Archiwum dla Marzec, 2013

Wesołych Świąt ! .xx

Mam nadzieję, że jeszcze nie jest za późno by złożyć wam życzenia Wielkanocne. 
Przepraszam, że dopiero teraz.
Życzę wam smacznego jajka, udanego zająca kicającego bez końca, szczerbatego barana co beczy od rana. A co do dyngusa to może tego, żebyście się z umiarem śnieżkami rzucali. Skoro w tym roku jeszcze wiosny nie ma to niech śmieszny dyngus będzie hehe ;*
Jeszcze życzę wam ślicznego kurczaczka i dziękuję z to, że jesteście tu ze mną już tak długo. Mam nadzieję, że mnie wena nie opuści, a wy nadal będziecie tak komentować.


No to jak jest kurczaczek, to zając też musi być ;)

WESOŁEGO ALLELUJA !

Rozdział 24.

Rozdział 24.
 
**OCZAMI LOUISA**
 
Ona chce ze mną o czymś porozmawiać? To dziwne, bo przecież nie znamy się długo. Chyba nie chce mi powiedzieć, że ją w nocy zgwałciłem. Albo, że moje króliczki to zrobiły. Oj już ja bym się z nimi rozliczył. Nie używał bym ich co najmniej przez miesiąc, chociaż nie wiem czy bym wytrzymał one są takie cieplutkie, mięciutkie, a te ich słodkie uszka. Oh..no wybaczył bym im. Każdemu może się zdarzyć. A właściwie czy moje buty nie są brudne? Właśnie przyglądałem im się, gdy przed oczyma ujrzałem dłoń. Co to ma znaczyć, czy to jest jakiś zamach? No pięknie to Caroline mi tu wymachuje swoją rączką. a no właśnie przecież chciała porozmawiać, a ja tu o króliczkach rozmyślam.
-Jasne, że możemy porozmawiać. O co chodzi?-zapytałem uśmiechając się jakbym się najadł sera żółtego. Żeby nie było, ja nie mam nic do serów, ale one są takie śmieszne i na dodatek z dziurkami. Ciekawe po co im one. Kurcze znowu się rozkojarzyłem. Muszę w końcu zacząć jej słuchać, bo się zorientuje i będzie problem.
-Wiesz Louis głupio mi o tym mówić, ale mam nadzieję, że nie poczujesz do mnie nic więcej niż czujesz teraz. Nie wiem czy czujesz coś teraz ale wiesz o co mi chodzi-tłumaczyła mi się, a ja w głębi duszy się śmiałem. Wyglądała tak słodko będąc w zakłopotaniu, ale przyznam, że jej słowa trochę mnie zdziwiły.
-Dobrze rozumiem, ale dlaczego?-zapytałem i włożyłem dłonie do kieszeni czując przeszywające je zimno.
-Ja tutaj przyjechałam tylko na dwa tygodnie. Jestem przyjaciółką Niny i mama pozwoliła mi tu przyjechać, bo mam troszkę wolnego.
-Rozumiem nie musisz się już tłumaczyć moja przyjaciółko-specjalnie podkreśliłem „moja przyjaciółko”, żeby się trochę uspokoiła i oczywiście uwierzyła mi.
-Naprawdę? Dzięki króliczku-momentalnie zaśmialiśmy się po jej słowach a ja wskazałem palcem na policzek.
-Buzi tu proszę-odezwałem się, a chwilę później poczułem usta na policzku.
-Czy teraz możemy już iść?
-Tak oczywiście-pochwyciłem ją pod ramię i szliśmy dalej przemierzając uliczki Londynu. Gdybym miał iść tu nocą to wolał bym już umyć plecy Nialla, albo założyć skarpetki. A propo skarpetek, czy mówiłem już, że ich nie lubię? Noszę je, bo tak wypada, ale gdybym został prezydentem pierwsze co bym zrobił to zniósł bym skarpetki. Po kilkunastu minutach doszliśmy na posesję, więc pożegnałem się z blondynką i już miałem przejść przez bramę kiedy usłyszałem jej głos.
-Mamy problem, to znaczy ja mam. Yyy..zapomniałam poprosić Ninę o kluczę.
No świetnie, to po to tyle szliśmy, żeby teraz wracać? Louis weź trzy głębokie i uspokój się.
-I co teraz?-zapytałem.
-Wiesz może, gdzie Nina pracuje?
-Jasne chodź-pociągnąłem ją za dłoń i ruszyliśmy w stronę miasta.
 
**OCZAMI NINY**
 
Zayn jest niemożliwy. Nie dość, że mnie przywiózł do pracy i przy wszystkich jak gdyby nigdy nic pocałował to jeszcze usiadł przy ladzie i powiedział, że poczeka na mnie, bo boi się, że ktoś mnie porwie. Ale trafił się się cudowny chłopak. Próbowałam się skupić na pracy, ale mulat zaczął mnie ilustrować wzrokiem i puszczać mi oczka. Zaniosłam zamówienie do danych klientów, a potem zdzieliłam ukochanego ściereczka przez plecy.
-Zayn to parzy.
-Ale co?
-Twój wzrok-powiedziałam stojąc przed nim. Chwilę później poczułam na swoich biodrach jego dłonie i nim się spostrzegłam siedziałam na jego kolanach śmiejąc się, bo próbował przygryźć moje uszko zębami.
-Buenos Dias gołąbeczki-usłyszałam i spojrzałam na drzwi, w których stała Caroline i Louis.
-Dzień Dobry-powiedziałam uśmiechając się.
-Zapomniałam cie poprosić o klucze-odezwała się Caroline.
-Już ci daje zaczekajcie. A może czegoś się napijecie? Proponuję gorącą czekoladę jest pyszna. Zajmiecie przynajmniej troszkę Zayna, bo jego wzrok mnie parzy.
-Przyzwyczaj się. Teraz już Malik nie da ci spokoju-odezwał się Louis i poklepał po ramieniu przyjaciela.
-Dobra, dobra. Siadajcie do stolika. Ty też kochanie-pocałowałam chłopaka i wstałam z jego kolan wracając do swoich obowiązków i przygotowując trzy czekolady. Po około 10 minutach zaniosłam im do stolika, a gdy wracałam zauważyłam, że do kawiarni właśnie weszło dwojga ludzi trzymających się za ręce. Unosząc wzrok na ich twarz oniemiałam. Nie sądziłam, że jeszcze kiedyś ich spotkam, a właściwie jego, bo jej nawet nie znałam.
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 
I jak wam się podoba kolejny rozdział? ^^
Mam nadzieję,że nie zawiodłam was i wyrazicie szczerą opinię.
 
CZYTASZ? = KOMENTUJESZ ! 
„plosee” :*
 
Kolejny rozdział pojawi się w wolnej chwili .xx
Teraz mam urwanie głowy dlatego rozdziały będą raz w tygodniu ;< 

Rozdział 23.

Rozdział 23.

