 7.

Rozdział 7.

**OCZAMI ZAYNA**

Wchodząc do domu spojrzałem momentalnie na zegarek wiszący na ścianie w korytarzu.
Wskazywał on godzinę 19. Otworzyłem szerzej oczy i jak torpeda pognałem do swojego pokoju. Musiałem zacząć się przygotowywać, bo przecież nie mogłem spóźnić się na spotkanie, które sam zaproponowałem. Jakby to wyglądało. Zresztą nawet nie wiem czy dziewczyna wpuści mnie do środka ale zaryzykować nie zaszkodzi. Poślę jej kilka uśmieszków i na pewno ulegnie. Podszedłem do wielkiej garderoby przeglądając rzeczy. Nie wiedziałem co mam ubrać. Zakładałem kilka strojów i na żadne nie umiałem się zdecydować. W końcu po jakieś półgodzinie wybrałem coś odpowiedniego i stanąłem przed lusterkiem poprawiając swoje wymodelowane włosy. Potem przyjrzałem się uważnie sobie będąc zadowolony z efektów. Miałem na sobie czarne rurki dosyć obcisłe, do tego zwykła szara koszulka z nadrukami, a na nią koszulę w kratkę. Do tego na nogi założyłem trampki i na dokładkę większego efektu spryskałem się dużą ilością moich ulubionych perfum a mianowicie Bruno Banani.
-Teraz jesteś gotowy – pomyślałem i narzuciłem na ramiona skórzana kurtkę wychodząc z pokoju. Zauważyłem chłopaków na kanapie oglądających jakąś kreskówkę, o ile dobrze pamiętam to Spangeboba. Kanciastą, dziurawą gąbkę. Zaśmiałem się w duch i podrapałem się po głowie stawając za kanapą.
-Wychodzę. Nie wiem kiedy wrócę nie czekajcie na mnie-powiedziałem chcąc jak najszybciej wyjść.
-Zayn-usłyszałem głos Nialla, podbiegającego do mnie.
-Nie, nie kupię ci żadnego Hamburgera-odpowiedziałem nie słysząc jeszcze żadnego pytania.
-Nie o to mi chodziło-powiedział robiąc minę zbitego szczeniaka
-A o co?
-Nie zdradź mnie-zaśmiał się
-Głupek
-No co. A w ogóle gdybyś przypadkiem wracał koło McDonalds’a to kup mi tego Hamburgera.
-Niall-zmierzyłem go wzrokiem i wyszedłem z domu kierując się w stronę domu Niny.

**OCZAMI NINY**

Już dochodziła 20 a ja jeszcze nie byłam w pełni gotowa. Założyłam w pośpiechu czarne leginsy, do tego błękitną tunikę, botki na obcasie i sweterek. Stanęłam jeszcze przed lustrem poprawiając swój makijaż i delikatnie lokując swoje czekoladowe włosy. W tym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. Schowałam telefon do kieszeni i zbiegłam na dół. Poprawiłam dłonią jeszcze włosy nawet sama nie wiedząc dlaczego. Przecież to miało być tylko zwykłe spotkanie. Otworzyłam drzwi i ujrzawszy Zayna zaniemówiłam. Oto przed sobą zauważyłam wielkiego przystojniaka.
-Witaj Nino – usłyszałam i zauważyłam, że wyciąga do mnie dłoń. Również to uczyniłam i poczułam jego wargi na niej.
Speszona szybko zabrałam dłoń i szczeliłam przysłowiowego buraka.
-Wyglądasz ślicznie
-Dziękuję bardzo. Idziemy?-zapytałam i gdy potwierdził zamknęłam drzwi wychodząc na posesję.
-To gdzie mnie zabierasz?-wypaliłam nagle i usłyszałam jak chłopak zachichotał.
-Co w tym takiego śmiesznego?
-Nie nic. Zabieram cię do wesołego miasteczka.
-Zayn ja nie mam dziecięciu Lat
-Zobaczysz będzie Fajnie. Zaufaj mi.
-Dobra niech będzie-powiedziałam i szlam krok w krok za chłopakiem. Nie znałam tutaj jeszcze okolic, więc nie wiedziałam, w którą stronę iść
-Chciałeś pogadać
-Tak, ale to później. Teraz przyjemności
-Czyli mam rozumieć, że ta rozmowa nie będzie należała do tych przyjemnych
-To zależy jak ty ja odbierzesz. Ale to później. Teraz idziemy się bawić. Muszę cię jakoś rozweselić. Jeszcze nie widziałem jak się uśmiechasz.
-Powiem ci jak
-Więc?
-Okropnie.
-Nie może być tak źle Nino. Zapewne przesadzasz. Pamiętaj ładnemu we wszystkim ładnie.
No nie on cały czas mnie komplementuje. Nie powiem, że to nie miłe, ale nie znamy się. Mógł to zachować na później. Chyba, że ma inne asy w rękawie. Tak zamyślona szlam przy nim aż dotarliśmy do wesołego miasteczka.
-Na co najpierw chcesz iść?-usłyszałam
-Obojętnie
-Może diabelski młyn?
-Eee…no niech będzie-odpowiedziałam. Zawsze bałam się tej karuzeli, ale przecież nie mogłam się teraz ośmieszyć. Musze udawać, że jestem twarda.
-Więc ustalone-odpowiedział jak się domyśliłam zadowolony, bo świecił tymi swoimi białymi ząbkami. Kupił bilety dla nas obojga i chwile później wsiedliśmy na Diabelski młyn, który wyglądał tak przerażająco. Modliłam się w duszy, żeby nie rozbeczeć się ze strachu. Wyszłabym wtedy na potoczną „boidupę”. Zaśmiałam się w duszy ze swojego wyrazu, jednak w realnym świetle wiem, że nie wyglądało by to za ciekawie. Wraz z przystojniakiem (tak właśnie postanowiłam go nazywać) zajęłam miejsce i zaczęłam się zapinać. Nie szło mi to zbyt dobrze, dlatego zauważyłam, że zaczął mi pomagać. Ojej jakie to było słodkie. Kurcze co mi się stało? Na słodkość mnie wzięło. Spojrzałam mu w oczy i po raz pierwszy w jego towarzystwie uśmiechnęłam się naprawdę bardzo szczerze. Oczywiście odwzajemnił ową czynność tak, że przez chwilę zrobiło mi się błogo. Patrząc sobie tak w oczy przez dłuższy czas niespodziewanie zaczął …

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

A co się zaczęło dowiecie się w następnym rozdziale. No co muszę troszkę trzymać w niepewności.
Możecie w komentarzach pisać swoje podejrzenia ;)
Jak będzie minimum 4-5 komentarzy dodam kolejny rozdział.
Dzióbki moje <333

JESTEŚ? -> Czytasz? – > SKOMENTUJ ;**

(2) Liebster Award ! !

