Archiwum dla Kwiecień, 2013

Rozdział 28.

Rozdział 28.
 
**OCZAMI CAROLINE**
 
On jest niemożliwy jak go spotkam to mu nakopie do tyłka za to, że przysłał mi bilety do Londynu, ale chwila jest jeszcze coś. Spojrzałam do koperty i wyciągnęłam prostokątną kartkę formatu A4. Okazało się, że jest to list. Usiadłam na krzesełku i momentalnie zaczęłam zaciekawiona czytać.
 
„Kochana Caroline .xx !”
 
” Na początku chcę Cię przeprosić za tak oficjalny zwrot u góry. Miało Kochany Króliczku, albo Króliczku Caroline, ale Nina mi zabroniła.
Zła kobieta z niej wiesz? hehe a teraz do rzeczy, bo już dostałem od niej w moją główkę.
Bardzo za tobą tęsknimy. Te wspólne wypady na imprezy ;)
Chcemy byś do nas przyjechała jak najszybciej dlatego wysyłamy ci bilet do nas. Pakuj się i szybko do nas przyjeżdżaj.
 
Louis .xx
 
A teraz moja kochana coś ode mnie. Moja blondyno. Przepraszam, że nie powiedziałam ci o co chodzi, ale nie mogłam. Złożyłam obietnicę, ale jak przyjedziesz tak cię wyściskam i przeproszę, że będziesz miała dosyć mój hipopotamku śliczny. I teraz szybko leć się pakować, bo cholernie tęsknimy
 
Nina .xx <3 3 3
 
To znowu ja króliczku. Uciekłem im i chcę coś dodać od siebie. Tak byś tylko ty wiedziała. Tęsknię za tobą bardzo, bardzo, bardzo.
Jesteś naprawdę wyjątkowa. Caroline podobasz mi się…Jeśli ja tobie też to jak przyjedziesz cmoknij mnie w nosek.
Ta haha już myślałaś, że napiszę tyłek. Osz ty zboczuchu. Do zobaczenia perełko < 3

Louis .xx Twój wiecznie słodki, przystojny i kochający królik i Romeo :D
 
PS. Niall chce byś przywiozła mu żelki ;)
 
Po przeczytaniu tego listu zastygłam. Dobrze, że siedziałam, bo gdybym stała na pewno bym upadła. Muszę teraz jakoś wszystko wytłumaczyć mamie. A co jeśli mnie nie puści? Zawiodę ich, a pewnie sporo wydali na te bilety. Właśnie usłyszałam dźwięk zamykających drzwi, więc szybko złożyłam i schowałam do koperty.
-O wilku mowa-pomyślałam spoglądając na radosną mamę. Może to dobra okazja skoro ma taki dobry humorek.
-Witaj córeczko. Za chwilę przygotuję obiad.
-Mamo..czy możemy porozmawiać?-zaczęłam niepewnie przyglądając się staruszce.
 
**OCZAMI NINY**
 
Tak bardzo się cieszyłam, że Louis wpadł na ten pomysł. Ja bym myślała zapewne rok, a on? No patrzcie, a myślałam, że jest głupi, ale cii..bo jeszcze się obrazi. Mialam tylko nadzieję, że wszystko pójdzie po dobrej myśli i lada dzień Caroline tutaj będzie.
-Dzięki Louis-powiedziałam i wyściskałam mocno przyjaciela.
-Ekhem..przeszkadzam?-usłyszałam głos mojego chłopaka stojącego w drzwiach.
-Tak bardzo-zażartował marchewa.
-Wcale kochanie-powiedziałam podchodząc do mulata i całując go.
-Mam być zazdrosny?-usłyszałam i poczułam dłonie na swojej tali, a potem opierzchnięte wargi ukochanego na mojej szyi.
-Nie masz o co skarbie-powiedziałam muskając jego wargi.
-Mamy pewien problem, ale musimy porozmawiać na osobności-przestraszona poszłam za nim i zamknęliśmy się w łazience. Zayn odkręcił wodę w wannie, by zapewne zagłuszyć naszą rozmowę.
-O co chodzi?
-Pamiętasz byłą dziewczynę Louisa?
-Tak.
-Ona rozpowiada, że niby to ona zerwała z nim.
-No ale to nic takiego.
-Słuchaj dalej ii…mówi, że jest ze mną.
-Co?!-krzyknęłam i niemal upadła bym, gdyby nie silne ramiona mulata.
-Nina..wszystko dobrze?
-Tak, ale powiedz mi dlaczego ona to robi?-zapytałam bezradna siadając na skraju wanny.
-Nie znałem jej od tej strony. Kochanie mnie z nią nic nie łączy. Uwierz mi.
-Skąd wiesz, że ona tak rozpowiada?
-Byłem u niej.
Po tych słowach zamilkłam. Zastanawiałam się po co on u niej był. Mówił, że nic go z nią nie łączy.
-Żeby nie było..Ja tylko w wizycie pokojowej. Po bluzę i szelki Louisa i wtedy mi to powiedziała, że wszystkim to rozpowie-westchnęłam smutno dotykając jego ramienia.
-Ale to nie prawda tak?
-Oczywiście skarbie. Załatwimy to, a teraz chodź tu do mnie-uśmiechnęłam się i wtuliłam w ukochanego bardzo mocno ufając mu, bo przecież go kocham.
 