**OCZAMI LOUISA**
Cieszyłem się jak głupi, że mogę z nią spać, jednak od razu pożałowałem, bo dziewczyna miała jakiś warunek. Kurcze mam nadzieje, że nie każe mi spać na ziemi. Przecież tak będzie zimno, ale chyba taka nie jest. Przynajmniej mi się tak wydaje. Ja pożyczyłem jej kurtkę, to ona niech mi pożyczy kołderko i swoje ciało.
-Spokojnie nie siusiam do łóżka w nocy.
-Loui nie oto mi chodziło-usłyszałem słowa, a chwile później śmiech blondynki.
-Kupki też nie robię.
-Louis uspokój się. Chodziło mi o to, żebyś mnie w nocy nie odkrył, bo będzie mi zimno.
-To cię wtedy przytulę i nie będzie ci zimno.
-Jak zabierzesz mi kołdrę podczas, gdy będziesz spał to ciekawe jak mnie przytulisz przez śmiech-usłyszałem głos i zaśmiałem się.
-Zawsze mogę cie teraz przytulić co ty na to?-zapytałem unosząc do góry jedną brew.
-Głupek. Chodźmy już spać, bo jest późno.
-Ale króliczek chce buzi-powiedziałem wywijając dolną wargę.
-Oj no już króliczku chodź tutaj-poczułem cmoknięcie w nosek, a potem ją przytuliłem do siebie. Chwilę później okryłem nas szczelnie kołderką i odpłynąłem w krainę Morfeusza na spokojny spoczynek.

**.~ Poranek ~ . **

**OCZAMI NINY**
Kiedy otworzyłam zaspane oczy momentalnie spojrzałam na zegarek, który wisiał na wprost. Była godzina 9:00. dobrze, że Pani Laura kazała mi przyjść trochę później, bo musi załatwić kilka spraw na mieście. Była kochana. Takiej szefowej to szukać ze świecą. Już wiem po kim Niall jest taki grzeczniutki. Zaraz, zaraz, a gdzie ja w ogóle jestem? Nie przypominam sobie, żebym u siebie w sypialni miała na ścianie zegarek. Przekręciłam głowę w bok i zauważyłam przyglądającego mi się uśmiechniętego Zayna. Czyli to nie sen? Naprawdę jesteśmy jego parą i …spaliśmy ze sobą. Podniosłam skrawek kołdry i ujrzałam nasze nagie ciała. Otworzyłam szerzej oczy i poczułam jak moje policzki się zarumieniły, bo zaczęły mnie piec.
-Kochanie wszystko dobrze?-usłyszałam głos Mulata.
-Tak, tak, tylko myślałam, że to wszystko sen.-powiedziałam szeptem i okryłam się bardziej kołdrą.
-Żałujesz? Nie wstydź się mnie-powiedział i przybliżył się przytulając mnie i składając na moich ustach pocałunek. Przyznam, że to było bardzo miłe. Bez żadnych ceregieli odwzajemniłam jego pocałunek.
-Nie żałuję. Powinnam się zbierać skarbie, bo dzisiaj idę do kawiarni-powiedziałam i wstałam z łóżka. Kiedy już to uczyniłam zauważyłam, że na prześcieradle widnieje plama po krwi, na która spojrzał Zayn.
-Przepraszam. Ja to upiorę-powiedziałam totalnie zmieszana. Dlaczego zawsze mnie spotykają takie niezręczne sytuacja. Chwilę później poczułam jak chłopak. A właściwie mój chłopak chwyta moją dłoń.
-Nie przejmuj się tym. To normalne, w końcu byłem twoim pierwszym facetem-pocałował wierzch mojej dłoni. -A teraz ubieraj się i odwiozę cię-uśmiechnęłam się w pod skokach wzięłam swoje ubrania i pozbierałam z ziemi bieliznę. Zamknęłam się w łazience biorąc szybki prysznic. ciągle zastanawiałam się czy na pewno postąpiłam dobrze tak szybko śpiąc z Zaynem? Jak najszybciej ubrałam się po skończonych czynnościach w łazience i wróciłam do sypialni, gdzie już ubrany siedział chłopak.
-Gotowa?
-Tak jestem gotowa-odpowiedziałam i wyszliśmy z jego sypialni kierując się na dół.

**OCZAMI CAROLINE**
Obudziła mnie rozmowa kilku osób dobiegająca z kuchni. No tak to był Niall nawijający o kanapkach. Czy on naprawdę bardziej kocha jedzenie od życia? Otworzyłam zaspane oczy i spojrzałam na mojego towarzysza, który spał obok mając w buzi marchewkę. Śmiesznie to wyglądało, powstrzymywałam się, żeby nie parsknąć śmiechem i go nie obudzić.
-Nie śpię-usłyszałam nagle jego głos i zauważyłam, że usuwa z ust marchewkę kładąc ja na stolik.
-Jeśli cię obudziłam to przepraszam, ale ja już powinnam wstać i iść do domu.
-Odwiozę cię.
-Nie trzeba. Pospaceruję i w tym czasie zwiedzę trochę Londyn i nie chcę słyszeć sprzeciwu-powiedziałam i pokazałam mu język wstając z kanapy. Los chciał że niechcący zrzuciłam marchewkę.
-Przepraszam nie chciałam-powiedziałam od razu widząc, że Louis zaczyna płakać. -Zrobię wszystko tylko nie płacz-poprosiłam.
-Wszystko?-usłyszałam rozradowany głos. No pięknie dałam się nabrać na jego podchody. Momentalnie pożałowałam, że powiedziałam „Zrobię wszystko..”
-Tak wszystko.
-Więc pozwól się odprowadzić.
-Ale Louis…
-Nie ma żadnego „ale”. Powiedziałaś wszystko, więc teraz musisz to spełnić, bo inaczej króliczek zacznie płakać.
-Już dobra ubieraj się króliczku, bo musimy iść-w mgnieniu oka ubrałam się jak najszybciej i gdy Louis był już gotowy wyszliśmy kierując się w stronę domu Niny. Wiem, że mogłam poprosić go, by mnie odwiózł, ale ja wolę spacer.
-Możemy porozmawiać poważnie?-zapytałam w końcu chłopaka, który nucił pod nosem zapewne jakaś swoją ulubiona piosenkę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Bezsensownie ;c
Nie wiem co się stało, ale nie podoba mi się ten rozdział Oh…

CZYTASZ? = KOMENTUJESZ

Przepraszam ;c

Przepraszam kochani, że jeszcze nie pojawił się rozdział, ale mam niezłe zamieszanie w szkole, więc prawdopodobnie rozdziały będą na razie raz w tygodniu. W tym roku mam egzaminy końcowe, wiec chcę by dobrze wypadły. Mam nadzieję, że rozumiecie i nie jesteście źle. Jak tylko wstawię nowy rozdział poinformuję was momentalnie ;)

Rozdział 22.

Rozdział zawiera treści dla osób dorosłych :D
+18
czytasz na własną odpowiedzialność ^^

Miłego czytania.

_____________________________________________________________________________________________________________________
Rozdział 22.