To już moja druga nominacja, którą dostałam do Liebster Award !
Jestem bardzo szczęśliwa.
NOMINOWAŁA MNIE:
2. [ Ania 6965 ]
http://moje-opowiadanie-onedirection.blogspot.com/

ODPOWIEDZI NA PYTANIA:

1. Jak zaczęła się twoja przygoda z pisaniem?
-
Już kiedyś próbowałam pisać, ale po prostu mi nie wychodziło. Kiedy zaczęłam słuchać One direction postanowiłam poszukać jakiś opowiadań. Bardzo mnie zaciekawiły i stwierdziłam,że też przecież potrafię i tak oto zaczęłam pisać owy blog, który naprawdę ma oglądalność i bardzo za to dziękuję. Gdyby nie wy na pewno bym przerwała pisanie.
2. Którą z dziewczyn (Danielle, Eleanore, Perrie) najbardziej lubisz i dlaczego?
-
Nie mam ulubionej dziewczyny. Na pewno wszystkie są bardzo ładne i mądre, ale ja interesuję się Chłopakami z 1D.
Ale podziwiam je, że wytrzymują, bo na pewno mają jakieś obelgi ze strony fanek.
3. Ulubiona piosenka?
-
Odkąd usłyszałam ją w telewizji to
ONE DIRECTION – little things
4. Podaj adres twojego ulubionego bloga.
-
Tutaj mnie zaskoczyłaś, ponieważ jest ich wiele, ale sądzę,że ten:

http://imagine-one-direction-24h.blogspot.com/
5. Ulubiony przedmiot w szkole?
- Wf i Matematyka, ale nie dlatego,że niby dla mnie jest łatwa, tylko dlatego, że mamy super nauczyciela, który potrafi wytłumaczyć i pozwala nam pisać spr. z zeszytami :D
6. Kto z 1D wg Ciebie ma najfajniejszy styl?
-
Najfajniejszy styl?  Hmmm…ZAYN ;)
7. Masz już jakieś plany na wakacje?
-
Nie. Nie planuje nic zawczasu, bo nigdy mi się nie udaje tego dokonać
8. Co chciałabyś robić w przyszłości?
-
Śpiewać
9. Co sądzisz o Larrym?
-
Jest bardzo uroczy, słodki i ma piękny głos.
10. Co sądzisz o moim blogu?
-
Jest bardzo interesujący. Wchodzę tak często chcąc sprawdzić czy masz nowy rozdział.
11.Co wg Ciebie powinnam zmienić w moim blogu?
-
Nic ;)
 

MOJE PYTANIA:
1. Jaki jest twój ulubiony kwiatek?
2. Chciała byś,żeby One Direction mieli swój serial tak jak Big Time Rush?
3. Co byś zrobiła, gdybyś przypadkiem na ulicy poznała któregoś chłopaka z One Direction?
4. Twoja ulubiona piosenka?
5. O czym nie lubisz rozmawiać?
6. Boisz się czegoś? Jak tak to czego?
7. Jaki masz znak zodiaku?
8. Jaki piosenkarz/piosenkarka lub zespół był twoim idolem przed One Direction?
9. Który ładniejszy ZAYN VS NIALL
10. Ulubione zwierzątko?
11. Ulubiona piosenka?

NOMINUJĘ :
1. http://imagine-one-direction-24h.blogspot.com/
2. http://neversaynever-onedirection.blogspot.com/
3. http://and-be-with-me.blogspot.com/
4. http://foreverloveonedirection1d.blogspot.com/
5. http://onedirectionismylive-poland.blogspot.com/
6. http://my-world-1d.blogspot.com/
7. http://one-direction-i-my-opowiadania.blogspot.com/
8. http://summerparadise1d.blogspot.com/
9. http://inne-zycie-1d.blogspot.com/
10. http://impossible-to-resist.blogspot.com/
11. http://moc-pieciu-zywiolow.blogspot.com/

 

(1) Liebster Award ! !

Nie wiem co mam po prostu powiedzieć. Pierwszy raz zostałam nominowana do Liebster Award !
A mianowicie:
1. [Nefelle]
http://loading–please-wait.blogspot.com/

Bardzo dziękuję;* Jestem bardzo wdzięczna ;)

A OTO ODPOWIEDZI :
1. Jak często się nudzisz?
- Nudzę się bardzo często. Niemal codziennie.

2. Jak byś chciała się nazywać?
- Natalie Anabell Brown

3. Gdzie byś chciała mieszkać?
- Oczywiście w Londynie

4. Wolisz koty czy psy, czy inne zwierzątko?
- Kocham pieski. To są moje pupilki ;)

5. Jakim językiem chciałabyś władać najlepiej (angielski się nie liczy;p)?
- Niemiecki już umiem, więc sądzę, że Hiszpański

6. Jaki lubisz smak lodów?
- Czekoladowe

7. Jakie dzikie zwierzę lubisz najbardziej?
- Może to głupie, ale Sarenki ;)

8. Jakie potrawy lubisz najbardziej?
- Spagetti, potrawkę z kurczaka, piure z ziemniaków i schabowego ;) ^^

9. Masz rodzeństwo?
- Tak

10. Jakie jest twoje marzenie?
- Poznać kogoś sławnego i przyjaźnić się z nim.

11. Wolisz opowiadania fantasy czy może science-fiction?
- Fantasy

MOJE PYTANIA :
1. Jaki jest twój ulubiony kolor?
2. Uwielbiasz śpiewać podczas kąpieli?
3. Wolisz słaby, czy mocny makijaż?
4. Co zabrała byś na swoją własną bezludną wyspę?
5. Lubisz nosić biżuterię? Jak tak to jaką?
6. Kogo najbardziej lubisz z piosenkarzy z One Direction?
7. A według ciebie kto jest najprzystojniejszy (Harry, Zayn, Louis, Niall, Liam) ?
8. Co cię skłoniło do pisania opowiadań?
9. Lubisz buty na obcasach czy sportowe?
10. Jaki jest twój ulubiony film (bez seriali) ?
11. Jaki masz kolor oczu?


NOMINUJĘ !!
1. http://imagine-one-direction-24h.blogspot.com/
2. http://marzeniazpierwszejreki.blogspot.com/
3. http://sick-mad-sad.blogspot.com
4. http://back-for-you-1dstory.blogspot.com
5. http://historia-pewnej-koszulki-w-paski.blogspot.com
6. http://upallnightonedirection-1d.blogspot.com
7. http://larrystylinsonn.blogspot.com
8. http://1dparadise.blogspot.com
9. http://marrymeharrystyles.blogspot.com
10. http://onedirectionforeverinmyheart.blogspot.com/
11. http://imaginy-one-direction-polska.blogspot.com

TO BY BYŁO TYLE;*
JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ

Rozdział 6.

Rozdział 6.

