Witajcie kochani .xx
Dziękuję za wasze komentarze. Mam dla was informacje. Otóż dodałam dwie zakładki – SPAM i INFORMOWANI.
O nowych rozdziałach lub o blogach powiadamiajcie mnie w zakładce – Spam.
A kto chce być informowany o nowych rozdziałach w zakładce – Informowani.

A teraz przechodzę do rozdziału < 3

____________________________________________________________________________

Rozdział 21.

To co zobaczyliśmy naprawdę nas zszokowało. Jak gdyby nigdy nic Nina całowała się z Zaynem. Siedziała u niego na kolanach i mulat obejmował ją ramieniem. Z boku wyglądało to tak jakby nie chciał jej wypuścić. Czyli mój przyjaciel naprawdę się zakochał. No pięknie. Nie wiem czemu się tak zmieniłem, ale za zwyczaj od razy bym im przerwał. Tym razem jednak to nie nastąpiło. Może dlatego, że była obok Caroline.

-Już wszystko dobrze?-zapytałam blondyny, która tuliła się do mojej kurtki.
-Tak już wszystko dobrze.
-Chcesz wracać?
-Nie, wolę poczekać na Ninę. Kiedyś się od siebie oderwą-po raz pierwszy ujrzałem jej uśmiech od tamtego zdarzenia.
-To chodź napijemy się czegoś-powiedziałem i pociągnąłem ją w stronę baru. 

**OCZAMI NINY**

Ja chyba zwariowałam. Co ja wyprawiam? Siedzę sobie swobodnie na Maliku i go całuję? A raczej całujemy się. Nasz pierwszy w sumie pocałunek. Czuję się tak jakbym za chwilę mogła latać. On tak cudownie całuje. Te jego cudowne usta, a języczek mmm…Tak języczek. Całujemy się z języczkiem tak jakbyśmy byli parą. Nie wiem co mnie podkusiło, ale stało się i nie zamierzam tego przerwać. Przyznam szczerze, że długo czekałam na ten moment by z tego tak szybko zrezygnować. Czym jest pocałunek na, który tyle się czekało? Jest najwspanialszym marzeniem, prezentem o którym zawsze będzie się pamiętać i nigdy nie straci ważności. Wiele osób zadaje sobie to pytanie i każdy odpowiada w inny sposób. Ja uważam właśnie tak i zamierzam tego się trzymać. Mam tylko nadzieję, że Zayn nie będzie tego jutro żałował. Gdyby jednak tak się stało nie wiem jak bym postąpiła. Na pewno by mnie zranił, ale znając życie kilka jego miłych słów i wybaczyłabym mu. Przyznaję się bez bicia, że mam do niego słabość jak do nikogo innego. Czyżby to była naprawdę miłość, za którą tak długo czekałam? Czy da mi szczęście?