**.~ Następnego dnia~ .**
 
**OCZAMI CAROLINE**
 
Właśnie wysiadłam ze samolotu na zatłoczone lotnisko i rozejrzałam się dookoła w poszukiwaniu jakiś znajomych twarzy. Nie musiałam długo czekać, bo ujrzałam uśmiechniętego od ucha o ucha Louisa biegnącego w moją stronę. Krzyknęłam głośno sądząc, że się zderzymy jednak poczułam po chwili jak unoszę się.
-Louis debilu puść mnie-zaśmiałam się. -Ja też tęskniłam-powiedziałam i kiedy chłopak postawił mnie na ziemi musnęłam swoimi soczystymi wargami jego policzek.
Dopiero kiedy ponownie się rozejrzałam zauważyłam, że nie ma Niny i Zayna.
-Kogoś brakuje-wtrąciłam się przyglądając się reszcie grupy.
-Oni pewnie sobie ten…em..bara-bara-zaśmiał się Niall pożerając paczkę żelków. za tym głodomorem też tęskniłam, ale wciąż nie wiedziałam jak on w sobie mieści tak duże ilości pokarmu. Podeszłam do każdego z osobna i przytuliłam do siebie. Według mnie najlepsze przywitanie miałam własnie z Louisem i Harrym, bo tak fajnie się ciągnie za jego loczki. Oczywiście był zły, ale co tam musi to przeżyć.
-Chłopaki czy możecie mnie już zabrać z tego lotniska? Zimno mi.
-Dobra, ale zabieramy cię do nas. Jak na razie Nina mieszka u nas. Zalało ją-odpowiedział mi pasiasty. Zgodziłam się i wraz z moimi towarzyszami wsiedliśmy do ich samochodu i ruszyliśmy do ich domu, a raczej willi. Kiedy byliśmy na miejscu usłyszeliśmy stamtąd dobiegające krzyki. Należały one do Zayna, Niny i do kogoś jeszcze. Momentalnie wkroczyliśmy do środka i zauważyłam, że na ziemi moja przyjaciółka szarpie się… O Boże to była Louisa, ale co ona ma wspólnego z Niną.
-Przyznaj się, że kłamiesz dziwko-krzyknęła Nina szarpiąc ją za włosy.
-Odwal się. Może i kłamię, ale tylko wy wiecie, że kłamię. Każdy uwierzy, że spałam z Zaynem. Podziękuj Louisowi. Ten idiota mnie zostawił, a ja go kochałam. Skoro ja nie jestem szczęśliwa nikt z przyjaciół Louisa nie będzie szczęśliwy kretynko.
-Odszczekaj to. Nikt ci nie uwierzy.
-Ej…Do cholery co tu się dzieje?-krzyknęłam i wszyscy odciągnęliśmy dziewczyny. Zauważyłam, że Louis patrzy wściekły na Malody.
-Co ty odpieprzasz co? Wypieprzaj stąd i nie wracaj. Jesteś jakaś poje…-przerwałam pasiastemu i odciągnęłam go.
-Louis spokojnie-powiedziałam.
-Masz racje Caroline. Ona jest po prostu głupia. Myślałem, że będziemy z nią przyjaciółmi. Myliłem się. Wynoś się-krzyknął, a dziewczyna zmęczona po bójce z przyjaciółką wybiegła. Przytuliłam Tomlinsona do siebie.
-Przepraszam, że na to patrzeliście. Chcieliśmy to z Niną sami załatwić. A po drugie kochanie nie wiedziałem, że jesteś tak silna-odezwał się mulat.
-Jeszcze sporo o mnie nie wiesz kotku-powiedziała Nina i zaczęli pożerać swoje twarze.
-Znowu? Ludzie idźcie do pokoju-powiedział Harry, a para to uczyniła natomiast my zaczęliśmy się śmiać oczywiście prócz Louisa, bo zauważyłam, że zniknął wchodząc po schodach.
-Pójdę do niego-powiedziałam i pognałam do przyjaciela. Zapukałam i mimo, że nie słyszałam „Proszę” weszłam niepewnie.
-Możemy pogadać?-zapytałam.
-Tak jasne, ale jeśli o tym na dole to nie za bardzo mi się chce.
-Dlaczego tak reagujesz? Mówiłeś, że jej już nie kochasz-powiedziałam i usiadłam obok niego na łóżku.
-Tak wiem, ale…-usłyszałam westchnienie z jego ust, więc pogładziłam go po plecach dodając u nieco otuchy.
-Ale co?
-Po prostu nie wiedziałem, że ona jest taka. Że jest w stanie zniszczyć związek mojego przyjaciela. Boję się jeszcze o coś.
-O co Słonce powiedz-poprosiłam.
-O to, że…
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 
A kuku.
Jest nowy rozdział. Jak wam się podoba?
Znowu wróciłam < 33
Hehe ♥
Mam nadzieję, że nie dostanę negatywnych komentarzy.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
(rozdział za tydzień  .xx ♥)

Rozdział 27.