**OCZAMI NINY**

Czy to naprawdę jest zbieg okoliczności kiedy spotyka się jedną i tą samą osobę kolejny raz? A może to jakiś znak od Boga, który podkłada mi szczęście na talerzu. Może chce wynagrodzić mi te wszystkie krzywdy jakie do tej pory mnie spotkały. Ale, żeby stawiać na mojej drodze kogoś tak sławnego. Nadal stałam za ladą przyglądając się od czasu do czasu chłopakowi z lodowiska, a potem z parku. Miałam tylko nadzieję, że nie będzie mnie nękał pytaniami chcąc dowiedzieć się co mi się stało. Nie wiedziałam co bym mu wtedy powiedziała. Pewnie znowu bym skłamała. Nie umiałam powiedzieć prawdy o tym co robił mi ojciec.  Nie wiem po co też przyznał się, że mnie zna. Pewnie jego przyjaciele będą się z niego śmiać, że zna taka hm.. biedną? Tak to jest idealne słowo. Biedną dziewczynę. Wróciłam do wycierania filiżanek, które wcześniej oczywiście dokładnie umyłam. Nie widząc już żadnego klienta prócz One Direction zasiadłam na krzesełku za ladą i pochwyciłam w dłoń dosyć grubą książkę. Kolejne romansidło, które tak mnie zaciekawiło.
Pogrążona w lekturze nawet nie zorientowałam się, że ktoś podszedł do lady. Dopiero chrząknięcie tej osoby odciągnęło mnie od czarnych literek na lekko zniszczonych kremowych kartek papieru.
Odłożyłam szybko książkę i wstałam speszona.
-Przepraszam, że musiał Pan…-urwałam swoje zdanie widząc przede mną uśmiechniętego Zayn’a. No tak zrobiłam z siebie kretynkę.
-W czymś pomóc?-zapytałam
-Nie, dziękuję, ale… chciałem porozmawiać. Poświęcisz mi kilka minut?
-Przepraszam, ale nie mogę. Jestem w pracy. To mój pierwszy dzień i nie chcę zawieść Pani  Laury.
-Kilka minut-usłyszałam ponownie
-Nie Zayn. Nie mam czasu. Przepraszam, ale muszę iść do klientów
-Odeszłam od niego i podeszłam do stolika zapisując zamówienie nowych klientów. Kiedy wróciłam po kilku minutach zauważyłam na środku lady biała karteczkę, a właściwie serwetkę z jakimiś napisami. Przeczytałam ją sobie pod nosem i zaśmiałam się.

Nino nie ładnie tak odmawiać dżentelmenowi. Chyba strzelę na Ciebie Focha.
Chcę tylko spotkać się i porozmawiać. Nie odmawiaj mi.
Wpadnę po Ciebie o 20. Bądź gotowa w domu …”

-Co? Ale skąd on zna mój adres czyżby pani Laura? Nie to niemożliwe przecież ona nie wie gdzie mieszkam. O co tu chodzi?-biłam się ze swoimi myślami, jednak gdy ponownie zaczęłam czytać jego liścik zauważyłam na końcu dopisany wers

„PS. Pewnie domyślasz się skąd znam twój adres. Podpowiem ci. Za głośno mówisz ;* Do zobaczenia”

Podsłuchiwał mnie? Co za bałwan. Już ja się z nim rozprawię dzisiaj. Wrzuciłam liścik do kieszeni i zajęłam się ponownie kawiarnią. Nim się obróciłam zegar bił 18 co oznacza koniec pracy. Ogarnęłam lokal i wraz z Panią Laurą zamknęłam kawiarnię idąc radośnie do domu.  Przez całą drogę zastanawiałam się co mam założyć na nasze spotkanie. Nie chciałam wyjść jak jakaś ze wsi, ale też nie jak paniusia. Musiałam być po prostu sobą.

**OCZAMI LOUIS’a**

-Ej Bejbe-zwróciłem się do Zayna siedząc obok niego. –Nie powiedziałeś nam, że znasz taką słodką landrynkę.
-Landrynkę? Jaką landrynkę? Kto ma ja chcę-wypalił nagle Niall na to posłaliśmy mu wszyscy dziwne spojrzenie, a potem zaczęliśmy się śmiać. Oczywiście prócz Horanka, który nadal nie wiedział co się dzieje.
-No co. Głodny jestem-odezwał się blondyn.
-Przecież przed chwilą jadłeś-wtrącił się Liam prowadząc samochód.
-No i co z tego? Ale dobrze wiecie, że mój żołądek na landrynki zawsze znajdzie miejsce
-No tak oczywiście ty moja landrynko-powiedziałem i pomiziałem go dłonią po policzku, a raczej można było to nazwać szczypaniem.
Chwilę później wróciłem do rozmowy na temat tej brunetki.
-Czemu mnie nie uprzedziłeś, że ona tam pracuje. Ubrał bym się jak James Bond i na pewno by mi się nie mogła oprzeć.
-Loui-usłyszałem Zayna i zaśmiałem się widząc jego piorunujące spojrzenie.
-Oj no… wiesz co-powiedziałem i zamilkłem przestając mówić o niej.
-Ej Harry a jak tam twój tyłek nadal boli?
-Nawet mi nie mów. Od dzisiaj Ten kaktus nie żyje. I jak ja się teraz dziewczyną pokażę?
-O ile dobrze wiem to się buzią mówi i wygląda a nie gołym tyłkiem-wtrąciłem się i wszyscy zaczęli się śmiać do czasu gdy dotarliśmy do domu.

**OCZAMI LIAM’a**

-Dobra panowie wysiadamy-odezwałem się gasząc silnik i wysiadając ze samochodu.
Usłyszałem tylko głośne krzyki chłopaków a właściwie Hazzy i Zayna. Z ich krzyków domyśliłem się,że Loui znowu wariuje.
-Zlaź z moich kolan bąblu-krzyknął Zayn, a chwilę później Loczek, że Ma mu nie dreptać nóg. Z tego wszystkiego największą polewkę miał Niall i ja. Otworzyłem w końcu znienacka drzwi a owy „Bąbel” wyleciał ze samochodu wprost na podjazd.
-Nie daruje wam tego-powiedział i zaczął udawać, że płacze i ocierać swoje udawane łzy.
-Oj no kochanie już dobrze. Kupie ci kredki na baterie-powiedział Hazza i podszedł do niego podnosząc go.
-Serio a są takie? –odezwał się Niall.
-Dobra spokój, bo ludzie patrzą do domu-powiedziałem i gdy opuścili samochód zamknąłem go idąc do naszej willi

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

I jak wam się podoba ten rozdział? Mnie wydaje się, że nie za bardzo mi wyszedł, ale obiecuję, że postaram się o następnego ;*
Możecie pisać w komentarzach CZY CHCECIE BY NINA BYŁA Z ZAYN’em?

