Rozdział 20.

W pierwszej chwili myślałam, że ich uduszę. Przecież przyjechali tak małym samochodem, że nie zmieścimy się do niego wszyscy. Ja, Caroline, Zayn, Liam, Niall, Louis, Harry. Ich chyba powaliło. Kątem oka spojrzałam na blondynkę, która cały czas przygląda się kierowcy. No tak jej tylko jedno w głowie. Przewróciłam oczami i pociągnęłam ją za rękę w kierunku samochodu, który w pewnym momencie się otworzył i wysiadł z niego elegancki Zayn.
-Nie mówiłaś, że masz takich znajomych. Mogłam się lepiej ubrać. Wyglądam jak wieśniara-usłyszałam spanikowany głos przyjaciółki.

-Wyglądasz świetnie. A po drugie ja wcale nie wyglądam lepiej. Jesteśmy podobnie ubrani. Nie marudź już-powiedziałam i przywitałam się z Zaynem całusem w policzek.
-Czy piękne panie są gotowe?
-Tak oczywiście proszę Pana-powiedziałam i zaśmiałam się cicho spoglądając w jego oczy. -Poznaj moją przyjaciółkę. Zayn to jest Caroline to jest Zayn.
-Witaj w rodzinie-krzyknął ze samochodu Niall.
-Zamknij się z tobą nie gadam-usłyszałam głos blondynki. Byłam zdziwiona jej postawa wobec Nialla.
-Czy ja o czymś nie wiem?
-Szkoda gadać. Pomógł mi tylko walizki zanieść i za dużo mówił nic takiego. Jedziemy?
-Pojedziemy jak z łaski swojej wsiądziecie-odezwał się Harry. wiedziałam, że te chłopak mnie nie lubi i powoli mnie już denerwował tymi swoimi docinkami.
-Wsiadamy spokojnie, bo się podniecisz i ci loczki staną-powiedziałam a mulat otworzył oczy ze zdziwienia jeszcze szerzej i po chwili zaczęliśmy się wszyscy śmiać oczywiście prócz Harolda, który siedział z nie tęgą miną.
-To jak my się tu zmieścimy?
-Spokojnie ten samochód tylko z zewnątrz wygląda taki mały-odezwał się Liam, który własnie zamykał okno. Podeszliśmy do pojazdu i zajrzałam do niego. Faktycznie był o wiele większy. Siedzenia były po oby dwóch stronach. Już miałam wsiadać, kiedy poczułam na swojej tali dłonie Zayna ciągnącego mnie do siebie.
-Co ty wyprawiasz?
-Pozwól koleżance wsiąść. Ty siadasz koło mnie-ujrzałam na jego ustach uśmiech. Wpuściłam Caroline, która usiadła obok Niall’a. Następnie wsiadłam ja a obok mnie Zayn.
-Trzymać się jedziemy-usłyszałam głos z przodu i po chwili już jechaliśmy do klubu. Przez dłuższy czas w samochodzie prócz odgłosu silnika nie była słychać żadnego dźwięku do czasu krzyku mojej przyjaciółki.
-Cholera kto mnie nadrepnął?
Zaśmiałam się wraz z Zaynem, gdyż nikt nie chciał się przyznać. domyślałam się kto to, bo przecież już trochę znałam chłopaków.
-Ał nie szczyp mnie Niall-krzyknęła drugi raz i ujrzałam jak uderzyła go w głowę oczywiście delikatnie, ale mimo to było słychać odgłos „plasku”. Biedny Niall dostał za Louisa. Kopnęłam go delikatnie i skarciłam wzrokiem.
-Co wy tam za orgie urządzacie? Nie rozpędzajcie się-odezwał się Liam, który właśnie parkował samochód.
-Nareszcie-westchnęła Car.
-Nie lubię tego twojego „Nareszcie”-wtrącił się Niall, jednak szybko został uciszony przez nią.
-Nie pytam cię o zdanie co lubisz a co nie.
Nie mogłam już nich. po prostu potrafili człowieka rozśmieszyć do łez. Kochane głupki. Wysiedliśmy ze samochodu i ruszyliśmy do nieznanego mi klubu.