**OCZAMI NINY**
Ileż można trzymać w niepewności? Przecież ja wolę jak ktoś powie mi coś proso z mostu, a nie owija w bawełnę jak rolnik odchody na widłach. No przecież lepiej mieć już to wszystko za sobą, a on patrzy na mnie tymi swoimi niewinnymi ślepkami jak kotek ze Shreka i myśli pewnie, że się domyślę o co mu chodzi. Nie powiem, bo uwielbiam te jego patrzałki. Mogła bym się w nie wpatrywać godzinami. Wtedy po prostu rozpływam się jak masełko na toście. Tak wiem dziwne porównanie.
-Zayn. Powiesz mi w końcu o co chodzi? Tak nagle zamilkłeś, jakby coś się stało-odezwałam się z końcu zaniepokojona tą niezręczną sytuacją.
-Chodzi o to, że…-urwał spoglądając na mnie i przyciągając swoimi muskularnymi ramionami do swojego ciała.
-Że? Powiedz wreszcie
-Już, tylko nie przerywaj mi-widziałam, że się zaśmiał nerwowo, więc zamilkłam chcąc go wysłuchać dokładnie, by nie przeoczyć żadnego szczegółu wypowiedzi, która musiała być naprawdę ważna. Po raz pierwszy widziałam u niego takie zdenerwowanie i nie umiejętność dobrania słów.
-Otóż chciałem ci powiedzieć, że kocham cię i nie mogę bez ciebie żyć. Codziennie rano budzę się z myślą, że znowu cię zobaczę, twój cudowny uśmiech i dołeczki w policzkach, które tak bardzo uwielbiam-gdy tak mówił poczułam się naprawdę wyjątkowa i pod wpływem dalszej ilości jego słów po prostu się popłakałam. Czułam jak słone krople płyną po moich policzkach.
-Zayn..
-Ci..nic nie mów. Jeszcze nie skończyłem-poczułam jak ociera moje policzki z łez. -Chcę byś była moja, a ja twój już na zawsze. Więc czy ty Nino Natalie Brown uczyniła byś mi ten zaszczyt i została moją dziewczyną? Jeśli chcesz mogę nawet klęknąć tu i teraz, krzyczeć przez okno to wszystko dla ciebie, bo cię kocham-powiedział. Wiedziałam, że gdybym teraz stała na pewno musiała bym się czegoś chwycić bo na sto procent bym upadła. Miałam jednym słowem nogi z waty.
-Nic nie musisz robić, tylko pocałuj mnie-odezwałam się, a chwilę później nasze usta złączyły się w namiętny pocałunek. Jego wargi były takie delikatne, nie natarczywe, tylko czułe. Wiedział jak całować. Był wprost cudowny, nie sądziłam, że kiedykolwiek mnie o to poprosi. Oderwałam się na chwilę od niego o pogładziłam dłonią po policzku.
-Ja ciebie też kocham. Więc uczynię ci ten zaszczyt Zayn’ie Malik’u i zostanę twoją dziewczyną-odpowiedziałam i ponownie nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Czułam jak jak jego dłonie gładzą czule moją skórę, na której pojawiła się delikatna gęsia skórka. Nie umiałam mu się oprzeć, działał na mnie jak magnez.
Poczułam jak jego dłoń wskakuje pod „moją” koszulkę i czule pieści każdy zakamarek mojego ciała. Były w nas procenty, więc nasze zahamowania zniknęły, ale wiem, że gdyby ich nie było i tak bym na to pozwoliła. Wiem, że mnie nie skrzywdzi. Nim się obejrzałam chłopak ściągnął ze mnie koszulkę zostawiając w samej bieliźnie. Nie zostając mu dłużna jednym sprawnym ruchem ściągnęłam jego spodnie od spania zostawiając tylko w bokserkach. Przejechałam opuszkami palców po jego nagim i wyrzeźbionych brzuchy cichutko mrucząc, wiedziałam, że mu się to podoba, bo nawet kilka razy zamruczał razem ze mną. Przez kolejne kilka minut nasze usta toczyły szalony taniec miłości, który z czasem zmienił się w pożądanie. Oderwałam się od jego ust na chwilę, gdy byliśmy już całkowicie nadzy.
-Jesteś pewna, że tego chcesz?-usłyszałam czuły szept mulata tuż przy swoim uszku.
-Tak jestem pewna, tylko bądź ostrożny ja jeszcze nigdy…-urwałam, gdyż uciszył mnie pocałunek ukochanego.
-Będę ostrożny. Obiecuję myszko-po tych słowach odetchnęłam z ulgą i rozluźniłam się poddając się dalszym pieszczotom mojego chłopaka. W końcu jednym zdecydowanym ruchem wszedł we mnie na kilka centymetrów co spowodowało u mnie jęk przyjemności.
-Gotowa?
-Tak jestem gotowa-odpowiedziałam i ułożyłam dłonie na nagich ramionach Zayn’a. Chwilę później poczułam jego pchnięcie i ból. Domyśliłam się, że właśnie w ten oto sposób zostałam prawdziwą kobietą. I uczynił to chłopak, który kocha mnie, a ja kocham jego. Nie odbyło się bez cichych syknięć, które początkowo były powodowane lekkim bólem, jednak z czasem wszystko się zmieniło i przerodziło w niesamowitą rozkosz. Nie potrafiłam przestać wydobywać z siebie jęków. Zayn też się z tym nie krył i wydobywaliśmy je wspólnie. Pieścił czule moje ciało, aż w pewnym momencie poczułam jego zdecydowany ruch. Znalazł się we mnie cały, a nasze soki miłości pomieszały się ze sobą. Wysunął się ze mną i położył obok obejmując. Okrył nas kołdrą i nadal oddychając szybko usłyszałem jego cichy szept.
-Kocham cię. Dziękuję.
-Ja ciebie też kocham Zayn. Po tych słowach wtuliłam się w jego tors i zasnęłam zmęczona.

 

**OCZAMI CAROLINE**

Zaczynało już powoli świtać, a ja nadal nie spałam. Nie wiem dlaczego, może przez nowe miejsce? W końcu jestem w domu One direction i śpię u nich w salonie na kanapie. Nie jedna dziewczyna dała by za to pokroić. A propo chłopaków. Myślałam, że będą rozkapryszonymi gwiazdami, jednak Louis i Zayn pokazali jacy są cudowni. Zazdroszczę Ninie, że ma u boku takich znajomych. Ja niedługo będę wracała i tyle tu będzie z mojego pobytu. Nie chodzę już do szkoły, więc mogła bym się tu przeprowadzić, ale mama mi nie pozwoli. Taki już mój los. Moje rozmyślenia przerwał mi głos mężczyzny. Momentalnie podniosłam się do pozycji siedzącej i ujrzałam przed sobą Louisa w pomarańczowych spodniach od spania w marchewki i biały podkoszulek. Zaśmiałam się momentalnie i zakryłam twarz dłońmi. Wyglądał tak rozbrajająco słodko. Można go schrupać. Już wiem skąd się u niego wzięło te przezwisko. On naprawdę przepada za marchewkami. Spojrzałam w dół i co ujrzałam? Papcie w króliczki. Cały zestaw do spania.
-Mogę się przysiąść?-usłyszałam.
-Tak oczywiście, to wasz salon. Możesz robić co chcesz ja tutaj jestem tylko gościnnie.
-Wszystko? Czyli nawet mogę się rozebrać i paradować na golaska?
-O nie..to wykluczam z kategorii „wszystko”-zaśmialiśmy się wspólnie.
-Dlaczego nie śpisz?
-Mogła bym cię o to samo zapytać.
-Jakby to powiedzieć. Nina i Zayn nie pozwalają mi-wywinął dolną wargę jak małe dziecko i udawał, że płacze.
-A to dlaczego? Zaraz do nich pójdę i dam w tyłek-powiedziałam i przytuliłam chłopaka.
-Lepiej nie, bo możesz ich zastać w nietypowej sytuacji.
-Niedwuznacznej sytuacji? Louis co to znaczy?
-No wiesz ona tak sobie bara bara-powiedział i ściągnął swoje papcie pokazując na biednych króliczkach co oni tam robią, lub robili.
-Oj biedactwo. Zostaw króliczki w spokoju.
-Mogę spać z tobą? Ploose-powiedział chłopak jak małe dziecko i bez żadnego ostrzeżenia wpakował mi się pod kołdrę.
-Możesz, ale pod jednym warunkiem …

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I jak wam się podoba rozdział? Zastanawiałam się czy mam go dodawać ;* 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ !
:)

Rozdział pojawi się jak będę miała wolny czas od szkoły i oczywiście jak będzie duża ilość komentarzy ;*

Rozdział 21.

Witajcie kochani .xx
Dziękuję za wasze komentarze. Mam dla was informacje. Otóż dodałam dwie zakładki – SPAM i INFORMOWANI.
O nowych rozdziałach lub o blogach powiadamiajcie mnie w zakładce – Spam.
A kto chce być informowany o nowych rozdziałach w zakładce – Informowani.