CZYTASZ? = SKOMENTUJ

 

PRZESYŁAM WAM BUZIAKI ;*

A TERAZ UWAGA !!!!

OTÓŻ WŁAŚNIE SKOŃCZYŁY MI SIĘ FERIE I CHCIAŁAM WAS POWIADOMIĆ,ŻE BĘDĘ DODAWAŁA KOMENTARZE RAZ LUB DWA W TYGODNIU.
MAM NADZIEJĘ,ŻE MNIE ROZUMIECIE. A JAK BĘDĘ MIAŁA WIĘCEJ CZASU TO OCZYWIŚCIE BĘDĘ CZĘŚCIEJ DODAWAŁA.

 

Rozdział 5.

Rozdział 5.

Kiedy odłożyłam swoje śniadanie Pani Laura zaśmiała się, na co ja zarumieniłam się momentalnie.
-Dziecinko zjedz sobie w spokoju, a potem poproszę cię byś nakryła stolik na sześć osób dobrze?
-Tak Proszę pani. A czy przyjeżdża ktoś ważny?
-Tak bardzo. Mój wnuczuś-odpowiedziała mi radośnie kobieta
-Sześcioro?
-Nie. Pięcioro, ale usiądę z nimi. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. Gdybyś sobie nie radziła zawołasz mnie to ci pomogę. A teraz wracaj do jedzenia. Smacznego  -powiedziała kobieta i wróciła do obsługiwania stolików. Usiadłam na krzesełku,  z którego wcześniej wstałam i jak najszybciej dokończyłam śniadanie. Posprzątałam po sobie, a potem tak jak byłam poproszona poszłam naszykować stolik dla sześciu osób. Starłam ową rzecz stojącą na czterech nogach, a potem poukładałam porcelanowe talerzyki wraz ze szklankami do soku i sztućcami. Na środek postawiłam spory dzbanek z pomarańczowym sokiem i wróciłam za ladę ocierając mokre filiżanki suchą ściereczką. Po około 20 minutach ujrzałam jak pod lokal podjeżdża jakieś luksusowe auto, a z niego wysiada pięciu przystojniaków. Przygryzłam dolną wargę przyglądając im się.
-całkiem nieźli-pomyślałam i odłożyłam filiżaneczki. Chciałam jeszcze dłużej na nich popatrzeć, jednak podeszła klientka prosząc o kawę. Zaparzyłam się czarną kawę i zaniosłam do stolika.
-Nina-zawołała mnie Pani Laura
-Tak słucham?-zapytałam
-Poznasz kogoś
-Pani wnuczka?
-Tak i jego kolegów
-Już się nie mogę doczekać-powiedziałam i zaśmiałam się z nią, jednak kiedy zauważyłam kto wchodzi do kawiarni zaniemówiłam, a uśmiech momentalnie zszedł mi z twarzy.

**OCZAMI NIALL’a**

Tak bardzo cieszyłem się na spotkanie z babcią. Uwielbiam ją. Chyba tylko ja mam tak młodą babcię, która ma 50 lat. No może nie taka młoda, ale musze powiedzieć, że wygląda na młodszą i tak się zachowuje. Zabrałem ze sobą chłopaków i od razu po wejściu do lokalu rzuciłem się mojej babuni w ramiona.
-Babciu-zawołałem, a ona mnie mocno przytuliła. Potem uczyniła to z innymi chłopakami.
-Jak zawsze przystojni-powiedziała
-Ty też Babciu Lauro-powiedziałem śmiejąc się –To co siadamy głodny jestem
-Jak zawsze. Wiecznie głodny i zawsze co najlepsze zje nie dzieląc się-wtrącił się Louis.
-Nieprawda. Ostatnio się podzieliłem z Zaynem – powiedziałem oburzony
-Tak Marchewką-wszyscy wybuchli śmiechem.
-Siadajcie dzieci
Posłuchałem babci i zająłem miejsce przy stoliku, a za mną pozostała czwórka.
-Chcę wam kogoś przedstawić. Nino chodź na chwilkę
-Już proszę Pani-powiedziała jakaś młoda dziewczyna i podeszła do stolika. Zagwizdałem cicho widząc kogo babcia tu sprowadziła.
-Poznajcie to Jest Nina. Pracuje u mnie

**OCZAMI HARREGO**

No, no no. Kiedy zobaczyłem ta dziewczynę oniemiałem. Była bardzo..bardzo ładna. Dziwne,że marnuje się jako kelnerka, ale skoro lubi. Ukazałem swoje białe zęby i dłonią zabrałem z czoła burzę swoich loków. Widziałem jaka była nieśmiała, ale to mi się podobało.
-Cześć Nino. Jestem Harry Styles miło mi cię poznać-kiwnąłem dłonią uśmiechając się.
-Nawzajem-odpowiedziała mi krótko, ale za to z jaką gracją.
Wprost za mną za przedstawienie się wziął Liam, który jak zwykle zaczął świecić swoja dżentelmeńską postawą i wstał całując jej rękę. A Louis? Jak zwykle zabawny. Musiał coś śmiesznego powiedzieć.
-No Witam Nino. Loui jestem-założył jej rękę na ramię. –od dzisiaj jestem twoim James’em Bondem-powiedział i przymrużył oczy układając palce jednej dłoni w przysłowiowy pistolet. Zaśmialiśmy się wszyscy z niego, jednak w końcu usiadł spokojny.

**OCZAMI ZAYNA**

To była ona. Nadal nie mogłem w to uwierzyć, jednak wiedziałem, że teraz mam okazję dowiedzieć się coś więcej o niej i o wczorajszym wydarzeniu. Może i nałożyła róż na policzki, ale ja wiem, że ukrywa swoje znamię, a raczej ślad po uderzeniu.  Przyjrzałem jej się dokładnie widząc jak ładnie wygląda we fartuszku. Nagle usłyszałem ponownie glos jednego z moich przyjaciół, a mianowicie Louisa
-Wybacz za kolegę, ale nie uczyli go manier. O jest taka nasza lala. Zayn Mailik-przedstawił mnie a ja spiorunowałem go spojrzeniem. Wiedziałem, że dziewczyna się mnie tu całkowicie nie spodziewa.
-Wypraszam sobie. Moje maniery są odpowiednie maślaczku-powiedziałeś śmiejąc się –Nie musiałem się przestawić, bo znamy się prawda Nino?-zapytałem.
Wiedziałem, że jest w niezłym szoku. Na pewno nie sądziła, że przyznam się iż ją znam.
-Tak, a niby gdzie ją poznałeś?
-Na lodowisku, kiedy chwile potem Niall przyniósł mi marchewkę.
-A to za nią tak patrzyłeś-wypalił bez zastanowienia blondyn, a ja spaliłem się rumieńcem.
-Uderzyłeś się w głowę. Ja tylko się zamyśliłem-powiedziałem, a w tym momencie Nina przyniosła dla każdego pyszne naleśniki. Codziennie je tutaj jedliśmy. Nasze ulubione danie.
Po chwili nasze rozmowy skończyły się i zaczęliśmy zajadać. Czasami tylko babcia Laur (tak ją uwielbiamy z chłopakami nazywać) zachwalała Ninę. Wiedziałem, że muszę z nią pogadać i to koniecznie dzisiaj. Najlepiej za chwilę.