Wiem kochani, że nawaliłam. Miałam dać wcześniej rozdział, ale nie mogłam. ;c
Przepraszam. Mam nadzieję, że mimo wszystko nie odwrócicie się ode mnie < 33 
_______________________________________________________________________________________________________________________
Rozdział 27.
 
**OCZAMI CAROLINE**
 
Nie wierzę własnie przed monitorem usiadł Louis. Tak długo go nie widziałam. Właśnie mówiłam już, że dwa tygodnie  temu wróciłam do domu? Często rozmawiałam z przyjaciółką, ale to nie to samo co w rzeczywistości, ale jak ona mogła mi to zrobić i kazać rozmawiać z Louisem. . Nie byłam jeszcze przygotowana na rozmowę z nim szczególnie, że ma dziewczynę, która pewnie gdzieś siedzie obok, albo za drzwiami i podsłuchuje nas przez szklankę. Nie lubię jej i nigdy nie polubię. Nie dlatego, że to dziewczyna Louisa, ale dlatego, że…nie lubię jej i tyle.
-Hej króliczku-powiedziałam spokojnie starając uśmiechnąć się najrealniej jak potrafiłam.
-No hej. Co u ciebie, dlaczego się nie odzywałaś?
I co ja mam mu teraz powiedzieć? Kłamać, że nie miałam czasu czy powiedzieć prawdę, że nie byłam jeszcze gotowa na rozmowę z nim. Oczywiście wybrałam to pierwsze. Nie chciałam mimo wszystko by był na mnie zły. Zbyt bardzo mi na nim zależało.
-Wiesz..te wszystkie obowiązki, które mama mi cały czas wymyśla. Mam po prostu za dużo na głowie. Przepraszam-uśmiechnęłam się delikatnie.
-Już ok, ale brakowało mi tych naszych rozmów. Jak ci się układa poznałaś kogoś?
-Ja? Nie poznałam. Kto by mnie chciał-przewróciłam oczyma i po chwili ponownie wlepiłam je w ekran monitora.
-A jak u ciebie i ..Zapomniałam jak ma na imię-powiedziałam nieśmiało.
-Melody? Nie jestem już z nią.
-Naprawdę? Ale jak to przecież ją kochasz. Jeszcze niedawno byliście ze sobą-powiedziałam, jednak w sumie cieszyłam się. Najchętniej teraz bym się spakowała i pojechała do niego jednak to nie realne.
-Nie kocham już jej. Dawno miałem z nią zerwać, ale nie wiedziałem jak. Nie rozmawiajmy o miłości. Szkoda, że cię tu nie ma.
-Tak, tak na pewno w duszy cieszysz się, że nie truje tej twojej zacnej i pięknej dupci-zaśmialiśmy się po moich słowach.
-Wcale nie. Kevin też tęskni.
-Kevin?-uniosłam jedna brew do góry zastanawiając się o czym on mówi, jednak po chwili przypomniała mi się historia przyjaciółki i wybuchnęłam śmiechem.
-Pozdrów go ode mnie-dodałam i otarłam łzy, które popłynęły mi podczas śmiechu.
-Mam la ciebie niespodziankę Caroline.
-No nie..kolejna niespodzianka?-powiedziałam przybijając dłoń o czoło.
-Ale ją dopiero zobaczysz jak dostaniesz list. Tak za dwa lub trzy dni powinien dojść. Mam nadzieję, że ci się spodoba.
-Marchewka co ty knujesz co?-powiedziałam podejrzliwie, ale wtedy ujrzałam przed ekranem Ninę.
-Caroline uspokój się zobaczysz jak otworzysz list, a teraz pożegnanie od nas wszystkich członków One direction szczerzących się do kamerki.
-Niall weź ten tyłek-usłyszałam ochrypnięty głos loczka, a potem zauważyłam, że z blondynem leżą na ziemi.
-Yyy..ja tu jestem-odezwałam się, a wtedy wszyscy zawołali chórem „CZEŚĆ”. Rozłączyłam się i zeszłam do kuchni do mamy, która gotowała jak zwykle pyszny obiadek.
-Mamo co gotujesz?-zapytałam cmokając jej policzek.
-Twoje ulubione danie. Lazanie-odpowiedziała mi mamusia
-Mmm…pyszne-powiedziałam i podchodząc do stolika i biorąc do reki pocztę. Na jednej z nich ujrzałam moje dane. Wzięłam kopertę i rozerwałam ją momentalnie.
 