Oderwaliśmy się od siebie po kilku, a może nawet kilkunastu minutach i spojrzeliśmy sobie głęboko w tęczówki, które jak zauważyłam świeciły mu się jak dwa małe diamenty. Czując na swoim policzku jego dłoń uśmiechnęłam się. Poczułam, że wiedział co robi i nie będzie tego żałował.
-Dziękuję-usłyszałam nagle z jego ust.
-Za co mi dziękujesz?
-Za ten cudowny pocałunek. To było coś niesamowitego, wiem że postrzegasz mnie inaczej niż te wszystkie dziewczyny dookoła.
Miał rację. Uważałam go za zwykłego chłopaka, a nie słynną gwiazdę z One Direction. Może niedawno myślałam, że jest jak inne gwiazdki, które tylko przy kamerach udają, jacy to oni są mili, kochani, jak pomagają, a w rzeczywistości ukazują, że tylko oni są ważni. Jednak myliłam się oni są całkiem inni. Gdyby ktoś miesiąc temu mi powiedział, że poznam ten zespół i zakocham się w jednym z ich członków wyśmiała bym ich. A tu proszę jaka niespodzianka. Nadal nie mogłam w to uwierzyć.
-Ktoś na ciebie czeka-ponownie z zamyślenia wyrwał mnie głos mulata.
-Na mnie? Kto?
-Przyjaciółka-widziałam, że zaśmiał się. Pewnie z mojej miny, którą strzeliłam zastanawiając się o kim mówi.
-No tak. Muszę cię na chwilkę przeprosić nie będziesz się gniewał prawda?
-Na ciebie? Nigdy myszko.
-Jej a skąd sobie zasłużyłam na takie miłe słówka.
-Za to, że jesteś i za to, że cię kocham.
-Oh jak miło-musnęłam jego wargi swoimi ustami i zeskoczyłam z jego kolan podchodząc do przyjaciółki owiniętej w kurtkę jak się domyślam w kurtkę Louisa.
-Hej coś się stało?-zapytałam.
-Nie, nic się nie stało. Lepiej ty opowiadaj co to miało znaczyć?-ujrzałam uśmiech przyjaciółki.
Zaraz, zaraz czy Zayn powiedział, że mnie kocha? Przesłyszałam się prawda? Ale …jestem głupia. On mi wyznał miłość a ja jak głupia odeszłam od niego. ciekawe co sobie teraz o mnie pomyśli, że pewnie chciałam się z nim tylko liznąć, Jezus jaka ja jestem głupia. Długo jeszcze rozmyślałam, gdy nagle z zamyślenia wyrwał mnie głos Caroline.

**OCZAMI CAROLINE**

Stałam przed Niną machając jej dłonią przed ręką, a ona nadal nieobecna nie odpowiadała mi. Kurcze co się z nią dzieje.
-Nina!-zawołałam i dopiero teraz ujrzałam jej wzrok. Pewnie przeszkodziłam jej w czymś ważnym.
-Przepraszam. Zamyśliłam się-usłyszałam.
-Więc o czym, a raczej o kim tak myślałaś?
-O niczym ważnym tylko..
-Pewnie o Zaynie tak? Co się stało.
-Nic powiedział, że mnie kocha.
-I ty to mówisz tak spokojnie? Co mu powiedziałaś?
-Właśnie problem w tym, że nic.
-Chodźmy do baru. Musisz mi wszystko opowiedzieć.
-Opowiem, ale tylko wtedy jak powiesz mi dlaczego masz kurtkę Louisa?
-Oj bo wyszłam na zewnątrz się przewietrzyć i zrobiło mi się chłodno. Był w pobliżu na ławce to podszedł i mi dał-odpowiedziałam zmieniając oczywiście biegi wydarzeń.
-Chodź opowiem ci wszystko-poczułam dłoń przyjaciółki na swojej i skierowałyśmy się w stronę baru, gdzie mogłyśmy spokojnie porozmawiać.

**OCZAMI ZAYNA**

Ja tu jej wyznaję miłość, a ona odchodzi? Może nie jest gotowa na nowy związek. Trudno poczekam, ale najważniejsze, że odwzajemniła mój pocałunek i, że w końcu miałem odwagę powiedzieć jej co czuję. Nagle poczułem dłoń na ramieniu i momentalnie odwróciłem się do tyłu. Sądząc że to Nina momentalnie zacząłem mówić.
-Już się skarbie stęskniłaś za mną?
-Tak oczywiście pragnę twoich pocałunków-usłyszałem w odpowiedzi słowa i śmiech Marchewki.
-Louis-warknąłem zmieszany przyglądając mu się.
-Ładnie tu się zabawiasz, gdy nas niema. Wiesz ty co?
-A własnie, gdzie byłeś? Szukałem cię i gdzie masz „swoją seksi kurtkę, z którą się nie rozstajesz?”-ponownie zapytałem.
-Em..Caroline mówiła, że idzie na zewnątrz, więc zanim wyszła pożyczyłem jej, a ja poszedłem do WC. Wiesz czasami trzeba opróżnić kasztanki-zaśmialiśmy się po jego słowach. Nie ma co. Nikt nie potrafi tak idealne dobrać słów jak mój Loui.
-A teraz powiedz mi czy ty i Nina jesteście razem?
-Nie jesteśmy. To znaczy powiedziałem jej, że ją kocham, ale wiesz..odeszła i nie odpowiedziała.
-Biedny Zayn-poczułem jak Marchewka mnie przytula.
-Ej ogarnij się. Ludzie patrzą-powiedziałem
-No już dobra dobra. A w ogóle powinieneś poprosić ją o chodzenie. A teraz zbieramy się jest już 3:00.
-Pójdę po resztę.