 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ta dam .. xd  !! I jak wam się podoba?
Nawaliłam czy wyszło mi?
czekam na komentarze < 3

5 komentarzy i nowy rozdział ;*

TO JEST TA KAWIARNIA PANI LAURY ;*
DODAŁAM ZDJĘCIE, ŻEBYŚCIE  MIELI WYOBRAŻENIE ;**


A tak wyglądała Nina w fartuszku xd;**

Rozdział 4.

Rozdział 4.

**OCZAMI LIAM’A**

Prawie wszyscy już poszli spać, tylko ja czekałem na Zayn’a, który jak zwykle włóczył się gdzieś po uliczkach Londynu. Czy on naprawdę nie rozumie, że na każdym kroku mogą czatować na niego paparazzi? Potem będą wypisywać jakieś głupstwa, że niby zespół się skończył i Zayn się wyprowadził. Siedziałem właśnie w salonie na skórzanej kanapie oglądając telewizję. Jak zwykle w najnowszych plotkach o gwiazdach był nasz zespół, ale teraz mówili prawdę. Też uważam, że nasz zespół zawsze będzie trzymał się razem i to prawda ,że jesteśmy najlepszymi  przyjaciółmi.
Nagle usłyszałem trzask drzwi. Domyśliłem się, że właśnie wrócił Zayn. Wstałem momentalnie z kanapy podszedłem do niego.
-No wreszcie stary ileż można chodzić po mieście?
-Potrzebowałem samotności –odpowiedział i zauważyłem, że jest jakiś zamyślony.
-Ej, o co chodzi?
-O nic. Jestem zmęczony. Masz racje niepotrzebnie chodzić nocą
-No przecież widzę, że cos nie tak. Wiesz, że możesz mi powiedzieć.
-Jutro Liaś, Jutro-usłyszałem i zostałem ominięty.
-No świetnie, a ja na niego czekałem. Zamknąłem drzwi na klucz i pogasiłem światła, a potem poszedłem prosto do swojego pokoju. Ułożyłem się na łóżku i momentalnie odpłynąłem w krainę Morfeusza.

**OCZAMI ZAYN’a**

Ciągle miałem przed oczami widok tej dziewczyny. Zapadła mi w pamięć tak jakby była kimś ważnym w moim życiu, a przecież nawet jej nie znam. Zastanawiam się co w ogóle jej się stało? Na pewno ktoś ją uderzył, ale kto i za co? Gdybym kogoś takiego dorwał zabił bym na miejscu. Ciągle rozmyślałem o niej. Na okrągło miałem przed oczyma jej zapłakaną twarz. W uszach jej krzyk, gdy ją złapałem. Kto ją tak bardzo skrzywdził? Czyżby jej chłopak? Zabił bym tego sukinsyna. W końcu wziąłem głęboki oddech i ruszyłem do łazienki, gdzie będąc w niej rozebrałem swoje ubrania i wszedłem pod prysznic. Miałem dość. Znowu jej twarz. Zayn ogarnij się-powiedziałem na głos ocierając dłonią mokrą twarz od wody. Po owej kąpieli po prostu otarłem swoje ciało i założyłem spodnie dresowe do spania. Szybko wszedłem do pokoju i rzuciłem się na łóżko okrywając pod szyję kołdrą. Chwilę mi zajęło odpłynięcie.

**OCZAMI NINY**

Och jak dobrze, że to się już skończyło. Nie  wiem czemu tak długo odzwlekałam z powiadomieniem policji. To było moje zbawienie. Tutejsza Policja naprawdę działała szybko. Cieszyłam się, że już po wszystkim. Obiecali mi, że go zamkną i nawet jeśli zostanie przewieziony do Kanady i tak nie wyjdzie. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, w którym panował wielki chaos.
-Najpierw muszę tu posprzątać, co aż strach się bać-powiedziałam i zamknęłam dokładnie drzwi.
-O Bożę Zayn ! On widział mnie w takim stanie. A co ja mu powiem jak go spotkam? Hej. Przepraszam, że tak na ciebie wpadłam, ale uciekałam przed ojcem, który mnie bije. Uciekłam przed nim, ale on mnie znalazł tu w Londynie. To chore-pomyślałam biorąc głęboki oddech.
-Zresztą nie ma się czym przejmować. Nie wiadomo czy go spotkam-powiedziałam i z taką myślą zaczęłam sprzątać w domu, w którym ojciec zrobił niezły bałagan. Pochowałam już do szafy ubrania z ziemi. Na szczęście nie były zniszczone. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby jednak było inaczej. Obecnie nie stać mnie na nowe, bo przecież dopiero zaczęłam pracować. Poukładałam resztę rzeczy na swoje miejsce, a walizki schowałam do wielkiej garderoby. Zadowolona, że tak szybko skończyłam poszłam pod prysznic. Po cudownie orzeźwiającej kąpieli w końcu poszłam spać bez żadnego strachu, że ktoś mnie skrzywdzi. Nazajutrz o 7 obudził mnie dźwięk telefonu komórkowego, a dokładniej budzik. Otworzyłam zaspane oczy i leniwie wstałam z łózka wyłączając urządzenie. Ziewnęłam wydając dziwny odgłos z ust tak, iż się zaśmiałam. Pośpiesznie zeszłam na dół do kuchni i zajrzałam do lodówki wyciągając mleko, a z szafy płatki.
-Muszę zrobić zakupy-powiedziałam wsypując do miseczki płatki zalewając je mlekiem. Usiadłam na krzesełku i zaczęłam konsumować. Starałam się zrobić to szybko, bo przecież muszę iść do pracy. Po tym jak zjadłam włożyłam naczynie do zlewu i poszłam do łazienki. Umyłam zęby i zrobiłam delikatny makijaż. Poprawiłam swoje proste włosy, a potem już tylko ubrałam się i wyszłam z domu tym razem dokładnie sprawdzając czy dom jest zamknięty. Po około 15 minutach byłam na miejscu. Pani Laura właśnie podeszła pod kawiarnie i pokiwała mi uśmiechnięta ręką. Podbiegłam do niej jak najszybciej i pomogłam otworzyć drzwi.
Wyciągnęłam na zewnątrz szyld z naszymi proponowanymi smakołykami, a potem starłam wszystkie stoliki i wróciłam za bar czekając na klientów.
Do godziny 12:00 kręciło się sporo osób. Zamawiali to rogalika, to kawę, herbatę ciasto i wiele innych łakoci. Jest ich tak dużo, że nie ledwo zdołam policzyć.
Właśnie miałam przerwę, więc usiadłam cicho w kącie popijając gorącą czekoladę i zajadając rogala, które dała mi szefowa. Powiedziała, że codziennie mogę sobie coś brać na śniadanie nie musząc przynosić z domu. Podziękowałam grzecznie i udałam się właśnie do kąta, w którym siedzę zamyślona.
– Nina-usłyszałam po kilku minutach
-Tak proszę pani?
-Mam do ciebie wielką prośbę
-Tak? A jaką?-zapytałam odkładając śniadanie na stolik. Wiem, że nie grzecznie mówić z pełną buzią.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Wiem, że może nudy, ale nie martwcie się.
To początek czegoś dobrego. Obiecuję, że w następnym rozdziale pojawi się całe One direction ;)

ZAJRZYSZ = SKOMENTUJ ;*

Rozdział 3.