**OCZAMI NINY**
 
Po zakończeniu rozmowy spojrzałam na mojego chłopaka uśmiechając się.
-Skoro już wszystko wiecie, to teraz kochanie zabierz mnie na te obiecane zakupy-wywinęłam dolna wargę spoglądając na niego swoimi tęczówkami i uśmiechając się niewinnie. Kilka razy zatrzepotałam rzęsami na co chłopak momentalnie podszedł i musnął moje usta swoimi.
-Takie słodkie, że aż rzygam tęczom-odezwał się nie któż inny niż Loczek.
-Harrold dopiero się pogodziliśmy. Nie zaczynaj, bo już ci nie kupię nigdy RedBulla-zaśmiałam się razem z Harrym, a gdy wychodzili pokazałam mu język.
-Robię się zazdrosny-usłyszałam słowa Zayna.
-Skarbie..przecież to ciebie kocham-powiedziałam i wpiłam się ponownie w jego wargi.
-Chodźmy na te zakupy-powiedziałam chwytając jego dłoń i ruszając do wyjścia. Chwile później już byliśmy na zewnątrz i wsiedliśmy do samochodu jadąc w stronę centrum handlowego. Po około 20 minutach po przeciskaniu się przez paparazzi i zakochane fanki udało nam się dotrzeć na podziemny parking.
-Oni mnie wykończą-powiedział rozbawiony mulat i wysiadł z samochodu następnie otwierając mi drzwi i biorąc mnie za rękę. Weszliśmy dumnym krokiem do budynku i zaczęliśmy krążyć po galerii. Wiedziałam, że Zayn nie będzie narzekał, bo kochał zakupy. Właśnie zauważyłam, że przygląda się bordowym rurką i bejsbolowej bluzie.
-Przymierzysz? Będziesz wyglądał seksownie-powiedziałam i musnęłam jego policzek. Pociągnęłam go w stronę sklepu, gdzie poprosiliśmy o strój i ukochany go przymierzył. Ekspedienta dała niestety mu za małą bluzę i wyszedł do mnie z nagim torsem.
-Zayn-pisnęłam podchodząc do niego i zakrywając go.
-Aż tak brzydki jest?-usłyszałam.
-Nie kochanie jest taki idealny, seksowny i patrzą na nie inne kobiety-powiedziałam smutno.
-Głuptasku, ale on jest tylko twój. Chodź tu do mnie-pocałował mnie delikatnie swoimi miękkimi wargami i wciągnął do kabiny nie przerywając pocałunku.
-Ubieraj się i idziemy dalej-powiedziałam i wyswobodziłam się z jego objęć wychodząc z przymierzalni. Poprosiłam większy rozmiar bluzy, a gdy już cały komplet był idealnie dobrany Zayn zapłacił za to i ruszyliśmy dalej. Przez kilka godzin chodziliśmy po sklepach wygłupiając się i oczywiście Zayn nie umiał się powstrzymać przed zakupem dla mnie seksownej bielizny, sukienki, spodni i tuniki. Myślałam, że go uduszę. Nim zdążyłam wyjść z przebieralni on już zapłacił. Po prostu wariat. Po kilkugodzinnym szale zakupowym poszliśmy do kawiarni na lody.
-Nina…wiesz, że cię kocham prawda?-zapytał.
-Tak wiem, ale chyba nie zamierzasz mi się oświadczyć co?-zapytałam.
-Nie skarbie, ale proponuję ci wspólny wyjazd. Co ty na to?
-Ale tak we dwójkę? Naprawdę?-zapytałam szczęśliwa i rzuciłam mu się na szyję.
-Czyli rozumiem, że się zgadzasz. Cieszę się, a teraz wracajmy, bo jest późno. 

**OCZAMI CAROLINE**

 
Po otwarciu listu zaniemówiłam. Już ja się policzę z Louisem. Nie mógł mi powiedzieć po prostu co dla mnie szykuje? Teraz jak głupia stoję i wpatruję się w to..
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 
A w co się wpatruje Caroline to w następnym.
Wiem, że ten jest bezsensu ;c
Przepraszam
 
(czekam na wasze komentarze ♥ .xx )

Przepraszam :c

Chciałam was bardzo przeprosić, ale nie dam rady dzisiaj wstawić rozdziału.
Jutro idę na osiemnastkę i muszę się powoli szykować. Nad moją fryzurą trzeba siedzieć co najmniej 3 godziny, albo więcej, bo mam tak długie. Nie wspominając już o ubiorze i makijażu ;c
Mam nadzieję, że mimo wszystko wybaczycie mi to. Jeszcze raz bardzo was przepraszam < 3
Kolejny rozdział dodam jak będę mogła. Kocham was ♥

I dziękuję za to, że czytacie mojego bloga. Kiedy weszłam dzisiaj i zobaczyłam ile jest wejść niemal mi oczy wypadły xd.
No może przesadziłam, ale byłam w niezłym szoku.  <3

Dziękuję jeszcze raz < 3 ♥  :-D

Rozdział 26.