A teraz przechodzę do rozdziału < 3

____________________________________________________________________________

Rozdział 21.

To co zobaczyliśmy naprawdę nas zszokowało. Jak gdyby nigdy nic Nina całowała się z Zaynem. Siedziała u niego na kolanach i mulat obejmował ją ramieniem. Z boku wyglądało to tak jakby nie chciał jej wypuścić. Czyli mój przyjaciel naprawdę się zakochał. No pięknie. Nie wiem czemu się tak zmieniłem, ale za zwyczaj od razy bym im przerwał. Tym razem jednak to nie nastąpiło. Może dlatego, że była obok Caroline.

-Już wszystko dobrze?-zapytałam blondyny, która tuliła się do mojej kurtki.
-Tak już wszystko dobrze.
-Chcesz wracać?
-Nie, wolę poczekać na Ninę. Kiedyś się od siebie oderwą-po raz pierwszy ujrzałem jej uśmiech od tamtego zdarzenia.
-To chodź napijemy się czegoś-powiedziałem i pociągnąłem ją w stronę baru. 

**OCZAMI NINY**

Ja chyba zwariowałam. Co ja wyprawiam? Siedzę sobie swobodnie na Maliku i go całuję? A raczej całujemy się. Nasz pierwszy w sumie pocałunek. Czuję się tak jakbym za chwilę mogła latać. On tak cudownie całuje. Te jego cudowne usta, a języczek mmm…Tak języczek. Całujemy się z języczkiem tak jakbyśmy byli parą. Nie wiem co mnie podkusiło, ale stało się i nie zamierzam tego przerwać. Przyznam szczerze, że długo czekałam na ten moment by z tego tak szybko zrezygnować. Czym jest pocałunek na, który tyle się czekało? Jest najwspanialszym marzeniem, prezentem o którym zawsze będzie się pamiętać i nigdy nie straci ważności. Wiele osób zadaje sobie to pytanie i każdy odpowiada w inny sposób. Ja uważam właśnie tak i zamierzam tego się trzymać. Mam tylko nadzieję, że Zayn nie będzie tego jutro żałował. Gdyby jednak tak się stało nie wiem jak bym postąpiła. Na pewno by mnie zranił, ale znając życie kilka jego miłych słów i wybaczyłabym mu. Przyznaję się bez bicia, że mam do niego słabość jak do nikogo innego. Czyżby to była naprawdę miłość, za którą tak długo czekałam? Czy da mi szczęście?

Oderwaliśmy się od siebie po kilku, a może nawet kilkunastu minutach i spojrzeliśmy sobie głęboko w tęczówki, które jak zauważyłam świeciły mu się jak dwa małe diamenty. Czując na swoim policzku jego dłoń uśmiechnęłam się. Poczułam, że wiedział co robi i nie będzie tego żałował.
-Dziękuję-usłyszałam nagle z jego ust.
-Za co mi dziękujesz?
-Za ten cudowny pocałunek. To było coś niesamowitego, wiem że postrzegasz mnie inaczej niż te wszystkie dziewczyny dookoła.
Miał rację. Uważałam go za zwykłego chłopaka, a nie słynną gwiazdę z One Direction. Może niedawno myślałam, że jest jak inne gwiazdki, które tylko przy kamerach udają, jacy to oni są mili, kochani, jak pomagają, a w rzeczywistości ukazują, że tylko oni są ważni. Jednak myliłam się oni są całkiem inni. Gdyby ktoś miesiąc temu mi powiedział, że poznam ten zespół i zakocham się w jednym z ich członków wyśmiała bym ich. A tu proszę jaka niespodzianka. Nadal nie mogłam w to uwierzyć.
-Ktoś na ciebie czeka-ponownie z zamyślenia wyrwał mnie głos mulata.
-Na mnie? Kto?
-Przyjaciółka-widziałam, że zaśmiał się. Pewnie z mojej miny, którą strzeliłam zastanawiając się o kim mówi.
-No tak. Muszę cię na chwilkę przeprosić nie będziesz się gniewał prawda?
-Na ciebie? Nigdy myszko.
-Jej a skąd sobie zasłużyłam na takie miłe słówka.
-Za to, że jesteś i za to, że cię kocham.
-Oh jak miło-musnęłam jego wargi swoimi ustami i zeskoczyłam z jego kolan podchodząc do przyjaciółki owiniętej w kurtkę jak się domyślam w kurtkę Louisa.
-Hej coś się stało?-zapytałam.
-Nie, nic się nie stało. Lepiej ty opowiadaj co to miało znaczyć?-ujrzałam uśmiech przyjaciółki.
Zaraz, zaraz czy Zayn powiedział, że mnie kocha? Przesłyszałam się prawda? Ale …jestem głupia. On mi wyznał miłość a ja jak głupia odeszłam od niego. ciekawe co sobie teraz o mnie pomyśli, że pewnie chciałam się z nim tylko liznąć, Jezus jaka ja jestem głupia. Długo jeszcze rozmyślałam, gdy nagle z zamyślenia wyrwał mnie głos Caroline.

**OCZAMI CAROLINE**

Stałam przed Niną machając jej dłonią przed ręką, a ona nadal nieobecna nie odpowiadała mi. Kurcze co się z nią dzieje.
-Nina!-zawołałam i dopiero teraz ujrzałam jej wzrok. Pewnie przeszkodziłam jej w czymś ważnym.
-Przepraszam. Zamyśliłam się-usłyszałam.
-Więc o czym, a raczej o kim tak myślałaś?
-O niczym ważnym tylko..
-Pewnie o Zaynie tak? Co się stało.
-Nic powiedział, że mnie kocha.
-I ty to mówisz tak spokojnie? Co mu powiedziałaś?
-Właśnie problem w tym, że nic.
-Chodźmy do baru. Musisz mi wszystko opowiedzieć.
-Opowiem, ale tylko wtedy jak powiesz mi dlaczego masz kurtkę Louisa?
-Oj bo wyszłam na zewnątrz się przewietrzyć i zrobiło mi się chłodno. Był w pobliżu na ławce to podszedł i mi dał-odpowiedziałam zmieniając oczywiście biegi wydarzeń.
-Chodź opowiem ci wszystko-poczułam dłoń przyjaciółki na swojej i skierowałyśmy się w stronę baru, gdzie mogłyśmy spokojnie porozmawiać.

**OCZAMI ZAYNA**

Ja tu jej wyznaję miłość, a ona odchodzi? Może nie jest gotowa na nowy związek. Trudno poczekam, ale najważniejsze, że odwzajemniła mój pocałunek i, że w końcu miałem odwagę powiedzieć jej co czuję. Nagle poczułem dłoń na ramieniu i momentalnie odwróciłem się do tyłu. Sądząc że to Nina momentalnie zacząłem mówić.
-Już się skarbie stęskniłaś za mną?
-Tak oczywiście pragnę twoich pocałunków-usłyszałem w odpowiedzi słowa i śmiech Marchewki.
-Louis-warknąłem zmieszany przyglądając mu się.
-Ładnie tu się zabawiasz, gdy nas niema. Wiesz ty co?
-A własnie, gdzie byłeś? Szukałem cię i gdzie masz „swoją seksi kurtkę, z którą się nie rozstajesz?”-ponownie zapytałem.
-Em..Caroline mówiła, że idzie na zewnątrz, więc zanim wyszła pożyczyłem jej, a ja poszedłem do WC. Wiesz czasami trzeba opróżnić kasztanki-zaśmialiśmy się po jego słowach. Nie ma co. Nikt nie potrafi tak idealne dobrać słów jak mój Loui.
-A teraz powiedz mi czy ty i Nina jesteście razem?
-Nie jesteśmy. To znaczy powiedziałem jej, że ją kocham, ale wiesz..odeszła i nie odpowiedziała.
-Biedny Zayn-poczułem jak Marchewka mnie przytula.
-Ej ogarnij się. Ludzie patrzą-powiedziałem
-No już dobra dobra. A w ogóle powinieneś poprosić ją o chodzenie. A teraz zbieramy się jest już 3:00.
-Pójdę po resztę.