Rozdział 3.

**OCZAMI  NINY**

Kiedy pchnęłam drzwi okazało się, że są otwarte. Poczułam jak serce podchodzi mi pod gardło. Zastanawiałam się kto mógł wejść do mnie do mieszkania? Przecież jestem tu nowa nikt mnie nie zna. Jak to się mogło zdarzyć? Dlaczego ja zawsze mam takiego pecha? Toczyłam ciągle jak głupia wewnętrzny monolog. Otworzyłam drzwi szerzej, jednak powoli i weszłam do środka najciszej jak umiałam. Miałam nadzieję, osoba, która tutaj jest lub była nie usłyszała mnie. Podniosłam z ziemi kij bejsbolowy, który jeszcze przed wyjściem stał w specjalnym koszu na narzędzia. Już miałam zacisnąć na nim dłonie, gdy nagle poczułam szarpnięcie i trzask. Jak się okazało trzask drzwi wejściowych. Z moich ust wydobył się krzyk, jednak nie na długo, bo czyjaś obślizgła ręka zatkała mi usta. Próbowałam się wyrwać, jednak byłam zbyt słaba. Nagle usłyszałam tak znajomy dla moich uszu głos. Wszędzie bym go poznała. Tego nie da się zapomnieć. Tak wiele bólu mi sprawił.
-Myślałaś, że tak po prostu uda ci się uciec ode mnie? Co ty w ogóle sobie myślałaś? –usłyszałam głos a potem zauważyłam, że podszedł do gniazdka i oświecił światło. W domu panował totalny nieład. Moje ubrania były rozrzucone, a walizki leżały jedna na drugiej niemal bez zamków.
-Boże jak to możliwe-pomyślałam i poczułam szarpnięcie za włosy.
-Teraz odsłonię ci usta i porozmawiamy tylko nie krzycz, bo pożałujesz-usłyszałam, a po kilku sekundach poczułam wielką ulgę, gdyż swobodnie mogłam oddychać.
-Dlaczego ode mnie uciekłaś?
-Dlaczego? Powinieneś wiedzieć-mimo strachu potrafiłam mu się odgryź. Po co pyta skoro wie dlaczego uciekłam.
-Skąd w ogóle wiesz, że tu jestem?-krzyknęłam
-Nie twój interes. Powiedziałem nie krzycz-uderzył mnie z otwartej ręki.
-To za nie posłuszeństwo-Słysząc jego słowa zakpiłam. Mylił się. Zawsze byłam posłuszna. Jedyny raz zbuntowałam się i uciekłam. Myślałam, że odpuści, jednak jak zwykle się pomyliłam.
-Jesteś moim ojcem a zachowujesz się Jakbyś mnie nie znał. Jakbym była dla ciebie nikim. Jakąś dziwką. Jestem pełnoletnia. Daj mi żyć własnym  życiem-powiedziałam i on zaczął się śmiać podchodząc do okna. Wykorzystując tą okazję jak najszybciej ruszyłam w stronę wyjścia. Udało mi się i gdy tylko przekroczyłam próg domu biegłam ile sil w nogach słysząc tylko krzyki ojca. Nie patrzyłam gdzie biegnę. W pewnym momencie wpadłam na kogoś, jednak nie upadłam Poczułam czyjeś ręce na swojej talii.
-Zostaw mnie! Zostaw nie dotykaj nigdy więcej !-krzyczałam w niebogłosy próbując się wyrwać.
-Hej spokojnie-powiedział czule znany mi głos. To był Zayn. Ten sam, którego poznałam na lodowisku.

**OCZAMI ZAYN’a**

Jak co wieczór wyszedłem na wieczorny spacer, który dotleniał mnie i powodował, że się uspokajałem. Mimo, że jestem tak związany z chłopakami czasami potrzebuje chociaż kilku minut samotności na przemyślenie kilku ważnych rzeczy, a czasami po prostu sobie pospacerować. W pewnym momencie poczułem uderzenie na swoim torsie tak, że niemal odbiłem się. Zauważyłem, że jest to jakaś dziewczyna o czekoladowych włosach. Zresztą sam nie wiem było ciemno. Po chwili usłyszałem jej krzyk i słowa, które zaczęły do mnie docierać. Domyśliłem się, że coś się stało.
-Hej spokojnie-powiedziałem czule przyglądając  jej się. Gdy uniosła swoją głowę rozpoznałem w niej dziewczynę z lodowiska. Zapewne Ninę jak dobrze pamiętam.
-Jezu Nina co ci się stało?-ujrzawszy jej policzek otworzyłem szeroko oczy. Był strasznie czerwony i widniał na nim odcisk od ręki.
-kto ci to zrobił?-nadal mówiłem nie otrzymując odpowiedzi. Byłem wkurzony. Może jej nie znalem, ale nienawidzę osób, które bija kobiety.
-To nic takiego. Proszę nie dopytuj-usłyszałem cichy szept zmieszanej dziewczyny.
-Jak to nic? A to ? To Pikuś?-zapytałam wskazując palcem na policzek.
-Proszę nie dzisiaj. Muszę zadzwonić-powiedziała i odeszła kawałek. Widziałem jak zapłakana unosi telefon do ucha i chwilę później rozmawia podając jaki adres. Wiedziałem gdzie to jest. Czyżby tam mieszkała?-zastanawiałem się. Stałem z nia jeszcze kilka minut, kiedy stwierdziła, że musi iść.
Chciałem już się odezwać, jednak poczułem wibracje w kieszeni. Wyciągnąłem telefon i zauważyłem na wyświetlaczu napis „Loczek”. Odebrałem urządzenie i przyłożyłem do ucha.
-Słucham? Tak już wracam za chwilę będę-odpowiedziałem i po rozłączeniu rozejrzałem się w poszukiwaniu dziewczyny. Jednak mimo to nie udało mi się jej znaleźć.
-Muszę jutro ja znaleźć. Wtedy pogadamy-pomyślałem i ruszyłem w swoją stronę

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

I jak nie zawiodłam was? Musiałam troche akcji dać. kolejny będzie lepszy. Obiecuję ;*<33 ♥

Czekam na komentarze i pozdrawiam ;*:*:* < 333


a to tak dla oglądania Zayn’a ;**<33

Rozdział 2.

