Archiwum dla Luty, 2013

Rozdział 17.

Rozdział 17.

 

**OCZAMI LIAM’A**

Wiedziałem, że Zayn jest zdenerwowany swoją bezradnością. Dopiero wyszedł ze szpitala i wiedział, że nie da mu rady. Chociaż znając jego siłę i wolę możliwe, że udało by mu się. Może po prostu nie chciał sobie brudzić rąk. Nie chciał się zniżyć do jego poziomu. Wcale mu się nie dziwię. Kto normalny przychodzi do innego faceta i grozi mu, bo co..bo stracił dziewczynę? Mógł ją pilnować. Jednak co do reakcji przyjaciela myliłem się. Nim się odwróciłem, by wejść do domu kątem oka zauważyłem jak zaczął startować za mężczyzną wsiadającym do samochodu.
-O cholera-wyrwało się nie tylko z moich ust. Słyszałem jak Niall również to powiedział. Podbiegłem z chłopakami do Zayn’a i chwyciliśmy go w porę.
-Spokojnie. Nie jest tego wart-odezwałem się i spojrzałem na niego. -Wracamy do domu-wraz z Harrym wprowadziłem go do domu i zamknąłem drzwi na klucz, by czasami nie kusiło go ponowne wyjście.
-Zaraz..zaraz, czy on powiedział, że przeze mnie stracił Ninę? – usłyszałem głos mulata, który już nieco ochłonął dzisiejszą kłótnią.
-Tak i co? Polecisz do niej, żeby cię znowu zraniła?-wtrącił się loczek.
-Harry – krzyknąłem wraz z blondynem i marcheweczką.
-No co? Mówię jak jest
-To lepiej zachowaj to dla siebie-wtrącił się Zayn i pokręcił głową.

**OCZAMI NICHOLASA**

Byłem wściekły na tego …Nawet nie wiem jak go nazwać. Gwiazdunia od siedmiu boleści. Przez niego straciłem Ninę. No dobrze może mam już Sarę, ale to Nina była moją najważniejsze. Owszem kocham ją też, ale…Teraz to ona będzie moim zapomnieniem po Ninie. Dojeżdżając na podjazd, wokół którego było pełno kwiatów odpiąłem pasy i poprawiłem włosy. Wysiadłem zamykając samochód i podszedłem do drzwi pukając. Chwilę później ujrzałem przed sobą zgrabną wystrojoną dziewczynę.
-Hej kochanie-usłyszałem jej piskliwy głos i poczułem czuły pocałunek, który odwzajemniłem.
-Hej kotku-powiedziałem wchodząc do środka.
-Gdzie byłeś?
-Obiecałem ci coś ostatnio tak? Zakończyłem wszystko z Niną.
-Naprawdę? Jej kochanie. Czyli teraz jesteś tylko mój?
-Tak tylko twój-pocałowałem ją ponownie i zakręciłem w koło. Chwilę później pocałowałem jej brzuch.
-Jak maleństwo?
-Maleństwo dobrze. Rośnie z dnia na dzień.
Byłem szczęśliwy, że dziecko jest zdrowe. Wiem, że przeszła dużo stresu przez moje ostatnie zachowanie, ale teraz jej to wszystko wynagrodzę.
-To już drugi miesiąc kochanie-usłyszałem.
-Wiem skarbie, wiem-odpowiedziałem i zaniosłem ją na kanapę.
-Odpocznij.

**OCZAMI NINY**

Spoglądam po raz kolejny na wyświetlacz swojego telefonu i nadal nic. Zero odpowiedzi na moją poprzednią wiadomość.
-Co ty sobie myślałaś ? Że głupie przepraszam wystarczy? Zraniłaś go-pomyślałam i otarłam łzy słysząc dźwięk połączenia na Skay’pie.
-Caroline? – nacisnęłam zdziwiona zieloną słuchawkę myszką i przykleiłam swoim ustom delikatny uśmiech.
-Hej Caroline.
-No hej młoda. Płakałaś?
-Nie płakałam. Przed chwilą wstałam. A w ogóle nie jestem młoda. To, że dzieli nas miesiąc różnicy nie znaczy, że jestem młoda mała meduzo-wytknęłam jej język i po raz pierwszy się zaśmiałam.
-Nadal pamiętasz moje przezwisko?
-Nie trudno zapomnieć. Przecież wybrałyśmy je, gdy byłyśmy w oceanarium. Robiłaś takie śmieszne miny do tych wszystkich ryb jak meduza-powiedziałam
-Oj no już dobrze. Mam dla ciebie niespodziankę.
-Niespodziankę? A jaką?…STOP ! chyba nie chcesz mi powiedzieć, że jesteś w ciąży-powiedziałam podejrzliwie.
-Nie ! Ja nigdy. Skąd ci to przyszło do głowy?
-No wiesz romantyczne filmy-przewróciłam oczami. -Więc?
-Przyjeżdżam do Ciebie. Szykuj dla mnie pokój.
-Co? Nie żartuj sobie.
-Nie żartuję. No chyba, że mnie nie chcesz to będę spała w jakieś budzie z miłym pieskiem o imieniu Burek.
-Wariatka. Chcę. Prześlę ci potem adres. Na ile przyjedziesz?
-Tylko na dwa tygodnie. Mama mi pozwoliła. Po długim błaganiu. Wiesz jak się martwi. O ciebie też się martwi.
-Podziękuj i ucałuj ją.
-Dobrze. Kończę, bo muszę się spakować. Za kilka godzin mam samolot-usłyszałam, jednak przez chwilę milczałam wysyłając jej ulicę przez SMS’a.
-Dostałaś wiadomość?
-Jaką wi…-urwała i zaczęła się śmiać.
-Coś ty mi wysłała?
-Adres-odpowiedziałam.
-A ty pod spodem? Co to jest?
-To jest hipcio. Mój nowy kolega-zaczęłam się śmiać.
-Co ty tam pijesz?
-Ja? Wodę. Dobra nie przeszkadzam. Pogadamy jak przyjedziesz.

**OCZAMI CAROLINE**

Po długiej rozmowie z przyjaciółką w końcu się rozłączyłam i zaczęłam pakować swoje walizki. Mam jej tyle do powiedzenia. Tak dawno jej nie widziałam.
Wyciągnęłam różową walizkę ze skorpionem na niej i zaczęłam się pakować. Nie zajęło mi to długo. Zawsze byłam szybko. No ..prawie szybka. Podczas ubierania i szykowania za jakiekolwiek imprezy przegrywałam z Niną. Mimo, że była szybsza ode mnie zawsze wyglądała pięknie. Po spakowaniu walizek spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 17:00.
-Ok jeszcze dwie godziny-w pośpiechu ułożyłam swoje blond włosy i przebrałam się w czarne skórzane spodnie, a do tego czara luźna tunika z literką „C”. Oczywiście jak Caroline. Dostałam ją od Niny na urodziny. Założyłam również skórzaną kurtkę i botki na obcasie schodząc na dół do mamy, która od rana kręciła się po kuchni.
-Mamuś zawieziesz mnie na lotnisko?
-Już? Tak szybko.
-Nie chcę się spóźnić. To co zawieziesz mnie?
-Tak oczywiście kochanie, tylko zaczekaj chwilkę-powiedziała i podała mi wielką torbę, która nie była za lekka.
-Co tam jest?-zapytałam zdziwiona?
-Domowe smakołyki. Przygotowałam dla was, żebyście mi tak głodne nie chodziły.
-Jesteś kochana, ale chodźmy już-powiedziałam i wyszłam z domu, a za mną moja mama. Wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy na lotnisko, skąd niedługo miałam lecieć do mojej Niny.