**OCZAMI NINY**

-I wtedy powiedział, że mnie kocha a ja szczęśliwa twoja obecnością o prostu zeszłam z jego kolan i podeszłam do ciebie-zakończyłam właśnie swój monolog i dopiero wtedy przyjaciółka zaczęła mi mówić swoje kazania, że powinnam mu odpowiedzieć, bo widać, że mi się podoba. Broniłam się,ale oczywiście jak zawsze z nią nie wygrałam. Nagle usłyszałam głos, który nas wołał. To był Liam wskazujący, że wracamy. Pochwyciłam Caroline za rękę i ruszyłam w stronę wyjścia, gdzie na końcu Zayn złapał mnie w pasie.
-Witaj księżniczko.
-Witaj mój książę-odpowiedziałam i zaśmiałam się idąc z chłopakiem objęta w stronę samochodu.
-Gdzie mi zniknęłaś? Tęskniłem.
-Uświadamiałam sobie, że cię kocham-odpowiedziałam i spojrzałam na jego zdziwiona minę. Już nic nie powiedział, bo wsiedliśmy do samochodu, a potem ruszyliśmy. Oparłam głowę o ramię Zayna i przymknęłam powieki. Nim się zorientowała odpłynęłam w krainę Morfeusza. Kiedy ocknęłam się poczułam, że jestem w powietrzu. Otworzyłam spanikowana oczy i rozejrzałam się dookoła. Znajdowałam się na jakieś nieznanej posesji.
-Cii..spokojnie-usłyszałam nagle kojący dźwięk mulata.
-Gdzie jestem?
-U nas w domu.
-Ale ja nie mogę. Gdzie Caroline?
-Spokojnie Louis już się nią zajął-wskazał mi głową na przyjaciela, który wprowadził do domu blondynkę. Chwilę później już byliśmy w środku i Zayn zaprowadził mnie jak zapewne do swojego pokoju, bo nad łóżkiem był napis „SEXI ZAYN”. Mimowolnie się zaśmiałam i rozejrzałam się po pokoju.
-Nie mamy tylu sypialni, więc jeśli nie masz nic przeciwko przenocuję cię u siebie w pokoju. dam ci jakąś moja koszulę-usłyszałam i podeszłam do łóżka na którym leżała bejsbolowa wciągana przez głowę bluzka.
-A czy mogę poprosić tą?
-Masz gust. To moja ulubiona. Tak jest łazienka-podążyłam we wskazane miejsce, gdzie przebrałam się w ową koszulkę sięgająca mi do polowy ud. Po jakiś 10 minutach wróciłam i ujrzałam leżącego już na łóżku Zayna. Podeszłam wolnym krokiem do łózka i położyłam się obok okrywając kołdrą.
-Mam do ciebie pytanie-usłyszałam nagle szept „sexi zayna”.
-Mów.
-Ale odpowiesz szczerze?
-Tak obiecuję.
-Więc…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~  

A urwę sobie teraz w tym momencie;*

A dokończę, gdy będzie 12 komentarzy ;)
Mam nadzieję, że podoba wam się rozdział, bo starałam się. Za wszelkie błędy interpunkcyjne przepraszam;* <3

Rozdział 20.

Rozdział 20.

W pierwszej chwili myślałam, że ich uduszę. Przecież przyjechali tak małym samochodem, że nie zmieścimy się do niego wszyscy. Ja, Caroline, Zayn, Liam, Niall, Louis, Harry. Ich chyba powaliło. Kątem oka spojrzałam na blondynkę, która cały czas przygląda się kierowcy. No tak jej tylko jedno w głowie. Przewróciłam oczami i pociągnęłam ją za rękę w kierunku samochodu, który w pewnym momencie się otworzył i wysiadł z niego elegancki Zayn.
-Nie mówiłaś, że masz takich znajomych. Mogłam się lepiej ubrać. Wyglądam jak wieśniara-usłyszałam spanikowany głos przyjaciółki.

-Wyglądasz świetnie. A po drugie ja wcale nie wyglądam lepiej. Jesteśmy podobnie ubrani. Nie marudź już-powiedziałam i przywitałam się z Zaynem całusem w policzek.
-Czy piękne panie są gotowe?
-Tak oczywiście proszę Pana-powiedziałam i zaśmiałam się cicho spoglądając w jego oczy. -Poznaj moją przyjaciółkę. Zayn to jest Caroline to jest Zayn.
-Witaj w rodzinie-krzyknął ze samochodu Niall.
-Zamknij się z tobą nie gadam-usłyszałam głos blondynki. Byłam zdziwiona jej postawa wobec Nialla.
-Czy ja o czymś nie wiem?
-Szkoda gadać. Pomógł mi tylko walizki zanieść i za dużo mówił nic takiego. Jedziemy?
-Pojedziemy jak z łaski swojej wsiądziecie-odezwał się Harry. wiedziałam, że te chłopak mnie nie lubi i powoli mnie już denerwował tymi swoimi docinkami.
-Wsiadamy spokojnie, bo się podniecisz i ci loczki staną-powiedziałam a mulat otworzył oczy ze zdziwienia jeszcze szerzej i po chwili zaczęliśmy się wszyscy śmiać oczywiście prócz Harolda, który siedział z nie tęgą miną.
-To jak my się tu zmieścimy?
-Spokojnie ten samochód tylko z zewnątrz wygląda taki mały-odezwał się Liam, który własnie zamykał okno. Podeszliśmy do pojazdu i zajrzałam do niego. Faktycznie był o wiele większy. Siedzenia były po oby dwóch stronach. Już miałam wsiadać, kiedy poczułam na swojej tali dłonie Zayna ciągnącego mnie do siebie.
-Co ty wyprawiasz?
-Pozwól koleżance wsiąść. Ty siadasz koło mnie-ujrzałam na jego ustach uśmiech. Wpuściłam Caroline, która usiadła obok Niall’a. Następnie wsiadłam ja a obok mnie Zayn.
-Trzymać się jedziemy-usłyszałam głos z przodu i po chwili już jechaliśmy do klubu. Przez dłuższy czas w samochodzie prócz odgłosu silnika nie była słychać żadnego dźwięku do czasu krzyku mojej przyjaciółki.
-Cholera kto mnie nadrepnął?
Zaśmiałam się wraz z Zaynem, gdyż nikt nie chciał się przyznać. domyślałam się kto to, bo przecież już trochę znałam chłopaków.
-Ał nie szczyp mnie Niall-krzyknęła drugi raz i ujrzałam jak uderzyła go w głowę oczywiście delikatnie, ale mimo to było słychać odgłos „plasku”. Biedny Niall dostał za Louisa. Kopnęłam go delikatnie i skarciłam wzrokiem.
-Co wy tam za orgie urządzacie? Nie rozpędzajcie się-odezwał się Liam, który właśnie parkował samochód.
-Nareszcie-westchnęła Car.
-Nie lubię tego twojego „Nareszcie”-wtrącił się Niall, jednak szybko został uciszony przez nią.
-Nie pytam cię o zdanie co lubisz a co nie.
Nie mogłam już nich. po prostu potrafili człowieka rozśmieszyć do łez. Kochane głupki. Wysiedliśmy ze samochodu i ruszyliśmy do nieznanego mi klubu.