Rozdział 2.

**OCZAMI NIALL’a**

Po pysznej wyżerce w tutejszej kawiarni wreszcie ruszyłem do mojego kochanego skarba.
Miałem tylko nadzieję, że nie zrobił sobie  żadnej krzywdy, bo znając jego mógł wpaść w jakąś bójkę. No cóż, ale za to go przecież kocham. Wszedłem na plac z lodowiskiem i zauważyłem, że Zayn patrzy w jeden punkt. Tak jak by zobaczył ducha.
-Oj głuptasku – zawołałem i wybuchnąłem momentalnie śmiechem, jednak mimo to i tak nie było żadnej reakcji z jego strony.
– Zayn – krzyknąłem w końcu i pomachałem mu dłonią przed oczyma, a ten spojrzał na mnie wściekły.
Wiedziałem, że jest pewne zdenerwowany, że wyrwałem go z tak pięknego stanu.

**OCZAMI ZAYN’a**

Nawet się nie spostrzegłem kiedy wrócił Niall. Dopiero dotarło to do mnie kiedy pomachał mi ręka przed oczyma i krzyknął.
– Ej Horan ogarnij się – powiedziałem i odsunąłem się swoja twarzą od jego dłoni. Nie chciałem by przez przypadek uderzył mnie w tak śliczną buźkę. Przecież mam się podobać kobietą.  Zresztą co mi może zrobić takie chucherko jak on.
Zaśmiałem się w myślach i kiedy przypomniałem sobie jak długo go nie było momentalnie spoważniałem.
– Co ty tak długo robiłeś w tym bufecie? – zapytałem czekając aż blondyn udzieli mi odpowiedzi.
-Jaki bufet? Ty wiesz co to w ogóle bufet? To była kawiarnia pełna pyszności – zauważyłem, że mówiąc to gładził się po brzuchu.
-Niall – zacząłem.
-No?
-Jesteś głupi. Zachowuj się przy ludziach-powiedziałem –Więc? Powiedz mi w końcu co tak długo?
-Dobrze wiesz, że jedząc musze dokładnie przeżuć, bym nie przytył. A po drugie musiałem wszystkiego spróbować.
-A nie pomyślałeś, że chcę wracać, albo też jestem głodny?
-Pomyślałem. Mam coś dla ciebie-spojrzałem na niego zdziwiony, a on z papierowej chusteczki wyciągnął marchewkę.
-Horan-krzyknąłem –wsadź sobie tą marchewkę w du…
-Przegiąłeś. Rozwód-powiedział oburzony Niall.
Zaśmiałem się słysząc przyjaciela. Musiałem go jakoś przeprosić. Przecież nie chcę wracać na pieszo.
-Oj Kochanie przepraszam. Już wybacz mi-mówiłem udając błagalny ton i spoglądając na udane łzy przyjaciela.
-Dobra Chodźmy już. Porozmawiamy w domu-usłyszałem glos Niall’a a po kilkunastu minutach ruszyliśmy do wyjścia opuszczając całkowicie lodowisko i oddając łyżwy.

**OCZAMI NINY**

Po wyjściu z lodowiska ruszyłam ponownie w strony rynku, gdzie wcześniej poprosiłam mężczyznę o drogę. Spojrzałam w niebo, które nadal było błękitne. Nie wiem, która mogła być godzina, ale zapewne wczesna. Nie miałam ochoty wyciągać telefonu, bo po co? Mnie się wcale nie spieszy. Rozejrzałam się dookoła i zauważyłam pięknie ozdobioną kawiarnie „La Amore”. Podeszłam do szyby i uśmiechnęłam się widząc tam starszą kobietę. Dopiero chwile później zauważyłam przyklejoną do szyby karteczkę „PRZYJMĘ PRACOWNICĘ”. Uśmiechnęłam się pod nosem mając nadzieję, że może jakimś głupim fartem uda mi się. Weszłam pewnym krokiem do pomieszczenia i zasiadłam przy blacie uśmiechając się do kobiety.
-Dzień dobry-powiedziałam spoglądając na kobietę.
-Dzień dobry. Proszę co podać?
-Gorącą czekoladę – odpowiedziałam i zamilkłam spoglądając na nią.
-Proszę chwilkę zaczekać – spojrzałam jak odwraca się i zaczyna przygotowywać moja czekoladę.
-Mam pytanie. Widziałam na szybie ogłoszenie o pracy, czy to nadal aktualne?
-Tak aktualne. Wisi tutaj już miesiąc, ale nadal nikt się nie podjął.
-Jeśli się pani zgodzi ja chciała bym dostać tą pracę. Zapewniam, że jestem bardzo pracowita i nie będzie pani żałowała – powiedziałam radośnie i zapłaciłam za czekoladę, którą właśnie otrzymałam. Wzięłam maleńki łyczek i przymknęłam na chwilkę oczka.
-Przepyszna. Taka domowa – pochwaliłam kobietę  a ona się tylko uśmiechnęła.
-Jeśli jesteś zdecydowana, to dostanie pani tą pracę.
-Ojej naprawdę? Bardzo dziękuję-pisnęłam szczęśliwa –kiedy mogę zacząć. Nawet zaraz jeśli trzeba-powiedziałam.
-Bardzo była bym wdzięczna. Dzisiaj piątek i wieczorami jest sporo ruchu. Dam ci za chwilkę fartuszek i możesz zaczynać. Wszystko ci wytłumaczę
-Dobrze-wstałam uszczęśliwiona i wstałam z miejsca wchodząc za ladę. Założyłam podany fartuszek i spojrzałam na jak się dowiedziałam Panią Laurę.
-Od czego mam zacząć?
-Poukładaj ładnie te filiżanki, a potem możesz pościerać po stolikach. Jak usłyszałam tak zaczęłam robić. Nim się spostrzegłam zegar wybił 18 i wraz z Panią Laurą zamknęłam kawiarnię.
-Do jutra dziecino-powiedziała i rozeszłyśmy się w swoja stronę.
Na zewnątrz była już szarówka, więc staram się iść jak najszybciej by dotrzeć do mieszkania. Będąc już na miejscy weszłam na podwórek i podeszłam do drzwi chcąc je otworzyć.
Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jednak są one otwarte.
Byłam w szoku. Przecież wiedziałam, że je zamykałam. ..