Witajcie kochani .xx Dziękuję wam za czytanie mojego bloga. Już mam tyle komentarzy i odwiedzin, że po prostu nie spodziewałam się. Myślałam, że ten blog wcale mi nie wyjdzie. Pod moim ostatnim rozdziałem było 20 komentarzy ! Jej dziękuję < 3 Teraz dodam dla was rozdział . xx MIŁEGO CZYTANA < 33
PS. ODPOWIADAJCIE NA MOJE PYTANIA, KTÓRE ZNAJDUJĘ SIĘ PO PRAWEJ STRONIE „WAŻNE”. 
A ODPOWIEDZI UDZIELAJCIE W ZAKŁADCE „BOHATEROWIE”
_________________________________________________________________________________________________-
Rozdział 26.
 
**OCZAMI NINY**
 
Właśnie wróciłam z kawiarni po ciężkim dniu w pracy, a od progu wita mnie moja przyjaciółka. Nie mówię, że to nie miłe, ale ona była roztrzęsiona. Takiego powitania się nie spodziewałam, a na dodatek mówiła o kimś, że jest zajęty. Co jak co, ale jasnowidzem nie jestem. Podeszłam szybko do niej i przytuliłam ją do siebie.
-Caroline, ale o kim ty mówisz? Kto jest zajęty?-zapytałam w końcu spoglądając na jej zapłakaną twarz.
-No on-mówiła pociągając nosem.
-Jezu Car nie jestem jasnowidzem, o kim mówisz?
-Lo…Louis-powiedziała w końcu blondynka.
-I tak się tym przejmujesz? Nawet się dobrze nie znacie. Nie płacz. Może to tylko plotki.
-To nie są plotki. Widziałam ich wywiad-zauważyłam, że blondynka podchodzi do DVD i puszcza mi nagranie. Reporterka zadawała różnorodne pytanie. Kiedy mój ukochany zaczął mówić o mnie rozczuliłam się. Jeszcze nikt tak pięknie nie mówił o mnie. To było takie…aż mi słów brak. Naprawdę coś mi się stało. Ja Nina Natalie Brown nie znam słów, które mogły by określić wypowiedź Zayna. Kątem oka spojrzałam już na nieco spokojniejszą blondynkę, jednak wiedziałam, że tłumi wszystko w sobie. Liczyła na wielką miłość, a okazało się, że Louis jest w dwuletnim związku.
-Pójdę się położyć. Dla nikogo mnie nie ma-usłyszałam i westchnęłam spoglądając na oddalającą się postać przyjaciółki. Z tego co pamiętam zawsze miała problemy w tych sprawach. Próbowałam jej pomoc, ale jak? Nigdy na to nie pozwalała. Weszłam do kuchni i rozpakowałam torby wyciągając produkty i chowając je w odpowiednie miejsce.
 
**OCZAMI HARREGO**
 
Po wyjściu z pomieszczenia, gdzie mieliśmy wywiad zauważyłem dwie dobrze znane mi dziewczyny. Susan i Melody, które widząc nas momentalnie podbiegły do swoich chłopaków. Może i Niall cieszył się na widok Susan, ale Louis na widok swojej ani trochę. Powoli denerwowało mnie jego zachowanie. Przecież mógł powiedzieć jej już dwa miesiące temu, że to koniec, ale nie bo się wystraszył. Co ja z nimi mam. Przecież widać, że marcheweczka bardziej kocha swojego Kevina niż ją. Ją to raczej kocha jak skarpety czyli z moich wniosków w ogóle. Pokręciłem głową i zaśmiałem się widząc jak obcałowuje jego policzki, a przyjaciel próbuje się wywinąć.
-Idziemy, koniec pieszczot-powiedziałem.
-Pewnie zazdrościsz-powiedział Niall i trzymając swoją dziewczynę za rękę ruszyli w stronę wyjścia. Słysząc dzwonienie czyjeś komórki obejrzałem się dookoła i zauważyłam, że Zayn odebrał i zaczął rozmawiać.
-No witaj kochanie.
-…
-Nie wiem, ale zapytam i dam ci znać.
-…
-Ja ciebie też kocham.
No tak rozmawia z Niną. Ciekawe o co jej znowu chodzi.
-Ej ludzie-zawołał zadowolony mulat.
-Yep? – powiedziałem krótko.
-Dzisiaj idziemy na seans filmowy do Niny. Bez gadania. Wszyscy oczywiście byli zadowoleni oprócz mnie, ale cóż trzeba to przeboleć. Nie wystawię ich. Wyszliśmy z budynku i ruszyliśmy do domu.
 