**OCZAMI NINY**

Nadal nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą usłyszałam. Caroline przyjeżdża. Po zakończonej rozmowie momentalnie udałam się do skrytki, gdzie założyłam fartuszek z napisem „Sexy is you”. Wzięłam również gumowe rękawiczki i zaczęłam porządnie sprzątać dom. Nie mogłam pozwolić, by zauważyła ten bałagan. zajęło mi to oczywiście 2 godziny. Ale wiedziałam, że tyle zajmie. Dawno tutaj nie sprzątałam porządnie. Kiedy już miałam zamiar usiąść na chwilkę na kanapie usłyszałam dzwonek do drzwi. Podbiegłam ucieszona do nich. Cieszyłam się, że po tak długim okresie uściskam swoją przyjaciółkę. Kiedy otworzyłam drzwi momentalnie piszcząc rzuciłam się na szyję „mojej przyjaciółce”.

. ~ ♥ ~~~~~~~~~~~~~~~~ ♥ ~ .

Dzisiaj postanowiłam wprowadzić nowy wątek. Mam nadzieję, że wam się podoba ;)
Poproszę wasze opinię. Chcę wiedzieć czy mam też dodawać „oczami” innych osób niż tylko Niny i 1D.

I jak zapewne widzicie pojawiła się nowa postać – Sara. Jej opis znajdziecie w zakładce „bohaterowie” 

CZYTASZ? = KOMENTARZ

kolejny rozdział pojawi się w tym tygodniu. Poinformuję was;* < 3

Rozdział 16.

Na początku bardzo chciałabym wam podziękować za wasze komentarze. Jestem mile zaskoczona. Wiem przynajmniej, że ktoś docenia moje opowiadania. Wasze opinie naprawdę dają mi kopa do dalszego pisania. Gdyby nie wy na pewno bym się już poddała.
Na dzień dzisiejszy mam 2305 wizyt i 135 komentarzy. KOCHAM WAS !

Rozdział 16.

**OCZAMI NINY** 

Nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą słyszałam. Zayn odszedł i zostawił mnie tutaj samą. Tak po prostu. To nie mogła być prawda. Straciłam osobę, na której zależało mi jak na nikim innym.
-Zayn-powiedziałam płacząc i odwróciłam się w jego stronę, jednak za późno, bo właśnie odjechał z Harrym samochodem. Gdyby nie on..Nie doszło by do tego. Chciałam mu to powiedzieć w odpowiednim momencie, ale nie tu i nie teraz. Dopiero wyszedł ze szpitala, ledwo wyzdrowiał, a teraz przeze mnie będzie cierpiał fizycznie. Jestem głupia. Czułam jak kolejne słone krople łez spływają mi po policzku i nie potrafię ich zatamować. Płyną jak potok, który stale płynie z prądem. Plątałam się bez celu po okolicy nie wiedząc co ze sobą zrobić. Napisałam do Zayna wiadomość 

Ja: „Zayn ja nie chciałam Cię skrzywdzić. Chciałam ci o tym powiedzieć wybacz mi” 

Wysłałam wiadomość, jednak zawiodłam się. Raport doręczenia nie doszedł co zapewne miało skutek wyłączonego telefonu. Kiedy dotarłam do domu zauważyłam na podjeździe taksówkę, a z niej wychodzącego Nicholasa. Podeszłam do niego i poczułam silne ramiona na swoim ciele.
-Hej-szepnęłam beznamiętnie i spojrzałam w bok.
-O co chodzi?
-O nic. Źle się czuję. Muszę się położyć.
-Płakałaś?
-Nie pyłki naleciały mi do oczu. Muszę użyć kropli do oczu-wyminęłam go idąc w stronę domu.
-Przez niego tak?
-Nie rozumiem o czym mówisz-odpowiedziałam jednak kłamałam. Dobrze wiedziałam, że chodzi mu o Zayna. Zayna, który już nie jest mój. Westchnęłam na samą myśl i znowu poczułam słone łzy na policzku.
-Nie udawaj dobra. Ja wszystko wiem. Kochasz go. Uważam, że ty i ja. To nie ma sensu, a w ogóle poznałem kogoś, kto zwraca na mnie uwagę. Nie lata do innego jak ty ciągle.
-Nie będę już do niego chodziła-odpowiedziałam nie zwracając w ogóle uwagi na jego słowa. Nie obchodziło mnie to czy ze mną jesteś czy nie. Kilkanaście minut temu uświadomiłam sobie, że popełniłam błąd wiążąc się z nim.
-Życzę ci szczęścia-dodałam
-Dzięki, ale co to oznacza, że już nie pójdziesz?
-Normalnie.
-Zmarł?
-Nie ! Dowiedział się, że jestem zajęta i po prostu zostawił mnie odjeżdżając. Zresztą nie muszę ci się tłumaczyć.
-No tak. Już nic nas nie łaczy. Czesć-usłyszałam trzaśnięcie drzwiami samochodu i odgłos zapalającego silniki. Chwilę potem zauważyłam jak żółta taksówka odjeżdża spod mojego domu. Jednego dnia straciła dwie osoby. Jestem potworem. Najważniejsza osoba nie chce ze mną gadać, a mój były  zdradził mnie i teraz potrafił mi to powiedzieć prosto w oczy. Weszłam do domu i zamknęłam się w sypialni płacząc. Musiało to wyglądać dziwnie, bo przecież mieszkam sama a zamykam się w sypialni. Ale teraz to było mało ważne. Liczył się ON. 

**OCZAMI ZAYN’A** 

Wiedziałem, że ja zraniłem, ale ona również to uczyniła i to bardzo mnie zraniło. Może bardziej od tego co ja jej zrobiłem. Poprosiłem o czas. Musiałem się pozbierać. Chłopaki mnie próbowali pocieszać a najbardziej Louis, który zrobił sobie z marchewek zęby jak królik. Zaśmiałem się z tego. brakowało mi tych kretynów. Tylko oni potrafią mnie rozśmieszyć.
-o nasz DJ się śmieje-powiedział Niall i podbiegł przytulając mnie, a za nim w ślad poszli wszyscy.
-Bo mnie udusicie. Ja mam kości chcę żyć-krzyknąłem udając, że się śmieję. 

**OCZAMI LOUIS’A**  

Musiałem rozśmieszyć mojego boy’a. W prawdzie raz się zaśmiał, ale to dopiero początek mojego planu. Potarłem dłońmi o siebie i uśmiechnąłem się nadal mając w zębach marchewki. Usłyszałem śmiech i spojrzałem na nich miną „o co wam chodzi?”
-Nie widzieliście nigdy człowieka jedzącego marchewki?
-Widzieliśmy, ale nie widzieliśmy człowieka w bokserkach i w papciach w króliczki,  jedzącego marchewki i robiąc z nich zęby-usłyszałem głos Zayna, a potem śmiech. No to nasz kochany Zayni wrócił do świata One Direction. O tak. Zacząłem odstawiać swój taniec szczęścia przez co pogubiłem marchewki.
-Ej Marchewa uspokój się, bo za chwile zgubisz majty
-Nie martw się trzymam je-krzyknąłem i usłyszałem dzwonek do drzwi.
-Otworzę !-zawołałem.
-Nie czekaj. Ja otworzę muszę poczuć się jak w domu, a ty idź się ubrać golasie-powiedział Zayn i poszedł otworzyć drzwi. Zamiast sypialni oczywiście wybrałem kierunek Zayna i wychyliłem się zza ściany obserwując się kto przyszedł. Był to mężczyzna i było widać, że jest wściekły, bo niemal wyciąga Malika na zewnątrz.
-Chłopaki-zawołałem. -Potrzebna pomoc-dodałem, a oni jak na zawołanie podbiegli do mnie.
-Nie ja tylko on-wskazałem na kumpla stojącego na zewnątrz skąd było słychać krzyki. 

**OCZAMI NICHOLASA**

Myślałem, że mnie szlak trafi. Przez niego straciłem Ninę. Kiedy otworzył drzwi momentalnie wyciągnąłem go na zewnątrz.
-Co ty sobie wyobrażasz? Co ty masz w sobie takiego czego nie mam ja. dlaczego Ona woli ciebie?-krzyczałem jednak widziałem, że Zayn czy jak mu tak wcale się tym nie przejmuje.
-O Ninę mi chodzi ciołku. Zerwała ze mną przez ciebie. Nie daruję ci tego. Spotkamy się jeszcze-powiedziałem i popchnąłem go o ścianę wiedząc, że jeszcze nie ma sił by się bronić. Chwilę później wsiadłem w samochód i odjechałem.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 

Kochani jestem chora dlatego taki beznadziejny;(  Nie chciałam was całkiem zaniedbać i nie dodać w ogóle rozdziału, dlatego chociaż taki.