**OCZAMI NINY**

-I wtedy powiedział, że mnie kocha a ja szczęśliwa twoja obecnością o prostu zeszłam z jego kolan i podeszłam do ciebie-zakończyłam właśnie swój monolog i dopiero wtedy przyjaciółka zaczęła mi mówić swoje kazania, że powinnam mu odpowiedzieć, bo widać, że mi się podoba. Broniłam się,ale oczywiście jak zawsze z nią nie wygrałam. Nagle usłyszałam głos, który nas wołał. To był Liam wskazujący, że wracamy. Pochwyciłam Caroline za rękę i ruszyłam w stronę wyjścia, gdzie na końcu Zayn złapał mnie w pasie.
-Witaj księżniczko.
-Witaj mój książę-odpowiedziałam i zaśmiałam się idąc z chłopakiem objęta w stronę samochodu.
-Gdzie mi zniknęłaś? Tęskniłem.
-Uświadamiałam sobie, że cię kocham-odpowiedziałam i spojrzałam na jego zdziwiona minę. Już nic nie powiedział, bo wsiedliśmy do samochodu, a potem ruszyliśmy. Oparłam głowę o ramię Zayna i przymknęłam powieki. Nim się zorientowała odpłynęłam w krainę Morfeusza. Kiedy ocknęłam się poczułam, że jestem w powietrzu. Otworzyłam spanikowana oczy i rozejrzałam się dookoła. Znajdowałam się na jakieś nieznanej posesji.
-Cii..spokojnie-usłyszałam nagle kojący dźwięk mulata.
-Gdzie jestem?
-U nas w domu.
-Ale ja nie mogę. Gdzie Caroline?
-Spokojnie Louis już się nią zajął-wskazał mi głową na przyjaciela, który wprowadził do domu blondynkę. Chwilę później już byliśmy w środku i Zayn zaprowadził mnie jak zapewne do swojego pokoju, bo nad łóżkiem był napis „SEXI ZAYN”. Mimowolnie się zaśmiałam i rozejrzałam się po pokoju.
-Nie mamy tylu sypialni, więc jeśli nie masz nic przeciwko przenocuję cię u siebie w pokoju. dam ci jakąś moja koszulę-usłyszałam i podeszłam do łóżka na którym leżała bejsbolowa wciągana przez głowę bluzka.
-A czy mogę poprosić tą?
-Masz gust. To moja ulubiona. Tak jest łazienka-podążyłam we wskazane miejsce, gdzie przebrałam się w ową koszulkę sięgająca mi do polowy ud. Po jakiś 10 minutach wróciłam i ujrzałam leżącego już na łóżku Zayna. Podeszłam wolnym krokiem do łózka i położyłam się obok okrywając kołdrą.
-Mam do ciebie pytanie-usłyszałam nagle szept „sexi zayna”.
-Mów.
-Ale odpowiesz szczerze?
-Tak obiecuję.
-Więc…

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~  

A urwę sobie teraz w tym momencie;*

A dokończę, gdy będzie 12 komentarzy ;)
Mam nadzieję, że podoba wam się rozdział, bo starałam się. Za wszelkie błędy interpunkcyjne przepraszam;* <3