**OCZAMI LOUIS’A**

Było mi głupio, że przyjaciel dostał za mnie, ale gdyby nie ja to w tym samochodzie było by jak na stypie. Weszliśmy do klubu i momentalnie usłyszałem w głośnikach moją ulubiona muzykę.
-Chodź-pociągnąłem zaskoczoną towarzyszkę Niny i zaczęliśmy tańczyć.
Przetańczyliśmy kilka piosenek, a potem zmęczeniu usiedliśmy do stolika, gdzie już czekały na nas drinki.
-Dzięki-podałem jednego blondynce i zacząłem pić ze swojego przyglądając się Ninie i Zaynowi, którzy byli tacy szczęśliwi.

**OCZAMI CAROLINE**

Myślałam, że ten Louis mnie wykończy. Ma takie obroty jak wirówka. Ledwo usiadłam a zauważyłam podchodzącego do mnie Nialla i ciągnącego na parkiet.
-Co ty wyprawiasz?-zapytałam zdziwiona, jednak mimo wszystko zaczęłam z nim tańczyć. Uśmiechał się tak słodko, że nie potrafiłam już się dłużej na niego gniewać. Kiedy puścili wolną piosenkę poczułam dłonie blondynka na swojej tali i tańczyliśmy przez kolejne kilka minut tak jak Zayn i Nina i Louis z jakąś brunetką.
Nie mogłam uwierzyć, że moje życie zmieniło się z dnia na dzień. Wiem, że po moim wyjeździe stąd wszystko wróci do szarej rzeczywistości, ale na razie trzeba się bawić. Po skończonej piosence podziękowałam Niallowi i ruszyłam do łazienki chcąc poprawić sobie makijaż. Już miałam wchodzić do środka, gdy poczułam szarpnięcie za rękę. Chwilę później już czułam na skórze zimny powiew wiatru co skutkowało tym, że znajdowałam się na powietrzu.
-Zostaw mnie-powiedziałam.
-Ty lala nie wyrywaj się to nie będzie tak bolało-powiedział obleśny mężczyzna, a raczej chłopak, który wyglądał na moje oko na 25 lat.
-Czego chcesz ode mnie? Nawet się nie znamy-krzyknęłam, a on wymierzył mi policzek i przyparł do ściany.
-Ciebie chcę perełko-wytłumaczył i zaczął wkładać mi dłonie pod bluzkę.
-Zostaw mnie kretynie-krzyknęłam czując na policzkach słone krople wody.
-A jak nie to co?-usłyszałam jak rozerwał swoją koszulę. Byłam słaba i nie umiałam go odepchnąć. Modliłam się, żeby już było po wszystkim.
-Zostaw ją kretynie-dobiegł do moich uszy głos chłopaka.
-Odwal się. Nie twoja laska.
-A tym bardziej nie twoja-poczułam na sobie chłód. Otworzyłam oczy i ujrzałam przez zapłakane oczy mężczyznę leżącego na ziemi i zwijającego się z bólu.
-Wszystko ok?
-Tak, dziękuję Louis-powiedziałam przerażona trzęsąc się.
-Już nigdzie sama nie pójdziesz.
Spuściłam głowę w dół.
-Ale ja szłam do łazienki. On mnie wyciągnął na zewnątrz-powiedziałam czując kolejną falę łez napływającą mi do oczu.


**OCZAMI LOUISA**

Widząc roztrzęsioną dziewczynę myślałem, że za chwilę nakopię znowu do dupy temu lalusiowi. Jak w ogóle można skrzywdzić kobietę? Trzeba być naprawdę jakimś niewyżytym dzikiem, żeby takie coś robić. Ja bym nawet marchewki nie skrzywdził. To, że ją jem nie znaczy, że ją krzywdzę. Ona jest stworzona do konsumpcji. Kurcze za dużo czasu spędzam z Liasiem. Skąd ja w ogóle znam takie słowo jak „konsumpcja”. Pokręciłem głową i ściągnąłem kurtkę zakładając ją na ramiona blondynki.
-Już dobrze chodź do środka, bo tu jest zimno-powiedziałem i objąłem ją wchodząc do środka. Weszliśmy na sale i to co zobaczyliśmy totalnie nas zaskoczyło. Nie było sensu by tam wracać i przeszkadzać im.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jak wam się podoba? :*

Wprowadziłam też inną akcję niż z Niną i Zaynem.

kolejny rozdział pojawi się w wolnej chwili i po dużej liczbie komentarzy. Chcę zobaczyć ile osób czyta mojego bloga .;)

PS. przepraszam za czcionkę :c

News ! .xx

Kochani znalazłam na internecie dwa filmiki jak chłopacy opowiadają o wizycie w Afryce.
Oglądając je nie sądziłam, że tak mnie wzruszą. Najbardziej reakcja płaczącego Zayna i Harrego.
Coś niesamowitego. Sławne osoby potrafią się tak wzruszyć. Niektóre udają by zrobić większą karierę, ale w tym przypadku wiem, że to są ich prawdziwe emocje. Ja oglądając filmik płakałam, a co dopiero będąc tam na żywo. coś okropnego. Też chętnie bym pomogła takim osobą. ;c
Naprawdę współczuję. A teraz pokaże wam o jakie filmiki mi chodziło.

Wiem, że nikt tego nie skomentuje. Zresztą nie o to mi chodzi. Chciałam po prostu byście wy również obejrzeli te filmiki .xx  <3

 

Niedługo wstawię nowy rozdział < 3 ♥

Rozdział 19.

Na początku chciałabym wam bardzo podziękować za wasze komentarze. Nie spodziewałam się, że aż tyle ich dostane. Jestem w totalnym szoku. Po prostu zatkało mnie totalnie. Zrobiliście mi taką niespodziankę, że postanowiłam dodać kolejny rozdział. Miał być dopiero jakoś w środku tygodnia, albo pod koniec, ale mam dzisiaj czas dlatego dodaję. Jeszcze raz dziękuję za ilość komentarzy i mam nadzieję, że może się powtórzy xx

A teraz przechodzę do rozdziału ! < 3
__________________________________________________________________________________________________________

Rozdział 19.

**OCZAMI NIALL’A**

Tak na pewno jej uwierzę, że dobrze jej się ze mną spędza czas. Jak zwykle jestem głupi. Po co ja jej w ogóle pomagałem? Mogłem spokojnie iść do kawiarni mojej babuni, ale nie bo wielkoduszny Niall musiał pomóc, a raczej chciał pomóc tej dziewczynie. Hej..czy ja powiedziałem blondynie? Nie, że mam coś do kolorów, bo ja też jestem blondynem, ale moje włoski są takie seksowne i żółte jak ulubione lody waniliowe. Ale mam na nie ochotę. Muszę je sobie kupić, bo przecież za chwilę umrę z głodu.
-Halo Jest tam ktoś?-usłyszałem nagle jej słowa, które wyrwały mnie z zamyślenia o pysznościach.
-O co chodzi? Właśnie przerwałaś mi w myśleniu.
-Sorry, ale czy pozwolisz mi dokończyć moją wypowiedź?
-Przecież ja ci nie przerwałem blondynko.
-Ta a ty to niby siwy?-zauważyłem, że uniosła jedną brew do góry co wyglądało tak jakby za chwilę się miała na mnie rzucić. Cwana bestia.
-Nie, ale moje włoski są The Best-odpowiedziałem
-Tak a ja jestem Rumcajs. więc chciałam powiedzieć, że fajnie mi się z tobą spędza czas, ale przyjaciółka czeka i bolą mnie nogi, a w ogóle nie muszę ci się tłumaczyć.
-To po co się tłumaczysz? 