 

i przepraszam za tak dziwną czcionkę, ale czasami coś mi się psuje. mam nadzieję, że nie przeszkadza w czytaniu.

CZYTASZ? = SKOMENTUJ ^^
8 komentarzy. 


 

 

Rozdział 15.

Rozdział 15.

**OCZAMI NINY**

Widząc przed sobą drzwi wyjściowe już chciałam nacisnąć klamkę, gdy usłyszałam głos Liama.
-Zaczekaj. Nie mówiliśmy, bo chcieliśmy zrobić ci niespodziankę jak zostaniecie sami, ale niestety musiał wejść i wyskoczyć z tą wodą.
-No tak, ale…nieważne. Jak on się w ogóle czuje?
-Sama sprawdź. Lekarz mówił, że wygląda na to, że dobrze. Spał tak długo, że dzisiaj mogą mu spokojnie ściągnąć gips, bo jego kości się zregenerowały. Zresztą sama zobacz-powiedział Daddy i pociągnął mnie za rękę w stronę sali Zayn’a. Gdy tylko weszłam pozostała część zespołu opuściła salę i zamknęli drzwi. Usiadłam przy łóżku chłopka nie mając odwagi spojrzeć mu w oczy.
-Nino..-usłyszałam cichy szept, a chwilę później dotyk na swojej dłoni, który działał tak kojąco. Tak bardzo tęskniłam za tym. Ciągle śniłam o tym momencie, a teraz? Teraz nie miałam nawet odwagi spojrzeć na niego. Bałam się nawet nie wiem czemu.
-Spójrz na mnie. Proszę. Chciałem cię przeprosić za tamten dzień. Nie chciałem by tak wyszło. Wszystko miało być takie idealne. Wybacz mi.
-Nie wracajmy do tego. Minęło sporo czasu-powiedziałam i po raz pierwszy dzisiejszego dnia spojrzałam w jego oczy.
-Chcę tylko usłyszeć, czy mi wybaczasz.
-Już dawno to zrobiłam-szepnęłam czule. Powiedz mi teraz jak się czujesz?
-Już dobrze. Pytałem lekarza i jest możliwość, że w tym tygodniu wyjdę. Moje ciało niemal się zregenerowało, ale jeszcze jestem słaby. Mam nadzieję, że jak wyzdrowieję, to dasz zaprosić się na randkę?
-Tak..tak-odpowiedziałam po kilkusekundowym milczeniu. Nawet nie wiem co ja wyprawiam, przecież mam chłopaka. Na pewno jak Nicholas się dowie będzie zły. Nie powinnam tutaj przychodzić.

**OCZAMI HARREGO**

Mogłem się domyślić, że Nina jest taka sama jak inne dziewczyny. Ciągle im mało i chcą więcej facetów. Nie dość, że ma faceta to jeszcze podbija do Zayna. Zapewne leci na jego kasę, bo raczej nie może dużo zarabiać w tej kawiarni. Zanim się spostrzegłem zauważyłem na sobie wzrok kumpli. Nie wiedziałem, że te wszystkie oskarżenia wobec Niny powiedziałem na głos. Wiedziałem, że za chwilę zacznie się przemówienie i nie myliłem się.
-To nie prawda. Nie mów tak o niej-powiedział Niall.
-Co może tobie też narobiła nadziei tak? Przestań zobacz jaka ona jest. Ma chłopaka a daje nadzieję naszemu przyjacielowi. Ciekawe ile jeszcze ich ma.
-Stop Harry zagalopowałeś się trochę. Pomyśl trochę gdyby nie ty oni by się nie pokłócili, Zayn nie musiał by jej przepraszać i nie jechał by wtedy.
-Liam ma racje. Nie było by tego cholernego wypadku-odezwał się nawet Louis. Super. Czyli nawet przyjaciele są przeciwko mnie. Nie wiedziałem, że tak będzie. Tak pokłócili się przeze mnie, ale ona sama pozwoliła się trzymać za rękę. Nie nachodziłem jej i nie molestowałem.
-Ona nie wiedziała kiedy Zayn się obudzi. Znalazła sobie kogoś i życzyć szczęścia-dodał Niall.
-Ale nie pomyśleliście o tym co poczuje nasz przyjaciel. Przecież kocha ją. A jest powiedzenie jak się kogoś kocha to czeka się tyle ile trzeba. Zmywam się stąd. Nie mam ochoty tutaj zostać-po tych słowach poprawiłem swoje loki i ruszyłem do wyjścia. Będąc przed szpitalem zaciągnąłem się zapachem świeżego powietrza i wsiadłem w samochód odjeżdżając.

***

**OCZAMI NINY**

Tydzień minął jak z bicza strzelił. Nie spodziewałam się, że tak szybko Zayn wyjdzie i będę musiała mu powiedzieć prawdę. Bałam się jak zareaguje. On jest bardzo wrażliwy, a ja nie chcę go zranić. Dopiero jest po wypadku, a co jeśli się źle poczuje? Nie darowała bym sobie tego.

**OCZAMI ZAYN’A**

Coś się działo niedobrego i czułem to. Każdy jakoś dziwnie się zachowywał, a najbardziej Harry i Nina. Muszę się dowiedzieć o co chodzi. Na szczęście są tutaj teraz we dwójkę to pogadam z nimi. Wyciągnę to z nich nawet siłą. Może nie z Niny, bo kobiet nie wolno bić, ale z Loczka chętnie.
-Co wy jesteście tacy sztywni? Ktoś umarł?-roześmiałem się spoglądając na moich towarzyszy, ale mimo to nie zauważyłem na ich ustach uśmiechu.
-Jej się zapytaj-odezwał się w końcu Harry nieprzyjemnym głosem.
-Nino o co chodzi? Jak widzisz z nim się nie dogadam-powiedziałem czule i przytuliłem ją.
-Bo ja..eh-zauważyłem,że spuściła głowę, jednak szybko ją podniosłem i zmusiłem by spojrzała na mnie.
-Powiedz mu w końcu, że masz chłopaka a nie owijasz w bawełnę-usłyszałem szokujące słowa przyjaciela. Przez ten cały czas ukrywała to przede mną. Jak ona mogła. No cóż jej się dziwić byłem w śpiące. Ujrzałem łzy w oczach brunetki, więc przytuliłem ją smutny. Zauważyłem się oddalającego Harrego.
-Przepraszam, że nie powiedziałam ci tego wcześniej, ale..Bałam się jak zareagujesz.
-Słuchaj..To jest dla mnie naprawdę ciężka decyzja, ale… Proszę nie gniewaj się. Potrzebuję czasu. Daj mi spokój na kilka dni-powiedziałem i ucałowałem jej czoło odchodząc.

 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Przepraszam, że mi nie wyszedł. Wybaczycie mi? :*
Bardzo się staram naprawdę. Widzicie muszę wprowadzić troszkę dramatyzmu.

9 komentarzy = kolejny rozdział
Pojawi się albo w weekend albo pod koniec tygodnia.

NIE MOGĘ SIĘ POWSTRZYMAĆ OD ŚMIANIA PRZY TYM FILMIKU. ;)
One Direction – One Way Or Another (Teenage Kicks)


Rozdział 14.

Rozdział 14.

