Rozdział 24.
 
**OCZAMI LOUISA**
 
Ona chce ze mną o czymś porozmawiać? To dziwne, bo przecież nie znamy się długo. Chyba nie chce mi powiedzieć, że ją w nocy zgwałciłem. Albo, że moje króliczki to zrobiły. Oj już ja bym się z nimi rozliczył. Nie używał bym ich co najmniej przez miesiąc, chociaż nie wiem czy bym wytrzymał one są takie cieplutkie, mięciutkie, a te ich słodkie uszka. Oh..no wybaczył bym im. Każdemu może się zdarzyć. A właściwie czy moje buty nie są brudne? Właśnie przyglądałem im się, gdy przed oczyma ujrzałem dłoń. Co to ma znaczyć, czy to jest jakiś zamach? No pięknie to Caroline mi tu wymachuje swoją rączką. a no właśnie przecież chciała porozmawiać, a ja tu o króliczkach rozmyślam.
-Jasne, że możemy porozmawiać. O co chodzi?-zapytałem uśmiechając się jakbym się najadł sera żółtego. Żeby nie było, ja nie mam nic do serów, ale one są takie śmieszne i na dodatek z dziurkami. Ciekawe po co im one. Kurcze znowu się rozkojarzyłem. Muszę w końcu zacząć jej słuchać, bo się zorientuje i będzie problem.
-Wiesz Louis głupio mi o tym mówić, ale mam nadzieję, że nie poczujesz do mnie nic więcej niż czujesz teraz. Nie wiem czy czujesz coś teraz ale wiesz o co mi chodzi-tłumaczyła mi się, a ja w głębi duszy się śmiałem. Wyglądała tak słodko będąc w zakłopotaniu, ale przyznam, że jej słowa trochę mnie zdziwiły.
-Dobrze rozumiem, ale dlaczego?-zapytałem i włożyłem dłonie do kieszeni czując przeszywające je zimno.
-Ja tutaj przyjechałam tylko na dwa tygodnie. Jestem przyjaciółką Niny i mama pozwoliła mi tu przyjechać, bo mam troszkę wolnego.
-Rozumiem nie musisz się już tłumaczyć moja przyjaciółko-specjalnie podkreśliłem „moja przyjaciółko”, żeby się trochę uspokoiła i oczywiście uwierzyła mi.
-Naprawdę? Dzięki króliczku-momentalnie zaśmialiśmy się po jej słowach a ja wskazałem palcem na policzek.
-Buzi tu proszę-odezwałem się, a chwilę później poczułem usta na policzku.
-Czy teraz możemy już iść?
-Tak oczywiście-pochwyciłem ją pod ramię i szliśmy dalej przemierzając uliczki Londynu. Gdybym miał iść tu nocą to wolał bym już umyć plecy Nialla, albo założyć skarpetki. A propo skarpetek, czy mówiłem już, że ich nie lubię? Noszę je, bo tak wypada, ale gdybym został prezydentem pierwsze co bym zrobił to zniósł bym skarpetki. Po kilkunastu minutach doszliśmy na posesję, więc pożegnałem się z blondynką i już miałem przejść przez bramę kiedy usłyszałem jej głos.
-Mamy problem, to znaczy ja mam. Yyy..zapomniałam poprosić Ninę o kluczę.
No świetnie, to po to tyle szliśmy, żeby teraz wracać? Louis weź trzy głębokie i uspokój się.
-I co teraz?-zapytałem.
-Wiesz może, gdzie Nina pracuje?
-Jasne chodź-pociągnąłem ją za dłoń i ruszyliśmy w stronę miasta.
 
**OCZAMI NINY**
 
Zayn jest niemożliwy. Nie dość, że mnie przywiózł do pracy i przy wszystkich jak gdyby nigdy nic pocałował to jeszcze usiadł przy ladzie i powiedział, że poczeka na mnie, bo boi się, że ktoś mnie porwie. Ale trafił się się cudowny chłopak. Próbowałam się skupić na pracy, ale mulat zaczął mnie ilustrować wzrokiem i puszczać mi oczka. Zaniosłam zamówienie do danych klientów, a potem zdzieliłam ukochanego ściereczka przez plecy.
-Zayn to parzy.
-Ale co?
-Twój wzrok-powiedziałam stojąc przed nim. Chwilę później poczułam na swoich biodrach jego dłonie i nim się spostrzegłam siedziałam na jego kolanach śmiejąc się, bo próbował przygryźć moje uszko zębami.
-Buenos Dias gołąbeczki-usłyszałam i spojrzałam na drzwi, w których stała Caroline i Louis.
-Dzień Dobry-powiedziałam uśmiechając się.
-Zapomniałam cie poprosić o klucze-odezwała się Caroline.
-Już ci daje zaczekajcie. A może czegoś się napijecie? Proponuję gorącą czekoladę jest pyszna. Zajmiecie przynajmniej troszkę Zayna, bo jego wzrok mnie parzy.
-Przyzwyczaj się. Teraz już Malik nie da ci spokoju-odezwał się Louis i poklepał po ramieniu przyjaciela.
-Dobra, dobra. Siadajcie do stolika. Ty też kochanie-pocałowałam chłopaka i wstałam z jego kolan wracając do swoich obowiązków i przygotowując trzy czekolady. Po około 10 minutach zaniosłam im do stolika, a gdy wracałam zauważyłam, że do kawiarni właśnie weszło dwojga ludzi trzymających się za ręce. Unosząc wzrok na ich twarz oniemiałam. Nie sądziłam, że jeszcze kiedyś ich spotkam, a właściwie jego, bo jej nawet nie znałam.
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 
I jak wam się podoba kolejny rozdział? ^^
Mam nadzieję,że nie zawiodłam was i wyrazicie szczerą opinię.
 
CZYTASZ? = KOMENTUJESZ ! 
„plosee” :*
 
Kolejny rozdział pojawi się w wolnej chwili .xx
Teraz mam urwanie głowy dlatego rozdziały będą raz w tygodniu ;<