**OCZAMI LOUIS’A**

Było mi głupio, że przyjaciel dostał za mnie, ale gdyby nie ja to w tym samochodzie było by jak na stypie. Weszliśmy do klubu i momentalnie usłyszałem w głośnikach moją ulubiona muzykę.
-Chodź-pociągnąłem zaskoczoną towarzyszkę Niny i zaczęliśmy tańczyć.
Przetańczyliśmy kilka piosenek, a potem zmęczeniu usiedliśmy do stolika, gdzie już czekały na nas drinki.
-Dzięki-podałem jednego blondynce i zacząłem pić ze swojego przyglądając się Ninie i Zaynowi, którzy byli tacy szczęśliwi.

**OCZAMI CAROLINE**

Myślałam, że ten Louis mnie wykończy. Ma takie obroty jak wirówka. Ledwo usiadłam a zauważyłam podchodzącego do mnie Nialla i ciągnącego na parkiet.
-Co ty wyprawiasz?-zapytałam zdziwiona, jednak mimo wszystko zaczęłam z nim tańczyć. Uśmiechał się tak słodko, że nie potrafiłam już się dłużej na niego gniewać. Kiedy puścili wolną piosenkę poczułam dłonie blondynka na swojej tali i tańczyliśmy przez kolejne kilka minut tak jak Zayn i Nina i Louis z jakąś brunetką.
Nie mogłam uwierzyć, że moje życie zmieniło się z dnia na dzień. Wiem, że po moim wyjeździe stąd wszystko wróci do szarej rzeczywistości, ale na razie trzeba się bawić. Po skończonej piosence podziękowałam Niallowi i ruszyłam do łazienki chcąc poprawić sobie makijaż. Już miałam wchodzić do środka, gdy poczułam szarpnięcie za rękę. Chwilę później już czułam na skórze zimny powiew wiatru co skutkowało tym, że znajdowałam się na powietrzu.
-Zostaw mnie-powiedziałam.
-Ty lala nie wyrywaj się to nie będzie tak bolało-powiedział obleśny mężczyzna, a raczej chłopak, który wyglądał na moje oko na 25 lat.
-Czego chcesz ode mnie? Nawet się nie znamy-krzyknęłam, a on wymierzył mi policzek i przyparł do ściany.
-Ciebie chcę perełko-wytłumaczył i zaczął wkładać mi dłonie pod bluzkę.
-Zostaw mnie kretynie-krzyknęłam czując na policzkach słone krople wody.
-A jak nie to co?-usłyszałam jak rozerwał swoją koszulę. Byłam słaba i nie umiałam go odepchnąć. Modliłam się, żeby już było po wszystkim.
-Zostaw ją kretynie-dobiegł do moich uszy głos chłopaka.
-Odwal się. Nie twoja laska.
-A tym bardziej nie twoja-poczułam na sobie chłód. Otworzyłam oczy i ujrzałam przez zapłakane oczy mężczyznę leżącego na ziemi i zwijającego się z bólu.
-Wszystko ok?
-Tak, dziękuję Louis-powiedziałam przerażona trzęsąc się.
-Już nigdzie sama nie pójdziesz.
Spuściłam głowę w dół.
-Ale ja szłam do łazienki. On mnie wyciągnął na zewnątrz-powiedziałam czując kolejną falę łez napływającą mi do oczu.


**OCZAMI LOUISA**

Widząc roztrzęsioną dziewczynę myślałem, że za chwilę nakopię znowu do dupy temu lalusiowi. Jak w ogóle można skrzywdzić kobietę? Trzeba być naprawdę jakimś niewyżytym dzikiem, żeby takie coś robić. Ja bym nawet marchewki nie skrzywdził. To, że ją jem nie znaczy, że ją krzywdzę. Ona jest stworzona do konsumpcji. Kurcze za dużo czasu spędzam z Liasiem. Skąd ja w ogóle znam takie słowo jak „konsumpcja”. Pokręciłem głową i ściągnąłem kurtkę zakładając ją na ramiona blondynki.
-Już dobrze chodź do środka, bo tu jest zimno-powiedziałem i objąłem ją wchodząc do środka. Weszliśmy na sale i to co zobaczyliśmy totalnie nas zaskoczyło. Nie było sensu by tam wracać i przeszkadzać im.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Jak wam się podoba? :*

Wprowadziłam też inną akcję niż z Niną i Zaynem.

kolejny rozdział pojawi się w wolnej chwili i po dużej liczbie komentarzy. Chcę zobaczyć ile osób czyta mojego bloga .;)

PS. przepraszam za czcionkę :c