**OCZAMI NINY**

Kiedy się ocknęłam początkowo myślałam, że to co usłyszałam przed chwilą to zwykły sen. Jednak pomyliłam się. Znajdowałam się w kawiarni. Zauważyłam pochylających się nade mną nowo poznanego chłopaka i zapłakaną Panią Laurę. Sam jej wyraz twarzy mówił sam za siebie. Ponownie wybuchłam płaczem, jednak Nicolas przytulił mnie bym się uspokoiła.
-Gdzie on jest? To nie może być prawda-szlochałam wyrywając się.
-Zawiozę was do szpitala.
-Do szpitala?
-Podawali w wiadomościach, w którym żyjąca osoba prawdopodobnie się znajduje. Bez wahania wstałam z fotelu i ściągnęłam swój fartuszek. Pani L. Zamknęła kawiarnię i razem z Nicolasem pojechaliśmy do szpitala. Przez całą drogę miałam przed oczami twarz Zayn’a. To nie mógł być koniec. Nie byliśmy razem, ale zależało mi na nim. Było mi głupio po tym jak się wczoraj zachowałam. Kiedy już znalazłam się w szpitalu  pognałam w stronę sal. Przy jednak zauważyłam chłopaków patrzących przez szybę. Podeszłam do nich powoli i spojrzałam przez szybę. Za nią leżał Zayn. Mój bezbronny przystojniak. Był poprzypinany do różnych aparatur. Mina chłopaków nic nie mówiła. Widziałam tylko smutek. Widząc, że lekarz do nas podszedł momentalne zaczęłam się wszystkiego wypytywać.
-Co z nim? Wyjdzie z tego?-mówiłam roztrzęsiona.
-Jego stan jest bardzo poważny. Taki wypadek to nie są przelewki. Ma szczęście, że żyje. Teraz jest w śpiączce. Nie wiadomo ile w niej będzie. Miesiąc, dwa, rok, a może nawet dłużej-mówił lekarz.
-To niemożliwe-powiedzieliśmy wszyscy a lekarz pokiwał głową.
-Przykro mi. Możecie dopiero do niego wejść jutro. Dzisiaj to jest za szybko. Po tych słowach odszedł. Poczułam na swoim ramieniu czyjaś dłoń. Jak się Okazało była to dłoń Liama. Nie mogąc dłużej wytrzymać przytuliłam się do niego i zaczęłam płakać. Po kilku sekundach już wszyscy staliśmy załamani w kółku przytulając się. Nadal nie mogłam w to uwierzyć. nie mogłam uwierzyć, że Zayn może się nigdy nie obudzić. ciągle mam wrażenie, że za chwilkę wstanie i powie coś. Powie, że żartował, a ja po prostu obrażę się, jednak przeprosi mnie i będzie wszystko jak kiedyś. Dopiero kiedy lekarz robił obchód wyszliśmy ze szpitala. Odwiózł mnie do domu Nicolas i nie pozwolił zostać samej. Wiedział, że mogłam zrobić sobie jakieś głupstwo.

***

Codziennie go odwiedzałam w szpitalu z chłopakami. Czasami nawet w nim sypiałam.
Ciągle sądziłam, że pewnego rana chwyci mnie za rękę i powie „Kochanie wstawaj”.
Minęły już trzy miesiące, a Zayn nadal się nie budził.
Cały czas dzielnie trwał przy mnie Nicolas, który był naprawdę świetnym przyjacielem, a z czasem chłopakiem. Tak jestem z nim od miesiąca. Jest strasznie opiekuńczy. Niby go kocham, ale Zayn… to do niego nadal coś czuję, przez to mam dystans co do miłości mojej i Nicolasa. Jest świetny nie chcę go zranić, ale nie potrafię przestać myśleć o Zaynie. Wiem, że on może nigdy się nie obudzić, dlatego zostanę przy Nicku. Nie pozwoli mnie skrzywdzić i dba o mnie. Wiedziałam, że jest zazdrosny o to, że codziennie biegłam do szpitala, ale musi sobie z tym poradzić. Tak byłam z nim szczęśliwa nie mogę zaprzeczyć. Mój chłopak właśnie wyjechał do rodziny, więc mogłam spokojnie pójść do szpitala.
Ubrałam coś szybko na siebie i poszłam do szpitala. Spotkałam tam chłopaków siedzących w pokoju Zayna. Liam zrobił mi miejsce przy łóżku. Usiadłam na krzesełku i delikatnie pochwyciłam w dłoń nieprzytomnego chłopaka.
-Zayn..wróć do nas. Wszyscy za tobą tęsknimy. Nie możesz nas zostawić zrozum-mówiłam szczerze. ostatnio naprawdę otworzyłam się na ludzi. Zaczęłam wyrażać swoje uczucia przy wszystkich nie wstydząc się co oni powiedzą.
Po kilkunastominutowej gadce poczułam jak na mojej dłoni zaciska się czyjaś dłoń. spojrzałam na łóżko i zauważyłam uśmiechniętego chłopaka. Czyli on cały czas mnie słyszał.
-Zayn..-powiedziałam cicho
-Przynieśliśmy ci wodę, o którą prosiłeś-powiedział Harry stawiając kubeczek na stoliku.
-Co? Czyli on już wcześniej się obudził? Czemu nie powiedzieliście mi o tym?-zapytałam piorunując ich wzrokiem. Zauważyłam jak chłopacy uśmiechając się szyderczo.
-No dzięki. Wiecie co jesteście beszczelnie .-mówiąc to zabrałam rękę z dłoni Zayna i wyszłam z pokoju szpitalnego kierując się do wyjścia.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

 

I jak wam się podoba nowy rozdział? :)

Tak wiem, że krótki ;*
Chciałam bardzo podziękować za wasze komentarze.
Jesteście kochani.

Teraz kolejny dodam dopiero jak będzie 10 komentarzy ;*
I rozdział pojawi się w czwartek albo w piątek.

Rozdział 13.

Rozdział 13.

**OCZAMI ZAYN’a**
 

Przyznam,że pomysł mojego przyjaciela bardzo mi się spodobał, tylko nie wiedziałem jak zareaguje na to Nina. Mam nadzieję, że nie rzuci we mnie niczym ciężkim, albo nie obleje wodą. Kiedy dzisiaj rano się obudziłem momentalnie pognałem do łazienki, gdzie wziąłem szybki prysznic i ubrałem się w rurki, koszulę i bluzę bejsbolową. Do tego trampki i zbiegłem  na dół do chłopaków, którzy już jedli śniadanie.
-Ja lecę na razie-powiedziałem i wziąłem gryza jabłka, które trzymał w ręce Liam. Oddałem mu je po chwili i ruszyłem do wyjścia.
-Powodzenia-usłyszałem za sobą głos Daddiego i uśmiechnąłem się pod  nosem.
-Dzięki-powiedziałem do siebie i podszedłem do samochodu, który stał na naszym podjeździe. Wsiadłem do niego i odjechałem w stronę ustalonego miejsca. Miałem tylko nadzieję, że wszystko potoczy się tak jak chciałem. Przecież nie mogło się to tak wszystko skończyć-pomyślałem wpatrzony w jezdnię. Z zamyślenia wyrwał mnie pisk opon. Potem już była całkowita ciemność i utrata świadomości.

**OCZAMI NINY**  

Rano obudził mnie koszmarny dźwięk mojego telefonu, który nie chciał się zamknąć. Powoli doprowadzało mnie to do szału. W końcu otworzyłam oczy i pochwyciłam telefon i nacisnęłam na telefonie „wyłącz”. Oczywiście miałam jeszcze jedną opcję do naciśnięcia a mianowicie „drzemka”, z której zrezygnowałam, bo wiedziałam,że jak teraz nie wstanę to zaśpię. Podniosłam się leniwie z łóżka i postawiłam stopy na zimnej podłodze. Założyłam swoje papcie ze smerfami i poszłam do kuchni, gdzie zrobiłam sobie płatki. Po śniadaniu oczywiście została mi poranna toaleta, która zajęła mi 15 minut. Potem już tylko mój strój. Założyłam niebieskie rurki, szarą luźną bluzkę, niebieski zegarek, kolczyki gwiazdeczki i do tego szare conversy. Na koniec zrobiłam delikatny makijaż i ruszyłam do wyjścia chowając do kieszeni telefon komórkowy. Przeszłam kilki uliczek i weszłam do kawiarni Pani Laury.
-Dzień dobry-przywitałam ją radośnie i momentalnie wzięłam fartuszek, który był moja konieczna garderobą w pracy. Podeszłam do stolika, przy którym siedział bardzo miły chłopak.
-Dzień dobry, czy w czymś mogę pomóc? – zapytałam bardzo miło uśmiechając się i ukazując swoje małe dołeczki.
-Hm…Latte. A w ogóle jestem Nicholas-przedstawił i uśmiechnął się.
-Nina. Za chwilkę przyniosę Panu zamówienie.
-Wolę po imieniu. Nie mam czterdzieści lat tylko 20-powiedział i zaśmiał się na co ja z zarumieniłam się. Podeszłam za ladę i przygotowywałam zamówienie. Po 10 minutach wróciłam do mężczyzny i podałam mu Latte.
-Usiądź na chwilkę.
-Przepraszam, ale nie mogę. Jestem w pracy.
-To chociaż podaj mi swój numer.
-Nie znamy się. Nie podaję obcym numeru
-To ja ci podam swój. Napisz-podał mi małą karteczkę z numerem i uśmiechnął się. 