**OCZAMI CAROLINE**
 
Odpoczywałam sobie na łóżku ciągle słysząc w głowie głos Louisa z wywiadu. Musiałam w końcu się ogarnąć i tak wyjeżdżam przecież niedługo. Sama kazałam mu nie zakochać się, a teraz mam wielkie pretensje. Słysząc jak burczy mi w brzuchu wstałam i zeszłam na dół. Usłyszałam śmiechy z salonu.
-Co do cholery?-zapytałam zdziwiona i przekroczyłam próg pomieszczenia. Widząc chłopaków oniemiałam. Po co ona ich zaprosiła? Rozumiem Zayn, bo to jej chłopak, ale po co niby Louis? I do tego zapewne z dziewczyną, bo własnie go pocałowała. Poczułam ukłucie w sercu, jednak momentalnie wyminęłam ich rzucając krótkie „Cześć” i wchodząc do kuchni. Stojąc tyłem do drzwiami i szykując sobie kanapkę usłyszałam czyjś głos.
-Caroline. Możemy pogadać?
Momentalnie spojrzałam w stronę drzwi i ujrzałam nikogo innego jak Louisa.
-Ale o czym?-zapytałam zdziwiona i biorąc kęsa kanapki.
-Tak ogólnie chciałem porozmawiać. W końcu sądziłem, że jesteśmy przyjaciółmi.
-Przyjaciółmi?-zapytałam i niemal zadławiłam się kanapką, którą właśnie połykałam.
-Tak przyjaciółmi. Coś nie tak?-usłyszałam głos pasiastego.
-Nie, ale sądzę, że przyjaciel nie powinien ukrywać prawdy.
-Jakiej prawdy. Car o co chodzi?-poczułam jego dłoń na swoim ramieniu, jednak momentalnie odsunęłam się siadając na krzesełku.
-Jakiej? Takiej, że masz dziewczynę Louis. Dlaczego mi o tym nie powiedziałeś? Przecież ponoć jesteśmy przyjaciółmi. Okłamałeś mnie.
-Przepraszam. Ja o Melody eh…
-Tak nie kończ, wiesz pójdę do reszty-powiedziałam i po zjedzeniu weszłam do salonu z udawanym uśmiechem i zajęłam miejsce miedzy moją przyjaciółką, a Harrym. Aż dziwne, że siedzą kolo siebie, przecie podobno loczek jej nie lubi, ale cóż wszystkiego się można po nich spodziewać.
-Cicho już i siadać na film-powiedziałam Zayn i jak na zawołanie każdy zajął miejsce. Nial siedział ze swoją dziewczyną chyba Susan, o ile dobrze usłyszałam i przytulał ją, a Louis koło Melody, która się do niego przytuliła. Wbiłam się bardziej w kanapę i zaczęłam oglądać. Ciągle czułam na sobie spojrzenie nikogo innego jak Louisa. Powoli mnie to denerwowało. Niech się patrzy na tą swoją lalunie, a mi da spokój. Film oczywiście trwał swoje, a pod koniec niemal zasypiałam, jednak dotrwałam i po nim od razu poszłam do pokoju zaszywając się w ciepłą kołderkę. Po jakieś godzinie już nic nie słyszałam, wszyscy pojechali, a ja w końcu odpłynęłam w krainę Morfeusza.
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 
Wiem nie wyszło mi ;( Przepraszam skarby. Zabrakło mi tu weny ;C
 
CZYTASZ? = SKOMENTUJ !

Rozdział 25.

Rozdział 25.
 