**OCZAMI CAROLINE**

Kurcze on ma racje, przecież nie muszę mu się tłumaczyć. Boże jaka ja jestem głupia-przybiłam sobie dłonią w czoło. On chyba naprawdę nie jest głupi. Przynajmniej nie tak na jakiego wygląda.

-Wiesz co nie chce mi się z tobą gadać. Ja idę. Cześć-odpowiedziałam i zabrałam walizkę z jego dłoni.
-Idź sobie rozmyślać o smakołykach-wytknęłam mu język i ruszyłam przed siebie. Tuż za rogiem weszłam na posesję bardzo ładnego domku. Podeszłam do drzwi i nacisnęłam na dzwonek, który rozbrzmiał tak głośno, że było go słychać doskonale na zewnątrz.
-No to teraz kochana nie przegapisz nikogo-zaśmiałam się jednak nie na długo, bo po otwarciu drzwi poczułam ciężar na sobie a pod sobą coś twardego. Jak się potem okazało to Nina na mnie skoczyła i razem się przewróciłyśmy piszcząc przy tym.
-Tęskniłam za tobą, ale nie niszcz mi bluzki trawą-powiedziałam robiąc minę z bitego psiaka. Wiedziałam, że ona zawsze działa na moją przyjaciółkę.
-Przepraszam. Po prostu tęskniłam
-Ja też tęskniłam-powiedziałam wstając i ją przytulając.
-Wchodź ty moja landrynko-usłyszałam i uśmiechnęłam się.
-Już idę mój hipopotamku.
-Ej no wiesz ty co. Ja tak na ciebie nie mówię. Chyba jednak cię nie wpuszczę
-Nino kochanie. Przepraszam. Nie rozwódź się ze mną-klęknęłam i udawałam, że płaczę.
-Wariatka. Chodź-wraz z przyjaciółką weszłyśmy do jej bardzo milutkiego mieszkanka, w którym o dziwo panował porządek, co była bardzo dziwne, bo przecież ona nigdy nie lubiła sprzątać.  

**OCZAMI NINY**

Byłam taka szczęśliwa kiedy Caroline przyjechała. Miałam nadzieję, że te dwa tygodnie będą najdłuższymi tygodniami jakie kiedykolwiek miałam. Nie chciałam znowu być tutaj sama.

-Chodź pokaże ci twój pokój
-Więc prowadź-poprosiła, więc ruszyłam do góry wprowadzając ją do sypialni.
-Tutaj będziesz spała. Mam nadzieję, że …-urwałam słysząc dźwięk telefonu. Wyciągnęłam iPhona i przyłożyłam go do ucha wcześniej naciskając na klawisz odbierający.
-Tak słucham?-zapytałam i kiedy odezwał się głos z drugiej strony uśmiechnęłam się, co musiało wyglądać naprawdę głupio. Wiedziałam, że ze strony blondynki spotka mnie wiele pytań.
-Kto to?-usłyszałam szept a ja machnęłam ręką na znak, że za chwilkę jej opowiem.
-Dobrze, ale to o której godzinie. weźmiesz wszystkich? Przedstawię wam kogoś.
- …
-Tak? To świetnie. Za dwie godziny się spotkamy.
- …
-Super. Tak ja też. Pa-odłożyłam cała w skowronkach telefon spoglądając na przyjaciółkę.
-kto to był?
-Kolega-uśmiechnęłam się tajemniczo i pognałam do swojej sypialni i wraz za mną przyjaciółka.
-Tylko tyle mi powiesz?
-A co mam ci więcej powiedzieć? Sama się przekonasz. Porywam cie dzisiaj.
-Co?! Już pierwszego dnia? Myślałam, że pozwiedzamy okolice.
-Nie marudź tylko idź się ubrać dobrze?
-No dobra, ale …
-Żadnego „ale”. Ubieraj się.
Wyciągnęłam ze szafy czarne rurki, luźną błękitna tunikę, czarne botki na szpilce i do tego marynarkę wpadającą w odcień beżu. Szybko pognałam do łazienki wziąć szybki prysznic, a następnie ubrałam się w owe ubrania i użyłam swoich ulubionych perfum o zapachu waniliowym. Słyszałam, że działają pociągająco na mężczyzn. Zrobiłam delikatny makijaż podkreślając delikatnie oczy czarną kredką. Poprawiłam swoje czekoladowe lekko przy końcu polokowane wosy i wyszłam z łazienki kierując się do pokoju przyjaciółki.
-Caroline! Jesteś gotowa?
-Tak jestem-odpowiedziała i wyszła do mnie.
-Wróciła dawna Car-uśmiechnęłam się przyglądając się jej. Miała na sobie szare pocieniowane rurki i białą tunikę, a do tego idealnie proste włosy i czarne szpilki.
-Idziemy na podbój miasta kochanie-powiedziałam i pociągnęłam ją za rękę słysząc dźwięk klaksona samochodowego.
-Nina o co tu chodzi?-zapytała
-Spokojnie to pewnie Li się denerwuje, że długo nie przychodzimy, albo loczuś-powiedziałam zamykając drzwi na klucz.
Kiedy już wyszłyśmy przed dom otworzyłam zaskoczona usta.
-Co do cholery?-zapytałam rozglądając się dookoła chcąc się upewnić czy na pewno w dobre miejsce patrzę.  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~

Tak dzisiaj zawaliłam, ale obiecuję, że w kolejnym będzie trochę akcji ;)) !!
Już zaczynam pracować nad kolejnym rozdziałem, by zrobić wam miłą niespodziankę ;* 

CZYTASZ? = SKOMENTUJ
Rozdział pojawi się w wolnej chwili i po zadowalającej liczbie komentarzy. xx < 3

 

Rozdział 18.

Rozdział 18.

**OCZAMI ZYN’A**

Przyznam, że to miłe przywitanie, gdy na szyje rzuca ci się dziewczyna. Zaśmiałem się cicho i przytuliłem ją delikatnie.
-Tak ja tez tęskniłem-odpowiedziałem krótko i poczułem jak dziewczyna odsuwa się ode mnie. No tak pewnie nie mnie się spodziewała Myślała, że to Nicholas wrócił.
-Zayn…-usłyszałem.
-Tak ja. Przyszedłem tylko na chwilkę. Nie będę ci przeszkadzał. Chyba na kogoś czekasz.
-Nie przeszkadzasz.
-Jesteś pewna? Wyglądasz tak jakbyś się nie mnie spodziewała-zauważyłem.
-To prawda. Nie spodziewałam się, że ty przyjdziesz. Czekałam na przyjaciółkę. Ma przyjechać do mnie, bo dawno się nie widzieliśmy. Ma teraz wolne to odwiedzi mnie.
-A to przepraszam.
-Za co?
-Myślałem, że czekasz za jakimś chłopakiem.
-Wejdziesz?
-Chętnie-powiedziałem i przekroczyłem próg domu dziewczyny. Do moich nozdrzy od razy dotarł zapach cytryny chyba wymieszanej z brzoskwinią albo mango. Zresztą nieważne. Nie przyszedłem tu rozpoznawać zapachów tylko pogadać poważnie z Niną.
-Czuj się jak u siebie-po tych słowach usiadłem zamyślony na kanapie.
-Możemy porozmawiać? Mam ważną sprawę.
-Tak jasne. O co chodzi?
Czułem, że jest zmieszana i skrępowana. Usiadła naprzeciwko mnie w fotelu i spoglądała na mnie. Przyjrzałem jej się i posłałem blady uśmiech.
-Czy to prawda, że już nie jesteś z Nicholasem? Ale powiedz szczerze.
Przez dłuższy czas czekałem na odpowiedź przez co w pomieszczeniu panowało milczenie.
-Nino?
-Tak to prawda, ale dlaczego pytasz?
-Po prostu chcę wiedzieć. I czy tą wiadomość z przeprosinami wysłałaś po zerwaniu z nim?
-Nie to było przed. I to on zerwał ze mną.
-On? Przecież mówił,że przeze mnie stracił cię…-momentalnie pożałowałem tego co powiedziałem i ugryzłem się w język. Cholera. Miałem jej tego nie mówić. To miała być tajemnica.