**OCZAMI NIALL’a**  

Zdziwiło mnie zachowanie Zayn’a. Gdzie on o tej porze tak leciał? Przecież zawsze siedział godzinami w łazience układając swoje włosy, albo po prostu spał jak on to mówi „Dla urody”. Spojrzałem na Liama i przymrużyłem oczy.
-Gdzie on poszedł co?
-A co cię to interesuje?
-Nie dziwi was to, że tak szybko wyszedł?
-Pewnie pojechał po żel i lakier do włosów-odpowiedział beznamiętnie Harry robiąc sobie kanapkę.
-Co? On by z domu nie wyszedł nawet gdyby jego jeden włos był postawiony pod innym kontem niż wszystkie-wtrącił się Louis.
-No to jest inna odpowiedź. Randka-powiedziałem i posmutniałem, na co Liam mnie przytulił.
-o co chodzi? -usłyszałem
-Jak on będzie zajęty, to kto będzie mi czytał bajki? Zayn nie będzie miał czasu
-Ja ci poczytam
-Naprawdę? Dzięki Daddy-rozpromieniony przytuliłem się do przyjaciela, jednak nasz uścisk nie trwał długo, ponieważ Liam otrzymał telefon.
-Kto dzwoni?-zapytałem
-Nie wiem. Numer prywatny-zauważyłem,że naciska na zielona słuchawkę i przysuwa telefon do ucha.
-Halo? … Co?! Gdzie? … Kiedy? … Niedługo będziemy-po tych słowach spojrzał na nas przerażony, a nawet dostrzegłem w jego oczach łzy. Każdy spoważniał. Liam wyglądał jakby zobaczył ducha.
-Co się stało?!-wybuchnąłem kiedy przez dłuższą chwilę milczał.
-Zayn…On..-usłyszałem, a potem zauważyłem,że z jego oczu popłynęły łzy.
Wiedziałem,że coś musiało się stać, tylko jeszcze nie wiedziałem co. Na pewno coś złego, bo nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałem go w takim stanie. Przytuliliśmy  go, a on bez słowa pociągnął nas na zewnątrz. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w jakimś nieznanym kierunku, gdzie jechał Daddy. 

**OCZAMI NINY**  

Rozmawiałam swobodnie z nowo poznanym chłopakiem, gdyż nie było dużo ruchu. Rozśmieszał mnie niekiedy do łez. Opowiedział mi nieco o sobie, a ja o sobie. Kiedy się z nim żegnałam usłyszałam wiadomości w radiu.

„W porannych godzinach na ulicach Londynu doszło do śmiertelnego wypadku. Zderzyły się dwa samochody. Jak się okazało jednym z kierowcą był Zayn Malik słynny piosenkach zespołu One Direction. Wiemy, że jedna osoba zginęła, jednak do tej pory nie dobiegły nas informacje, czy to Zayn. Samochody były strasznie uszkodzone aż cud, że któraś osoba wyszła z tego żywa”
 

Usłyszałam słowa reporterki i momentalnie ugięły się pode mną nogi.
-Co? Nie! To niemożliwe-powiedziałam czując jak do oczu napływają mi zły. Z czasem jednak poczułam jak moje ciało upada na ziemię, a potem wielka pustka.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Pojawiła się nowa postać. Opis jej znajdziecie w zakładce „bohaterowie”
Chciałam was jeszcze przeprosić za dziwną czcionkę. Coś mi się psuje. 

Przyspieszę trochę akcję w następnym rozdziale.

Postanowiłam wtrącić trochę grozy. Nie może być wieczna sielanka ;)


Czekam na 10 komentarzy i kolejny rozdział dodaję.

Rozdział 12.

Rozdział 12. 

Przez dłuższy czas przyglądałam się mu w milczeniu nie wiedząc co powiedzieć. W końcu pierwszy odezwał się Harry.
-Cześć. Przeszkadzam? – usłyszałam jego ochrypły głosik i pokręciłam przecząco głową.
-Nie, ale umówiłam się z Zayn’em-powiedziałam i wpuściłam go w swoje skromne progi.
-Wejdź i czuj się jak u siebie-dodałam i zajęłam miejsce na skórzanej kanapie.
-A gdzie jest Zayn?
-Może się się trochę spóźnić. Powiedział,że mam się tobą zając jak należy-odpowiedział a mnie zamurowało.
Co?! że niby ma się mną zająć? Przecież dzieckiem nie jestem. Mógł powiedzieć,że się spóźni, a nie wydzwania do mnie, że mam być gotowa za kilka minut. Byłam wściekła na niego. Nie jestem do cholery jakimś psem, że trzeba się mną zajmować. Postanowiłam się na nim odegrać.
-Harry, a co powiesz na spacer?-zaproponowałam z uśmiechem spoglądając na loczka.
-No chętnie. Chodź -powiedział i pociągnął mnie za dłoń tak jakby się bał,że mu ucieknę. Oni naprawdę mają nie tak z głowami, ale…no czymś musieli zapłacić. Przecież chłopak nie może być jednocześnie przystojny i mądry. To logiczne. Z zamyślenia wyrwał mnie głos Harrego tuż przy moim uchu.
-Nie śpij-krzyknął, a ja pisnęłam i zakryłam ucho.
-Pogięło cię?! Chcesz, żebym ogłuchła?-zapytałam i pokręciłam głową spoglądając na ciebie.Było widać,że zrobiło mu się głupio, ale dobrze, bo przez niego bym ogłuchła. 

 

**OCZAMI HARREGO** 

Sądziłem,że dziewczyna trochę rozweseli się po moim wybryku, ale myliłem się. Niemal nie oberwałem porządnie w łeb, ale należało mi się mimo,że wtedy popsuła by moje kochane włoski.
-Przepraszam nie chciałem-powiedziałam. No ..może chciałem, ale ona nie musi o tym wiedzieć tak samo jak Zayn o moim spacerze z Niną, Ona naprawdę jest urocza i nie dziwię się, że zawróciła w głowie mojemu przyjacielowi. Malik zakochał się na zabój, ale w sumie nie wiadomo czy ona czuje to samo.
Spacerowaliśmy przez dłuższy czas po okolicach Londynu kiedy zauważyłem, że minęła już niemal godzina, Zayn może w każdej chwili przyjść.
-Chodź wracamy-mówiąc to chwyciłem ją za rękę i ruszyliśmy.
-Mam bardzo zimne dłonie-powiedziałem
-Przeważnie gdy mi w nie zimno to tak mam.
-Ogrzeję ci je-powiedziałem ujmując jej dłonie mocniej i idąc w stronę jej domu. Na podjeździe zauważyłem już przyglądającego nam się Zayn’a. Wiedziałem,że to mogło dziwnie wyglądać, ale cóż. Takie jest życie. Podszedłem do jej drzwi i momentalnie puściłem jej dłonie. 