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

I jak wam się kochani podoba ten rozdział? Mam nadzieję,że fajny;*
I zdradzę wam sekret. Dostałam dzisiaj weny i napiszę jeszcze jeden rozdział ;** :)
A pod dzisiejszymi rozdziałami chcę mieć chociaż po cztery komentarze. ^^

Fotki dam do następnej notki.
JEŚLI ZNACIE JAKIEŚ FAJNE BLOGI Z OPOWIADANIAMI, LUB SAMI JE PISZECIE ZOSTAWCIE LINK W KOMENTARZU. NA PEWNO ZAJRZĘ ;)

Rozdział 1.

Rozdział 1.

** OCZAMI NINY **

Po przekroczeniu progu mojego nowego mieszkania odetchnęłam z ulgą i postawiłam swoje walizki na środku salonu.
Wreszcie wiedziałam,że tutaj jestem bezpieczna i nikt nieproszony mnie nie znajdzie.
Tylko Caroline wie o tym gdzie jetem. Właśnie Caroline. Ledwo wyjechałam a już za nią strasznie tęsknię. Jest Dla mnie jak siostra.
Uśmiechnęłam się pod nosem jak głupi do sera i wzięłam ponownie swoje walizki idąc do sypialni, Postawiłam je w kącie i podeszłam do okna otwierając je,
-Londynie przybyłam ! – krzyknęłam głośno i zaczerpnęłam świeżego powietrza.
Słysząc śmiech kilku przechodzących dzieci szybko się schowałam zamykając okno.
-No pięknie Nino. Dopiero przyjechałaś, a już robisz z siebie pośmiewisko-pokręciłam głową, a chwilę później zaśmiałam się wyciągając z kieszeni dzwoniący telefon.
Widząc na wyświetlaczu imię swojej najlepszej przyjaciółki przyjaciółki momentalnie odebrałam przykładając sobie urządzenie do ucha
-Caroline! -krzyknęłam uradowana, a z drugiej strony usłyszałam tylko śmiech.
-Tak, ja też ciesze się,że cię słyszę-powiedziała rozbawiona blondyna.
-Wybacz,że tak krzyknęłam, ale nie mogłam się opanować. Jestem tu już kilka godzin, a nadal nie odezwałam się do nikogo ani słowem. Mówię ci ja tu zwariuję-powiedziałam czekając na odpowiedź przyjaciółki.
-E tam. Nie było tak źle. Jeszcze słyszę, więc jest ok. Uwierz mi potrafisz głośniej-usłyszałam odpowiedź, a ja oburzyłam się tylko.
-No wiesz ty co? Tak mówić do przyjaciółki?
- Przepraszam słonko. Przecież ja tylko żartowałam-tłumaczyła się skruszona, a ja już się uśmiechałam pod nosem.
-No już ci wybaczam, przecież cię kocham Wariatko-teraz ja usłyszałam szczęśliwy pisk mojej przyjaciółki.
-Caroline….mam pytanie.
-Słucham cię Nino?
-Czy mój ojciec. No wiesz szukał mnie może?
-Nie szukał. Daj sobie z nim spokój. Znowu zrobi ci krzywdę. Uderzy albo coś.
-Tak wiem, ja po prostu się boję,że mnie znajdzie. On jest przebiegły i sprytny.
-Nie bój się wszystko będzie dobrze.
-Dzięki, a w ogóle co u ciebie?-zapytałam
-To co kilka godzin temu bez zmian. A u ciebie?
-To samo oczywiście prócz widoków-zaśmiałam się -Dobra kończę i idę zwiedzać Londyn. Może poznam kogoś fajnego. Odezwę się później.
-Dobrze, tylko nie wymieniaj mnie na inny model.
-Ciebie? Nigdy! Pa-rozłączyłam się, a potem podeszłam do walizki i wyciągnęłam czarne rurki, tunikę i wygodne baletki.
W mgnieniu oka przebrałam się, a potem ruszyłam na zwiedzanie Londynu. Słyszałam,że jest tu świetne lodowisko, tylko jak je znaleźć, przecież nikogo tu nie znam. Podeszłam do pierwszego lepszego mężczyzny, który na moje oko miał jakieś 30 może więcej lat.
-Przepraszam-powiedziałam bardzo milutkim głosem spoglądając na niego.
-Słucham?
-Nie wie Pan może gdzie tu jest lodowisko? Jestem nowa i nie za bardzo się orientuje.
-Tak oczywiście. Musi iść Pani  prosto, a potem przed parkiem skręcić w lewo i na wprost na pewno pani znajdzie.
-bardzo panu dziękuję-uradowana ruszyłam według wskazówek i po kilku minutach byłam już na miejscu i zmieniałam wypożyczone łyżwy.

** OCZMI ZAYN’a **

Horan mnie już teraz zdenerwował nie na żarty. Ciągle jest głodny. Ile można siedzieć w bufecie i jeść?
Minęła przeszło godzina, a on nadal się zapychał. Pewnie nawet nie pomyślał o tym,że ja też może jestem głodny, albo,że chcę wracać do domu?
W sumie mógł bym wrócić  sam, ale on miał kluczyki. Następnym razem ja prowadzę. Skończyło się idę po niego.
Ruszyłem w stronę wyjścia z lodowiska, gdy nagle poczułem jak ktoś na mnie wpada. Na szczęście zdążyłem złapać tą osobę chroniąc przed upadkiem.
Jak się okazało była to młoda dziewczyna, brunetka.
-Sorry nie chciałam-powiedziała i wyswobodziła się z mojego uścisku, który ją podtrzymywał przed upadkiem.
-Nic nie szkodzi. Nic ci nie jest?-zapytałem spoglądając na brunetkę.
-Nie na szczęście nic-posłała mi swój uśmiech, a ja jak głupi odwzajemniłem go. Po chwili jednak Zakaszlałem i podałem jej dłoń.
-Jestem Zayn. Zayn Malik. zapewne wiesz kim jestem-powiedziałem dumny wypinając swoją pierś do przodu.
-A ja jestem Nina Brown-poczułem jak jej drobna dłoń zaciska się na mojej dłoni -I muszę Cię zmartwić, ale widzę cię pierwszy raz-powiedziała mi, a ja w szoku patrzyłem się na nią. Nie Możliwe,że mnie nie znała. Przecież to ja Zayn z One Direction. Halo dziewczyno ! Toczyłem nadal wewnętrzny monolog, gdy ponownie usłyszałem  głos Niny.
-Wiesz ja już muszę iść. Spieszę się trochę.
-Rozumiem. Mam nadzieję,że do zobaczenia?
-Yhy tak. Cześć-usłyszałem, a owa osóbka zniknęła mi z oczu. Przez dłuższą chwilę patrzyłam w puste miejsce po miej, dopóki nie ocknął mnie głos mojego głodomora.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~

I jak podoba wam się pierwszy rozdział opowiadania?
Mam nadzieję,że bardzo ;)
BArdzo proszę was o pozostawienie komentarza ;)
Za jakiekolwiek błędy przepraszam.