Rozdział 23.

**OCZAMI LOUISA**
Cieszyłem się jak głupi, że mogę z nią spać, jednak od razu pożałowałem, bo dziewczyna miała jakiś warunek. Kurcze mam nadzieje, że nie każe mi spać na ziemi. Przecież tak będzie zimno, ale chyba taka nie jest. Przynajmniej mi się tak wydaje. Ja pożyczyłem jej kurtkę, to ona niech mi pożyczy kołderko i swoje ciało.
-Spokojnie nie siusiam do łóżka w nocy.
-Loui nie oto mi chodziło-usłyszałem słowa, a chwile później śmiech blondynki.
-Kupki też nie robię.
-Louis uspokój się. Chodziło mi o to, żebyś mnie w nocy nie odkrył, bo będzie mi zimno.
-To cię wtedy przytulę i nie będzie ci zimno.
-Jak zabierzesz mi kołdrę podczas, gdy będziesz spał to ciekawe jak mnie przytulisz przez śmiech-usłyszałem głos i zaśmiałem się.
-Zawsze mogę cie teraz przytulić co ty na to?-zapytałem unosząc do góry jedną brew.
-Głupek. Chodźmy już spać, bo jest późno.
-Ale króliczek chce buzi-powiedziałem wywijając dolną wargę.
-Oj no już króliczku chodź tutaj-poczułem cmoknięcie w nosek, a potem ją przytuliłem do siebie. Chwilę później okryłem nas szczelnie kołderką i odpłynąłem w krainę Morfeusza na spokojny spoczynek.

**.~ Poranek ~ . **

**OCZAMI NINY**
Kiedy otworzyłam zaspane oczy momentalnie spojrzałam na zegarek, który wisiał na wprost. Była godzina 9:00. dobrze, że Pani Laura kazała mi przyjść trochę później, bo musi załatwić kilka spraw na mieście. Była kochana. Takiej szefowej to szukać ze świecą. Już wiem po kim Niall jest taki grzeczniutki. Zaraz, zaraz, a gdzie ja w ogóle jestem? Nie przypominam sobie, żebym u siebie w sypialni miała na ścianie zegarek. Przekręciłam głowę w bok i zauważyłam przyglądającego mi się uśmiechniętego Zayna. Czyli to nie sen? Naprawdę jesteśmy jego parą i …spaliśmy ze sobą. Podniosłam skrawek kołdry i ujrzałam nasze nagie ciała. Otworzyłam szerzej oczy i poczułam jak moje policzki się zarumieniły, bo zaczęły mnie piec.
-Kochanie wszystko dobrze?-usłyszałam głos Mulata.
-Tak, tak, tylko myślałam, że to wszystko sen.-powiedziałam szeptem i okryłam się bardziej kołdrą.
-Żałujesz? Nie wstydź się mnie-powiedział i przybliżył się przytulając mnie i składając na moich ustach pocałunek. Przyznam, że to było bardzo miłe. Bez żadnych ceregieli odwzajemniłam jego pocałunek.
-Nie żałuję. Powinnam się zbierać skarbie, bo dzisiaj idę do kawiarni-powiedziałam i wstałam z łóżka. Kiedy już to uczyniłam zauważyłam, że na prześcieradle widnieje plama po krwi, na która spojrzał Zayn.
-Przepraszam. Ja to upiorę-powiedziałam totalnie zmieszana. Dlaczego zawsze mnie spotykają takie niezręczne sytuacja. Chwilę później poczułam jak chłopak. A właściwie mój chłopak chwyta moją dłoń.
-Nie przejmuj się tym. To normalne, w końcu byłem twoim pierwszym facetem-pocałował wierzch mojej dłoni. -A teraz ubieraj się i odwiozę cię-uśmiechnęłam się w pod skokach wzięłam swoje ubrania i pozbierałam z ziemi bieliznę. Zamknęłam się w łazience biorąc szybki prysznic. ciągle zastanawiałam się czy na pewno postąpiłam dobrze tak szybko śpiąc z Zaynem? Jak najszybciej ubrałam się po skończonych czynnościach w łazience i wróciłam do sypialni, gdzie już ubrany siedział chłopak.
-Gotowa?
-Tak jestem gotowa-odpowiedziałam i wyszliśmy z jego sypialni kierując się na dół.

**OCZAMI CAROLINE**
Obudziła mnie rozmowa kilku osób dobiegająca z kuchni. No tak to był Niall nawijający o kanapkach. Czy on naprawdę bardziej kocha jedzenie od życia? Otworzyłam zaspane oczy i spojrzałam na mojego towarzysza, który spał obok mając w buzi marchewkę. Śmiesznie to wyglądało, powstrzymywałam się, żeby nie parsknąć śmiechem i go nie obudzić.
-Nie śpię-usłyszałam nagle jego głos i zauważyłam, że usuwa z ust marchewkę kładąc ja na stolik.
-Jeśli cię obudziłam to przepraszam, ale ja już powinnam wstać i iść do domu.
-Odwiozę cię.
-Nie trzeba. Pospaceruję i w tym czasie zwiedzę trochę Londyn i nie chcę słyszeć sprzeciwu-powiedziałam i pokazałam mu język wstając z kanapy. Los chciał że niechcący zrzuciłam marchewkę.
-Przepraszam nie chciałam-powiedziałam od razu widząc, że Louis zaczyna płakać. -Zrobię wszystko tylko nie płacz-poprosiłam.
-Wszystko?-usłyszałam rozradowany głos. No pięknie dałam się nabrać na jego podchody. Momentalnie pożałowałam, że powiedziałam „Zrobię wszystko..”
-Tak wszystko.
-Więc pozwól się odprowadzić.
-Ale Louis…
-Nie ma żadnego „ale”. Powiedziałaś wszystko, więc teraz musisz to spełnić, bo inaczej króliczek zacznie płakać.
-Już dobra ubieraj się króliczku, bo musimy iść-w mgnieniu oka ubrałam się jak najszybciej i gdy Louis był już gotowy wyszliśmy kierując się w stronę domu Niny. Wiem, że mogłam poprosić go, by mnie odwiózł, ale ja wolę spacer.
-Możemy porozmawiać poważnie?-zapytałam w końcu chłopaka, który nucił pod nosem zapewne jakaś swoją ulubiona piosenkę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Bezsensownie ;c
Nie wiem co się stało, ale nie podoba mi się ten rozdział Oh…

CZYTASZ? = KOMENTUJESZ