 

**OCZAMI ZAYN’A** 

Myślałem,że śnię, albo zaraz odejdę na zawał. Prosząc Harrego, by się nią zajął miałem na myśli, żeby przekazał jej, że się spóźnię, a tutaj proszę wracają nawet nie wiem skąd trzymając się za ręce, No szok. Miałem ochotę rzucić się na przyjaciela i powyrywać mu te jego loczki. Spojrzałem momentalnie na Ninę, która unikała specjalnie mojego wzroku.
-Jesteś gotowa?-zapytałem posyłając wrogie spojrzenie loczusiowi,
-Gotowa? Na co? Na sen?-usłyszałem
-Jeśli miał by to byś sen ze mną to też może być.
-Przestań Zayn. Nie jestem na nic gotowa. Nie mam ochoty nigdzie iść. Jutro idę do pracy, więc się położę-zauważyłem,że otwiera drzwi.
-Nie wygłupiaj się-poprosiłem, jednak ona bez słowa pożegnała się z Harrym dając mu całusa w policzek, a mnie zamknęła drzwi przed nosem,
-Nina otwórz proszę. Porozmawiajmy-dobijałem się, jednak ona nawet nie dotknęła klamki i nie odezwała się, Spojrzałem na Hazze
-Coś ty jej powiedział kretynie co?Czemu nie chce się do mnie odezwać?
-A skąd ja mogę wiedzieć. Miałem się nią tylko zająć.
-Ale tylko powiedzieć,że się spóźnię, a ona nie chce mnie widzieć. Kretyn-krzyknąłem i wsiadłem zrezygnowany w samochód odjeżdżając i jadąc w stronę domu. Widziałem w lusterku, że loczek też jedzie swoim samochodem. Gotowało się we mnie. Zastanawiałem się o co Ninie chodzi, Co zrobiłem źle? Po dotarciu do domu wściekły wparowałem do domu nie zważając na nic nawet na pytania przyjaciół. Po prostu zamknąłem się w swoim pokoju i próbowałem kilkakrotnie skontaktować się z nią, jednak mimo to nie odbierała. Otrzymałem tylko jedną wiadomość od Niny, która szczerze mówiąc mnie zdołowała.

Nina: „Zayn uspokój się ! Ja chcę spać nie budź mnie. Dobranoc”

Po odczytaniu tego sms’a sądziłem, że teraz odbierze jednak myliłem się. Ona po prostu wyłączyła telefon. 

 

**OCZAMI LIAM’A**
Wiedziałem,że te nagłe wtargnięcie Malika, a tuż za nim Harrego nie wróży nic dobrego.
-Harry o co chodzi?
-A bo ja wiem? Jego zapytaj. Najpierw karze mi się zając Niną, a teraz pretensje wielkie ma.
-Więc o Nine poszło? To do niej się tak wystroił
-No, a dla kogo? Przecież nie dla Louisa
-Uważaj sobie. Jestem z Zaynem w związku małżeńskim i może stroić się tylko dla mnie
-Zamknij się Loui on jest mój-powiedział Niall i zaczęli bić się poduszkami. Przewróciłem oczami i ponownie zwróciłem się do Harrego.
-Dobra dzięki pójdę do niego i z nim pogadam, a ty uspokój ich.
-Co? O nie ty mnie do nich nie mieszaj-powiedział loczek i jak z torpedy wystartował do sypialni. No tak wszystko na mojej głowie, ale nie dziwie się, Tych dwóch potrafią dolać oliwy do ognia.
-Ej..Ej..spokój-krzyknąłem jednak nie widząc reakcji postanowiłem użyć drastycznych metod.
-Louis twoje marchewki, bo one…
-Co?! Moje marchewki? Co ? Gdzie oddawaj-krzyknął i zaczął biegać po salonie jak dziecko
-Nic tylko lepiej sprawdź czy są wszystkie.
-Mam nadzieję,że Bunia, Lola, Fredward są na miejscu.
-Co ty marchewki nazywasz?-wtrącił się Niall – One są do jedzenia, a nie nazywania
-Czepiasz się-powiedział Tommo o pognał do kuchni po marcheweczki. Uśmiechnąłem się triumfalnie i poszedłem do pokoju Zayna pukając w nie. Okazało się, że są otwarte, więc bez problemu wszedłem i zauważyłem Zayna siedzącego na skraju łóżka i zamyślonego.
-Cześć co jest?-zapytałem podchodząc do niego i zajmując miejsce przy nim.
-A teraz mi opowiedz co się tak właściwie stało.
-No bo wiesz wysłałem Harrego do Niny, by powiedział jej, że się spóźnię, a jak tak pojechałem to zauważyłem jak wracając nawet nie wiem skąd i trzymając się za rękę. Nie zdenerwował byś się?-usłyszałem westchnienie przyjaciela i przyglądałem mu się,
-No tak, ale to twój przyjaciel Przecież nie odbił by ci dziewczyny.
-Nie jesteśmy parą
-Jeszcze nie..ale może będziecie-zaśmiałem się i ujrzałem na jego ustach przebłysk uśmiechu,
-Mam pomysł-dodałem i uniosłem jedna brew wyżej spoglądając na mulata. 

 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Pewnie jesteście ciekawi jaki to pomysł, ale ja jak zwykle wam przerwałam.
Wiem okropna jestem :D
Wyszedł jaki wyszedł, ale mam nadzieję,że się podoba.

10 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ <33 :* 

http://24.media.tumblr.com/tumblr_m8gtr9jcrA1rqrvuzo1_500.png
Nina i Harry ;)

Rozdział 11.

Rozdział 11.

**OCZAMI ZAYN’A**

Zamurowało mnie kiedy usłyszałem głos przyjaciela. Byłem pewny, że jestem tutaj sam, jednak pomyliłem się. Kiedy zauważyłem,że podszedł do mojego łóżka odłożyłem telefon i usiadłem.
-Liam za bardzo sobie wyobrażasz
-Ja? Wcale nie. Widać po tobie,że się zakochałeś.
No świetnie. Ja jeszcze nie wiedziałem co czuję, a Daddy już mi to powiedział. On powinien pracować jako jasnowidz, a nie jak gwiazda. Chociaż nikt nie powiedział,że może mieć dwa zawody.
-To, że się uśmiecham nie oznacza, że się zakochałem. Jestem głupi.
-Tak sobie tłumacz-usłyszałem. -Lepiej pilnuj ją, bo ktoś ci ją ukradnie.
-Niby kto? Ty? Harry, Niall czy Louis?
-Albo któryś z nas, albo ktoś z zewnątrz. Widać, że to porządna dziewczyna.
-Mówisz od rzeczy. Wyjdź, bo chcę spać-rzuciłem w niego poduszką, jednak od razu tego pożałowałem, bo obronił się i poduszka uderzyła we mnie. No co to było? Zamach na właściciela? Zobaczysz poduszko spale cię, lub oddam blondaskowi-pomyślałem i zaśmiałem się.
-Z czego się śmiejesz?
-Ze swoich myśli. A teraz dobranoc, bo muszę się dla urody wyspać.
-Taa, ta. Wspomnisz moje słowo-usłyszałem dźwięk zamykanych drzwi i momentalnie usiadłem na łóżku.
-Czas na przygotowania-powiedziałem i potarłem swoimi dłońmi o siebie wstając i idąc do łazienki.
Wziąłem szybki prysznic a następnie ułożyłem swoje włosy.
-Idealnie-przejechałem palcami po brwiach i wróciłem do sypialni dobierając odpowiedni strój. Wiem,że czasami szykuję się gorzej niż baba, no ale cóż. Dla piękności trzeba się poświęcać. Wyciągnąłem z szafy czarne rurki, do tego białą podkoszulkę na ramiączkach i czerwoną koszulę w kratkę. Do niego niskie trampki i ruszyłem na dół skąd dobiegały mnie krzyki.