**OCZAMI NINY**
 
Właśnie jak gdyby nigdy nic do kawiarni wszedł Nicholas i to zapewne z tą dziewczyna, z którą mnie zdradził. Jak on w ogóle śmiał tu przychodzić? Dobra nie mogę mu tego zabronić, bo to w końcu nie moja kawiarenka, ale wiem, że zrobił to specjalnie. Tylko dlatego, żeby mnie zdenerwować. Ale zaraz, czy ta dziewczyna przypadkiem nie jest w ciąży? Ciekawe ile przyprawiał mi rogi. Gdybym wiedziała nie była bym z nim. Byłam głupia, że mu uwierzyłam. Wiem, że to głupie, ale dopiero teraz do mnie dotarło, że tak naprawdę nigdy go nie kochałam. Mieliście takie uczucie, że kiedyś potrafiło się wskoczyć za ukochaną osobą w ogień, ale po rozstaniu i znalezieniu sobie innego chłopaka czy dziewczyny mieliście to wszystko gdzieś. Ja zaczynam teraz nowe życie u boku Zayna, chłopaka, którego naprawdę kocham i wiem, e moje uczucia do niego nigdy się nie zmienią. On jest inny. Nie patrze na niego jak na słynną gwiazdę z popularnego boysbandu, ale jak na normalnego chłopaka. Przez chwilę patrzyłam tępo w miejsce, gdzie przed chwilą stała dwójka zapewne nielubiących mnie osób. Wzięłam głęboki oddech i podeszłam do nich z notesikiem i długopisem w ręku.
-Dzień dobry. Co państwo sobie życzą?-zapytałam się starając się być oczywiście grzeczna w stosunku do nich. Nie mogłam przecież pokazywać całemu światu jak bardzo nienawidzę Nicholasa. O tym zapewne tylko wiedział Zayn i on sam.
-Ja poproszę Czarną kawę i…albo nie. Przecież nie mogę pić kawy mogła bym zaszkodzić naszemu dzidziusiowi prawda kochanie?-powiedziała bezczelnie towarzyszka mojego byłego chłopaka, o ile w ogóle mogę go tak nazwać.
-Tak oczywiście Saro. Więc może herbatkę i ptysia-powiedział nikt inny niż Nicholas. A co do dziewczyny właśnie ma na imię Sara. Idealne imię dla takiej zdziry. Po prostu rodzice wiedzieli kim będzie w przyszłości. Z zamyślenia wyrwał mnie głos Nicholasa.
-Więc raz kawę z mlekiem, raz herbatę i dwa razy ptysie.
-Za chwilkę państwu podam-odchodząc od nich przewróciłam oczami robiąc takie miny jakbym udawała mówiącą Sarę. Takie to wszystko słodkie, że aż rzygam tęczą. To się tylko do kabaretu nadaje. Wzrokiem podążyłam na grupkę moich towarzyszy, którzy już się zajadali pysznościami, które wcześniej im podałam. Podeszłam do swojego stanowiska pracy i przygotowałam do „jakże słodkiej” pary zamówienie. Po około 10 minutach zaniosłam im wszystko i stojąc przed nimi uśmiechnęłam się sztucznie.
-Czy coś jeszcze podać?-zapytałam.
-Nie, ale odejdź stąd pokrako-odpowiedziała chamsko dziewczyna. Nagle poczułam na swojej talli dobrze znane mi dłonie. Odwróciłam głowę i ujrzałam mojego przystojniaka.
-Kochanie ja i Loui już się zbieramy. Chłopaki dzwonili, że mamy nagły wywiad, ale obiecuję, że wynagrodzę ci to-usłyszałam słowa Malika i zaśmiałam się cicho widząc zaskoczona minę Sary.
-O Fuck czy to Zayn z One Direction? I Louis?-mówiła podekscytowana dziewczyna. Zaśmiałam się i przyciągnęłam do siebie Malika całując go namiętnie.
-Nie tłumacz mi się skarbie. Rozumiem, że masz pracę. Pozdrów chłopaków i jak będziesz miał czas to odezwij się.
-Dobrze skarbie pa. Uważaj na siebie-cmoknął moje usta, a potem pociągnął Marcheweczkę za bluzkę i wyszli z kawiarni pani Laury.
Przez szybę widziałam, że wsiedli w samochód i odjechali.
-Chcesz to załatwię ci autograf MOJEGO CHŁOPAKA-specjalnie podkreśliłam ostatnie dwa słowa i triumfalnie odwróciłam się na pięcie wracając do Caroline i siadając obok niej.
 
**OCZAMI ZAYNA**
 
Gdyby nie to, że cholernie spieszyłem się na wywiad momentalnie nagadał bym temu chłopakowi. Co on myślał, że ja go nie rozpoznałem? Owszem byłem w szpitalu, ale nie miałem przecież żadnej operacji związaną z pamięcią chociaż nawet nie wiem czy takowa istnieje. Spojrzałem ukratkiem na zamyślonego przyjaciela.
-Co jest?-zapytałem stojąc właśnie na czerwonym świetle. Dlaczego zawsze mam pecha i muszę czekać na nich godzinami. Skoro wymyślili przyciski dla pieszych to dlaczego też nie dla kierowców. Tak mam chore pomysły, ale cóż trzeba żyć dalej.
-Nic nie jest a co ma być?
-Jesteś strasznie zamyślony, więc nie mów mi Loui, że wszystko okey. Zawsze byłeś zabawny, a teraz nagle ci się humor popsuł.
-Mam dobry humor. Wypraszam sobie panie cudny. Po prostu zastanawiam się nad pewną dziwną rozmową i nic poza tym. Jedź już lepiej, bo się spóźnimy-Jak powiedział tak zrobiłem. Po zapaleniu się zielonego światła ruszyłem. Po około 10 minutach jazdy byłem już pod studiem, gdzie miał się odbyć wywiad, Wysiedliśmy ze samochodu i szybko pobiegliśmy pod salę 25B. Zapukaliśmy i weszliśmy do środka. Na szczęście byli tam tylko chłopacy dlatego spokojnie mogliśmy odetchnąć, że nie będzie żadnego ochrzanu od menadżera. Zajęliśmy miejsce na wielkiej sofie czekaliśmy na reporterka, która właśnie w tej chwili weszła i zaczęła z nami wywiad.
 
**OCZAMI CAROLINE**
 
Po wejściu do domu Niny momentalnie rzuciłam się na kanapę i włączyłam telewizję, gdzie właśnie zauważyłam chłopaków. Tuż przy stacji pisało „live”, co oznacza „na żywo”. Szybko podeszłam do DVD i postanowiłam nagrać, by Nina mogła obejrzeć. Ponownie zajęłam miejsce słysząc pytanie prowadzącej.
 