**OCZAMI NINY**

Czy tego kolesia totalnie powaliło? Po co on do niego poszedł? Jest bezczelny. Nie dość, że sam ze mną zerwał i mnie zdradził to jeszcze pobiegł po Zayn’a wiedząc, że dopiero wyszedł ze szpitala i nie może się denerwować.
-Ja cię strasznie za niego przepraszam. Nie wiem po co to zrobił. Najpierw zrywa i oznajmuję, że ma inną, a potem leci do Ciebie. Przepraszam. Nie chciałam by tak wyszło. – gryzło mnie sumienie. Przeze mnie mogło mu się stać coś poważniejszego. Dopiero wyszedł ze śpiączki, a już ma tyle zmartwienia. Obiecuję, że jak dorwę Nicholasa, to mu urwę to czego najbardziej potrzebuje. Głupek.
-Nie ty powinnaś przepraszać. Uśmiechnij się. Chcę znowu zobaczyć twój uśmiech-słyszałam więc na prośbę mulata uśmiechnęłam się ukazując swoje dwa dołeczki.
-Masz dołeczki tak jak Harry, ale twoje są słodkie-poczułam jego dłoń na policzku.
-Dziękuję. Zayn…Czy możemy zapomnieć o naszej kłótni?
-Tak ale obiecasz mi coś?
-Ale co mam obiecać?
-Następnym razem jak się spóźnię na randkę to poczekasz.
-Chcesz kolejnej randki?
-Oczywiście Nino. Nie przeżyję bez kolejnej randki-usłyszałem śmiech.
-Więc jesteśmy umówieni. Co powiesz na wieczór?
-Pójdziemy do jakiegoś klubu-powiedział Zayn.
-Jesteś w stanie?
-Pewnie mała
-I ty przeciwko mnie? Nie jestem ani mała ani młoda.
-Już dobrze nie gniewaj się-usłyszałam, a gdy się spojrzałam poczułam na swoich ustach, a raczej w kąciku ust delikatnie muśnięcie.
-Nie gniewam.
-Ja zmykam. Tylko nie szalej za bardzo z przyjaciółką.
-Dobrze, dobrze. Pa Zayn-delikatnie uderzyłam go ścierką trzymającą w dłoni i zamknęłam drzwi.

**OCZAMI CAROLINE**

Nie sądziłam, że lot będzie taki długi i męczący. Po dotarciu na lotnisko zapytałam grzecznie starszej Pani jak dotrzeć do centrum. Wyjaśniała mi jąkając się trochę, ale oczywiście zegnajmy to na wiatr. Może zły wybór, bo przecież w środku na lotnisku nie ma wiatru. ale co tam może ktoś okno otworzył. Zaśmiałam się w myślach i poszłam za wskazówkami kobiety. Gdy wydostałam się z lotniska ruszyłam alejką w stronę centrum. Podziwiałam wszystkie piękne widoki. Nie sądziłam, że kiedykolwiek tutaj będę tym bardziej, że w Londynie jest mój ulubiony zespół. Niestety nie wiem gdzie mieszkają. Już bym stała pod ich domem krzycząc, że kocham ich piosenki. Wiem głupia jestem, ale marzenie nie kosztują, a potrafią ucieszyć, nawet te małe. Idąc jak się domyśliłam przez tutejszy rynek poczułam jak z rąk wysuwa mi się walizka.
-No świetnie kamień-powiedziałam i bezradnie zwróciłam wzrok w stronę nieba. Z zamyślenia wyrwał mnie czysty i aksamitny głos.
-Pomóc pani?
-Nie dziękuję. Poradzę sobie.
-Jednak nalegam.
Jezus facet odczep się, bo ci dam kopa w tyłek-pomyślałam i już chciałam powiedzieć to na głos, gdy ujrzałam przed sobą przystojnego chłopaka i to nie byle jakiego. To był Niall Horan we własnej osobie. Uśmiechnęłam się i Zamrugałam kilkakrotnie powiekami chcąc sprawdzić czy to czasami nie sen.

Przed chwilą sobie rozmyślałam o One Direction a tu ni z gruchy, ni z pietruchy pojawia się przede mną jeden z ich członków.
-Skoro tak nalegasz-starałam się odpowiedzieć jak naturalniejszym głosem. Spoglądałam na jego poczynania. Podniósł moją walizkę jak piórko stawiając ją obok siebie i trzymając za uchwyt. Śmiesznie to wyglądało, bo w końcu moja walizka była różowa.
-Do twarzy ci z moją walizką-zaśmiałam się przeczesując swoje włosy do tyłu.
-Dzięki. A w ogóle jestem …-urwałam mu momentalnie uśmiechając się.
-Tak wiem, wiem. Niall Horan-odpowiedziałam.
-Skąd wiesz? Ej..-spojrzałam na niego przenikliwym głosem i uniosłam jedną brew. Z tego co wodzę, to nie jest za bystry, ale za to przystojny. Mogła bym się rozpłynąć w jego oczach.
-No tak. Wybacz mi za moje głupie pytanie. A ty jak masz na imię?
-Caroline.
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny.
Przyznam,że to bardzo miłe co mi mówi, mimo że mnie nie zna to daje mi takie komplementy. Ciekawe.
-Mam pytanie wiesz może gdzie jest ta ulica?-podałam mu karteczkę.
-Tak. chodź zaprowadzę cię, ale musisz mi dać swój numer.
-No dobrze niech będzie-wyciągnęłam długopis z podręcznej torebki i notesik wyrywając karteczkę i zapisując swój numer. Podałam kartkę i schowałam owe przybory.
-Więc prowadź mnie-poprosiłam i ruszyłam za nim. Lepiej mi się szło i szybciej, bo Niall trzymał moją walizkę. Widziałam dziwne wzroki przechodniów, ale przestałam zwracać na to uwagę po kilku minutach. Zastanawiałam się czy daleko jeszcze. Powoli odpadały mi nogi. Nie łatwo przejść tyle drogi z wysokimi obcasami.
-To tutaj-usłyszałam głos, który był dla mnie zbawieniem.
-Nareszcie-powiedziałam na głos, na co blondyn spojrzał na mnie z pytającym wzrokiem.
-A co nie podoba ci się moje towarzystwo?-usłyszałam i zatkało mnie. Przecież gdyby wiedział o czym myślę pomyślał by, że jak mnie nogi bolą, to po jaką cholerę zakładałam te obcasy.
-Podoba, tylko…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~

Czy Caroline powie Niall’owi o obcasach? Jak myślicie? :)

Czekam na wasze komentarze ;*
a rozdział powinien pojawić się w wolnym czasie i po zadowalającej liczbie komentarzy < 3 3 ♥

Dziękuję, że czytacie mojego bloga . !!

Mina Zayn’a widząc rzucającą się na niego Ninę xd;*