**OCZAMI LOUIS’a**

Byłem wściekły kiedy po przebudzeniu nie zauważyłem obok łóżka miski marchewek. Byłem pewny, że jeszcze zostały mi trzy,
W pośpiechu zbiegłem do kuchni i widząc uśmiechniętego Hazze i Horanka wybuchnąłem.
-Gdzie są moje marchewki gadać ! – krzyknąłem na nich
-Jakie marchewki? O czym ty mówisz?-powiedział Harry
-Nie kłamcie. Gdzie one są. Wiem,że to wy-wytknąłem palce na nich obydwóch.
-Macie pomarańczowe kawałki marchewki pomiędzy zębami. Oddawać je, bo zadzwonię na policję.
-Uspokój się-powiedział wchodzący do kuchni Zayn.
-To byłeś ty. Oddawaj je, bo dzwonię na policję.
-Nikt cię nie weźmie za poważnego w tych paputkach i piżamce w króliczki-powiedział sarkastycznie i wszyscy zaczęli się śmiać.
-Tylko to ty najczęściej wyglądasz jak pomarańczowa marchewka z kolczykami-odgryzłem się i jakim było moim szokiem, gdy zauważyłem wchodzącego Liam’a chrupiącego moją marchewkę.
-Złodziej-powiedziałem patrząc na niego.
-Oj uspokój się. Masz kupiłem ci  nowe-podał mi siatkę pełną marchewek.
-Ale ty zjadłeś moją Albertę
-Co?!-krzyknęli wszyscy zszokowani, a ja wybuchnąłem śimechem spoglądając do siatki. -Nie szkodzi znajdę sobie nową-po tak wielkim zamieszaniu wyszedłem z pomieszczenia zostawiając ich tak z głupimi minami.

**OCZAMI NINY**

Wreszcie skończyłam sprzątanie i usiadłam na kanapie by odpocząć, jednak nie na długo, bo usłyszałam sygnał wiadomości. To Zayn.

Zayn: „Gotowa? Niedługo będę XX”
Ja: „Co?!! Już? Nie Zayn jeszcze nie. Ja dopiero skończyłam sprzątać. Muszę się ogarnąć”
Zayn: „Oj nie musisz. Zawsze wyglądasz ładnie”

Jego komplement był bardzo miły, ale nie spotkam się z nim nie przygotowana i śmierdząca.

Ja: „Daj mi pół godziny i możesz przyjechać”
Zayn: „No dobrze, to idź się szykować. Czas już leci. Zostało ci tylko 29 minut i 30 sekund”
Ja: „głupek”

Szybko wstałam odkładając telefon i pobiegłam do łazienki. Boże czym ja się tak przejmowałam nim? W sumie był gwiazdą nie chciałam narobić mu wstydu.
Ściągnęłam ubrania i weszłam pod prysznic. Nie trwał on długo. Miałam mało czasu na szykowanie. Szybko otarłam swoje ciało i wysuszyłam mokre włosy. Przemieściłam się do sypialni by wybrać odpowiedni strój dla siebie. Założyłam błękitną tunikę i czarne rurki. Do tego śliczne czarne botki na szpilce. Tym razem proste włosy związałam w kucyka. Zrobiłam delikatny makijaż i właśnie usłyszałam pukanie do drzwi. Spojrzałam na zegarek i zmarszczyłam lekko brwi.
-To jeszcze za wcześnie na Zayna-pomyślałam i zeszłam na dół otwierając drzwi. Byłam w szoku. Nie mogłam uwierzyć,że przede mną stoi ta osoba. Coś nieprawdopodobnego.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Ten rozdział jest naprawdę nudny, ale powoli się rozkręca;*
Kolejny ciekawszy ;)
A co do opowiadania jaka to była osoba, to w następnym rozdziale ;*
Wiem umiem was przytrzymać co? :D

Czekam na komentarze.
10 komentarzy = kolejny rozdział

Jeśli tyle komentarzy będzie to w piątek lub w sobotę pojawi się rozdział ;)

Rozdział 10.

Rozdział 10.

**OCZAMI NINY**

Przez dłuższy czas leżałam tak na łóżju uśmiechając się sama do siebie. Z perspektywy drugiego człowieka na pewno wyglądało to dziwnie, no ale coż mogę powiedzieć? Zayn po prostu mnie uszczęśliwił. Spojrzałam na jego kurtkę, którą dał mi na przechowanie i wzięłam ją po chwili do ręki zaciągając się przyjemnym zapachem jego perfum. Dopiero teraz zoreintowałam się jak przyjemnie pachniał. Wcześniej nie zwróciłam nawet na to uwagi.
Po tak długim rozmyślaniu niespodziewanie zasnęłam wtulona w misia od niego i z kurtką w ręku,

**OCZAMI ZAYN’a**

Byłem zadowolony z dzisiejszego spotkania, I mam nadzieję,że z jutrzejszego również będę. Zamyślony wszedłem do mieszkania i zamknąłem drzwi. Idąc do swojej sypialni nagle potknąłem się o coś cienkiego i z hukiem upadłem na ziemię. Światła momentalnie się oświeciły, a nade mną stanął Niall i marchewa. Tak marchewa, bo zawsze chodził z marchewką. Zajadał je kilogramami.
-Czego się patrzycie? Totalnie już was powaliło?-zapytałem słysząc śmiech przyjaciół.
-jesteście głupi-wstałem z ziemi poprawiając swoją koszulę.
-Chyba zgubiłeś kurtkę kochanie. Co znowu mnie zdradziłeś?-zapytał Lous patrząc na mnie podejrzliwie.
-Ej.. on mnie kocha-odezwał się blondyn patrząc na mnie.
-Co?! Zdradzasz mnie? nie wybaczę ci tego-ujrzałem jak Marchewa ociera udawane łzy.
-I mnie też i to z tobą !-pisnął Niall,
-Obaj was kocham-przewróciłem oczami. -Czemu nie śpicie i po cholerę ta płapka?
-No jak to po co. Kupiłem zapas marchewek i nie chcę by mi ktoś je ukradł.
-Dobra nieważne idę spać-powiedziawszy to poszedłem do sypialni. Zahaczyłem po drodze o łazienkę, gdzie wziąłem szybki prysznic i z myślą o Ninie poszedłem spać.

**OCZAMI LIAM’a**

Odpływałem już całkowicie w krainę Morfeusza, gdy nagle usłyszałem hałas dobiegający z dołu. Poderwałem się szybko z łóżka i zbiegłem na dół. Zastałem tylko tarzających się po ziemi ze śmiechu. Posłałem im dziwne spojrzenie i podrapałem się po głowie.
Nie chcąc im przerywać swojego nadzwyczaj ważnego zajęcia wróciłem do góry kładąc się ponownie do łóżka i zasypiając.

**OCZMI ZAYN’a**

O godzinie 9 obudził mnie dźwięk mojego telefonu, a właściwie sygnał wiadomości. No tak już od miesiąca miałem zmienić na coś cichszego, ale zawsze zapomniałem. Leniwie otworzyłem powieki i wziąłem go do ręki, Widząc tekst wiadomości uśmiechnąłem się i odpisałem momentalnie.

Ja: „O dzień dobry królewno :* witaj jak się spało?”
Nina: „Królewno? Chyba mnie z kimś pomyliłeś ;*”
Ja: „Mmmm…słodki”
Nina: „Ale co słodkie?”
Ja: „Buziak, ale wolał bym go dostać na żywo”
Nina: „Ale masz marzenia”
Ja: „A może jednak?”
Nina: „Zayn !”
Ja: „Tak słucham księżniczko?”
Nina: „A tobie jak minął sen?”
Ja: „Dobrze, tylko brakowało mi Cię, ale powiedz jak tobie minął, bo mi nie odpowiedziałaś”
Nina: „Misia? ;D”
Ja: „Nie ! Ciebie :*”
Nina: „Głupek. Muszę kończyć. Ogarnę troszkę dom i soś przekąszę”
Ja: Tak jedz chudzinko, bo zasłabniesz. Pa pa;*
Nina: „PA:) ”

Po tak miłej pobudce wiedziałem,że mój humor tak szybko się nie skończy, Na dodatek znowu miałem się z nią spotkać. Po dziesięciu minutach wziąłem telefon i znowu do niej napisałem

Ja: „Nino…Tęsknię ; D”
Nina: „Już? Głupek. Odezwę się później pa:*
Ja: „Pa :***************”
Nina: „Bo mnie zacałujesz: xx”
Ja: „Dopiero zobaczysz jak się spotkamy”
Nina: „Grozisz mi? :]”
Ja: „No pewnie. Dobra nie przeszkadzam trzymaj się. ”

**OCZAMI LIAMA**

Stałem przez dłuższy czas w drzwiach sypialni Zayn’a, a on nadal nie zauważył mojej obecności. Pisał z kimś na telefonie i uśmiechał się jak do sera.
-ekhem..-odchrząknąłem i dopiero teraz zauważyłem zmieszana wzrok przyjaciela.
-Długo tu stoisz?
-No jakieś 15 minut-zaśmiałem się -Co się tak cieszysz?
-Ja? Wydaje ci się. Liaś masz omamy.
-DJ Malik nie kłam-podszedłem siadając u niego na łóżku. -Więc?
-No kurcze pamiętasz tą Ninę z kawiarenki babci Laury?
-No tak..-urwałem, jednak po chwili zorientowałem się o co chodzi i wypaliłem. -Zayn zakochałeś się-powiedziałem i rozczochrałem jego czuprynę.
-od włosów wara-pogroził mi palce.
-Czyli zakochałeś się w niej tak? -zadałem po raz kolejny pytanie czekając na odpowiedź przyjaciela.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wiem, wiem. Nie wyszedł mi ten rozdział prawda?