Reporterka: Słyszałam o was wiele ciekawych rzeczy i chciałabym się dowiedzieć co robicie w wolnych czasach prócz oczywiście śpiewania.
 
Harry: A cóż ja mogę robić w wolnych chwilach.

Louis: Prócz śpiewania to nic nie robi nasz Hazzuś. Rano wstaje to śpiewa pod prysznicem, po południu podczas oglądania meczy, a wieczorem mi kołysankę, bo bez niej nie zasnę - wtrącił się marchewkowy, na co wszyscy się zaśmiali. On zawsze coś musi powiedzieć.
 
Harry: Ja sobie wypraszam również dobrze umawiam się z dziewczynami.
 
Reporterka: Dobrze Harry w takim razie wiemy co ty robisz, a reszta chłopaków?
 
Liam: Powiem tak. Przy chłopakach nie da się nudzić. Zawsze coś wymyślą innego, więc zajęć mamy sporo, ale przeważnie zajmuję się tymi głupkami. Wierz mi lub nie, ale beze mnie by sobie rady nie dali. To ja jestem ten rozsądny - powiedział Payne i zaśmiał się.
 
Niall: Ja spędzam noce z moimi przysmakami delektując się nimi. Każdym z osobna-po jego słowach wszyscy zaczęli się śmiać nawet reporterka, tylko zdezorientowany blondyn patrzył w kamery zajadając paluszki.
 
Zayn: A ja i Louis przeważnie gramy razem w jakieś gry. Jednak sądzę, że moje plany się zmienią. Swój wolny czas będę spędzał ze swoją dziewczyną Niną-Oczywiście chłopacy musieli wydobyć z siebie odgłos „awww” jak słodko.
 
Reporterka: Jeśli chodzi o dziewczyny to czy mógł byś opowiedzieć o Ninie?
 
Zayn: Oczywiście. Mówienie o niej sprawia mi przyjemność. Nina nie jest taką normalną dziewczyną. Jest cudowna, wyjątkowa. Nie zamienił bym jej na nikogo innego. Żałuję tylko, że poznałem ją tak późno. Moim zdaniem idealnie się uzupełniamy. Wiem, że nawet złe komentarze od strony naszych fanek je nie zniechęcą, jeśli takowe będą. Fanki powinny wiedzieć, że takim zachowaniem zniechęcają nas do siebie. Muszą pojąc, że jeśli któryś z nas jest w związku tak jak Louis, Niall i ja to i tak nie zostawimy ich z powodu gróźb. Kochamy je i powinny to zrozumieć, a teraz proszę następny zestaw pytań.
 
Reporterka: To piękne co powiedziałeś. Na pewno wielu przyzna ci racje.
Louis jesteś już w związku 2 lata tak jak Niall powiedzcie mi czy wasze uczucia zmieniły się?
 
Niall: Jeśli chodzi o mnie i o Susan to nie. ciągle jesteśmy tak samo szczęśliwi. Co prawda ona jest teraz w swoim rodzinnym mieście, ale mimo odległości kocham ją tak jak swoje smakołyki, czy tam jak Louis swojego Kevina.
 
Louis: Ej Kevin jest mój i nie oddam ci go. A Melody owszem kocham.
 
Reporterka: Bardzo dziękuję wam za wywiad. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś porozmawiamy.
 
. ~ ‚ salon w domu Niny - OCZAMI CAROLINE ’ ~ .
 
Ja się przesłyszałam prawda? Czyli on jest zajęty? Dlaczego w dyskotece był sam przecież..No tak o czym ja w ogóle myślałam. Że niby ja i On? Ta jasne chyba w snach. Zresztą i tak niedługo wyjeżdżam, więc i tak to by się nie opłacało, ale dlaczego płaczę? Widziałam go raptem dwa dni nie może ma na nim zależeć.
Nagle do domu weszła Nina z zakupami i spojrzała na mnie widząc moją smutną minę.
-Jezus Car co się stało?
-Bo właśnie się dowiedziałam, że on jest zajęty.
-On? Czyli kto, bo nie rozumiem.
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 
Wiem wredna jestem, bo nie napisałam o kogo chodzi Car. xx
Wiecie co wydaje mi się, że to mój najgorszy rozdział eh..
Jak myślicie o kim mówi Caroline?
 
CZYTASZ? = KOMENTUJESZ
(Rozdział miał być w piątek, ale dodałam dzisiaj, bo nie wiem czy będę miała w piątek dostęp do komputera .xx ♥ )
 UDZIELCIE ODPOWIEDZI NA PYTANIA, KTÓRE ZNAJDUJĄ SIĘ PO PRAWEJ STRONIE .XX
proszę < 3
PS. Ktoś kiedyś pytał się mnie ile planuję rozdziałów. Więc na razie nie wiem ile. Idę na spontan :D < 33