Ale czekam na opinię ^^ <3

9 komentarzy i nowy rozdział będzie.
Pojawi się od dopiero w piątek lub w sobotę o ile oczywiście będzie ta ilość komentarzy.

KOMENTARZE !

Witajcie.
Przyznam,że troszkę się zawiodłam ;(
Wstawiłam rozdział na początku tygodnia a tu tylko 5 komentarzy ;c
Dla was to tylko wyrażenie opinii i kliknięcie, a ja muszę się męczyć z opowiadaniami.
Ta ilość komentarzy oznacza tylko,że po prostu nie podobają wam się moje opowiadania.
I jeśli nadal tak pójdzie to naprawdę przestane pisać, bo motywują mnie wasze komentarze.
Więc…
Rozdział dodam jak dostanę jeszcze 5 komentarzy.

Pozdrawiam was gorąco i czekam.

Rozdział 9.

Rozdział 9.

**OCZAMY ZAYN’a**

Siedziałem ciągle na ławce trzymając dłoń brunetki, a raczej to ona trzymała mnie pierwsza. Dopiero po chwili ja uścisnąłem jej dłoń nie chcąc by po moich słowach mi uciekła.
-Słuchaj. Wiem, że nie powinienem się wtrącać, ale proszę powiedz mi co ci się wtedy stało.
-Ale kiedy? Nie rozumiem-powiedziała dziewczyna. Wiedziałem dobrze, że próbuje uniknąć tego tematu, jednak nie mogłem odpuścić. Chciałem dowiedzieć, który drań doprowadził ją do takiego stanu. Nie lubiłem jak dziewczyny płakały, a zwłaszcza ona. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, że naprawdę jest kimś ważnym w moim życiu.
-Proszę nie kłam. Możesz mi zaufać. Obiecuję, że zachowam to dla siebie.
-Zayn…-zaczęła jakby niepewnie i spojrzała w moje czekoladowe oczy.  –To już nie aktualne. Już wszystko załatwione.
-Ktoś się uderzył prawda? Widziałem. Wiem, że teraz ukrywasz ślad pod makijażem, ale naprawdę nie musisz się wstydzić-wierzchem wolnej dłoni przejechałem po jej zimnym policzku i poczułem, że zadrżała.
-Pewnie ci zimno-zauważyłem i ściągnąłem z ramion swoją skórzaną kurtkę zakładając na nią.
-Zayn weź ją. Nie chcę byś przeze mnie zachorował
-Nie marudź. To ja cię zaprosiłem i nie chcę byś była chora-ukazałem swoje białe równe zęby.
-No dobrze dziękuję
-Więc powiesz mi co się wtedy wydarzyło? Nino proszę.
-Eh..no dobrze, ale obiecaj, że nikomu nie powiesz.
-Dobrze, obiecuję. Mam nadzieję, że to nie był twój chłopak.
-Nie..ja nie mam chłopaka. To był mój ojciec. To przed nim wtedy uciekałam-usłyszałem z jej ust.
Przyznam,że początkowo się ucieszyłem, ale nie jak pewnie myślicie, że ojciec … no tak ojcem to go raczej nie mogę nazwać. Raczej sukinsyn znęcający się nad kobietami ją pobił. Ucieszyłem się, gdy powiedziała mi, że  nie ma chłopaka. Jednak jej dalsze słowa mnie zszokowały. Niemal zacisnąłem dłoń w pięści, jednak w ostatniej chwili powstrzymałem się nie chcąc by dziewczyna to zauważyła.
-Gdzie on teraz jest?
-Zamknięty. Kiedy przy tobie dzwoniłam to wykonywałam telefon na policję. Myślałam, że mnie goni.
-Nie powinienem wtedy spuścić cię z oczu. Rozprawił bym się z nim
-Tylko byś pogorszył sprawę. Przeze mnie miał byś kłopoty.
Westchnąłem cicho i dotknąłem delikatnie twojego policzka.
-Boli?-zapytałem wskazując na policzek
-Nie już nie boli.
-Mogłaś powiedzieć. Pomógł bym ci-przytuliłem ją delikatnie do swojego torsu widząc, że drży.
-Odprowadzę cię. Nie chcę byś zachorowała-pomogłem jej wstać i chwyciłem za rękę. O dziwo nawet przez chwile nie protestowała, gdy ją przytulałem i trzymałem za dłoń. W drugą wolną rękę wziąłem pluszaka i ruszyliśmy w stronę jej mieszkania.

**OCZAMI NINY**

To było coś niesamowitego. Nie pamiętam kiedy ostatni raz spędziłam z kimś tak wspaniale czas. Zayn..on był cudowny. Umiał słuchać. Wiedziałam, że gdyby wtedy był ze mną obronił by mnie przed

ojcem i nie zważał by na konsekwencje. Kochany wariat. Przez całą drogę szłam trzymając się z nim za ręce. Pewnie aż tak wygodnie mu nie było zważając, że w drugiej trzymał moją pluszową żabkę, którą dostałam od niego w wesołym miasteczku. Będąc już pod domem stanęliśmy pod drzwiami i patrzyliśmy na siebie.
-Dziękuję za dzisiaj Zayn-powiedziałam i po raz pierwszy dzisiejszego wieczoru zbliżyłam się do niego na niebezpieczną odległość i musnęłam czule jego policzek.
-To ja dziękuję-ujrzałam jego uśmiech. –Co jutro robisz?-zapytał po chwili Malik.
-Jutro niedziela, więc nie mam żadnych planów, a dlaczego pytasz?
-Chciałbym się z tobą spotkać.
-Chętnie-odpowiedziałam
-A w ogóle podasz mi swój numer telefonu?-zapytał i uśmiechnięty wyciągnął telefon podając mi go i każąc wpisać swój numer. Uczyniłam to samo podając mu swój telefon. Po chwili nasze własności wróciły do małych kieszonek w spodniach.
-Więc teraz wchodź do domu i do zobaczenia Jutro.
-Kurtka-przypomniałam
-Jutro mi ją dasz. Będę miał pewność, że się spotkamy-powiedział i musnął przelotnie mój policzek. Weszłam do domu i odłożyłam pluszaka w sypialni kładąc się plackiem na łóżku i rozmyślając o nikim innym niż Zayn’ie.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dałam troszkę więcej o ich spotkaniu. Mam nadzieję, że się podoba;**
Zdradzę wam,że w kolejnych rozdziałach będzie się działo ;)
Do następnego kochani <33

CZEKAM NA KOMENTARZE – PRZYNAJMNIEJ 10 . :*
Następny rozdział pojawi się dopiero w piątek lub sobotę ;c
Jak wiecie szkoła.

zayn malik<3 - zayn-malik Photo

Tu dla was zdjęcie Zayn’a :*
Mrr…

http://i2.pinger.pl/pgr383/2dbc1cf0001ddc7d4eab1187/nina_dobrev_009.jpg

A TUTAJ NINA ;)