Rozdział 28.
 
**OCZAMI CAROLINE**
 
On jest niemożliwy jak go spotkam to mu nakopie do tyłka za to, że przysłał mi bilety do Londynu, ale chwila jest jeszcze coś. Spojrzałam do koperty i wyciągnęłam prostokątną kartkę formatu A4. Okazało się, że jest to list. Usiadłam na krzesełku i momentalnie zaczęłam zaciekawiona czytać.
 
„Kochana Caroline .xx !”
 
” Na początku chcę Cię przeprosić za tak oficjalny zwrot u góry. Miało Kochany Króliczku, albo Króliczku Caroline, ale Nina mi zabroniła.
Zła kobieta z niej wiesz? hehe a teraz do rzeczy, bo już dostałem od niej w moją główkę.
Bardzo za tobą tęsknimy. Te wspólne wypady na imprezy ;)
Chcemy byś do nas przyjechała jak najszybciej dlatego wysyłamy ci bilet do nas. Pakuj się i szybko do nas przyjeżdżaj.
 
Louis .xx
 
A teraz moja kochana coś ode mnie. Moja blondyno. Przepraszam, że nie powiedziałam ci o co chodzi, ale nie mogłam. Złożyłam obietnicę, ale jak przyjedziesz tak cię wyściskam i przeproszę, że będziesz miała dosyć mój hipopotamku śliczny. I teraz szybko leć się pakować, bo cholernie tęsknimy
 
Nina .xx <3 3 3
 
To znowu ja króliczku. Uciekłem im i chcę coś dodać od siebie. Tak byś tylko ty wiedziała. Tęsknię za tobą bardzo, bardzo, bardzo.
Jesteś naprawdę wyjątkowa. Caroline podobasz mi się…Jeśli ja tobie też to jak przyjedziesz cmoknij mnie w nosek.
Ta haha już myślałaś, że napiszę tyłek. Osz ty zboczuchu. Do zobaczenia perełko < 3

Louis .xx Twój wiecznie słodki, przystojny i kochający królik i Romeo :D
 
PS. Niall chce byś przywiozła mu żelki ;)
 
Po przeczytaniu tego listu zastygłam. Dobrze, że siedziałam, bo gdybym stała na pewno bym upadła. Muszę teraz jakoś wszystko wytłumaczyć mamie. A co jeśli mnie nie puści? Zawiodę ich, a pewnie sporo wydali na te bilety. Właśnie usłyszałam dźwięk zamykających drzwi, więc szybko złożyłam i schowałam do koperty.
-O wilku mowa-pomyślałam spoglądając na radosną mamę. Może to dobra okazja skoro ma taki dobry humorek.
-Witaj córeczko. Za chwilę przygotuję obiad.
-Mamo..czy możemy porozmawiać?-zaczęłam niepewnie przyglądając się staruszce.
 
**OCZAMI NINY**
 
Tak bardzo się cieszyłam, że Louis wpadł na ten pomysł. Ja bym myślała zapewne rok, a on? No patrzcie, a myślałam, że jest głupi, ale cii..bo jeszcze się obrazi. Mialam tylko nadzieję, że wszystko pójdzie po dobrej myśli i lada dzień Caroline tutaj będzie.
-Dzięki Louis-powiedziałam i wyściskałam mocno przyjaciela.
-Ekhem..przeszkadzam?-usłyszałam głos mojego chłopaka stojącego w drzwiach.
-Tak bardzo-zażartował marchewa.
-Wcale kochanie-powiedziałam podchodząc do mulata i całując go.
-Mam być zazdrosny?-usłyszałam i poczułam dłonie na swojej tali, a potem opierzchnięte wargi ukochanego na mojej szyi.
-Nie masz o co skarbie-powiedziałam muskając jego wargi.
-Mamy pewien problem, ale musimy porozmawiać na osobności-przestraszona poszłam za nim i zamknęliśmy się w łazience. Zayn odkręcił wodę w wannie, by zapewne zagłuszyć naszą rozmowę.
-O co chodzi?
-Pamiętasz byłą dziewczynę Louisa?
-Tak.
-Ona rozpowiada, że niby to ona zerwała z nim.
-No ale to nic takiego.
-Słuchaj dalej ii…mówi, że jest ze mną.
-Co?!-krzyknęłam i niemal upadła bym, gdyby nie silne ramiona mulata.
-Nina..wszystko dobrze?
-Tak, ale powiedz mi dlaczego ona to robi?-zapytałam bezradna siadając na skraju wanny.
-Nie znałem jej od tej strony. Kochanie mnie z nią nic nie łączy. Uwierz mi.
-Skąd wiesz, że ona tak rozpowiada?
-Byłem u niej.
Po tych słowach zamilkłam. Zastanawiałam się po co on u niej był. Mówił, że nic go z nią nie łączy.
-Żeby nie było..Ja tylko w wizycie pokojowej. Po bluzę i szelki Louisa i wtedy mi to powiedziała, że wszystkim to rozpowie-westchnęłam smutno dotykając jego ramienia.
-Ale to nie prawda tak?
-Oczywiście skarbie. Załatwimy to, a teraz chodź tu do mnie-uśmiechnęłam się i wtuliłam w ukochanego bardzo mocno ufając mu, bo przecież go kocham.
 
**.~ Następnego dnia~ .**
 
**OCZAMI CAROLINE**
 
Właśnie wysiadłam ze samolotu na zatłoczone lotnisko i rozejrzałam się dookoła w poszukiwaniu jakiś znajomych twarzy. Nie musiałam długo czekać, bo ujrzałam uśmiechniętego od ucha o ucha Louisa biegnącego w moją stronę. Krzyknęłam głośno sądząc, że się zderzymy jednak poczułam po chwili jak unoszę się.
-Louis debilu puść mnie-zaśmiałam się. -Ja też tęskniłam-powiedziałam i kiedy chłopak postawił mnie na ziemi musnęłam swoimi soczystymi wargami jego policzek.
Dopiero kiedy ponownie się rozejrzałam zauważyłam, że nie ma Niny i Zayna.
-Kogoś brakuje-wtrąciłam się przyglądając się reszcie grupy.
-Oni pewnie sobie ten…em..bara-bara-zaśmiał się Niall pożerając paczkę żelków. za tym głodomorem też tęskniłam, ale wciąż nie wiedziałam jak on w sobie mieści tak duże ilości pokarmu. Podeszłam do każdego z osobna i przytuliłam do siebie. Według mnie najlepsze przywitanie miałam własnie z Louisem i Harrym, bo tak fajnie się ciągnie za jego loczki. Oczywiście był zły, ale co tam musi to przeżyć.
-Chłopaki czy możecie mnie już zabrać z tego lotniska? Zimno mi.
-Dobra, ale zabieramy cię do nas. Jak na razie Nina mieszka u nas. Zalało ją-odpowiedział mi pasiasty. Zgodziłam się i wraz z moimi towarzyszami wsiedliśmy do ich samochodu i ruszyliśmy do ich domu, a raczej willi. Kiedy byliśmy na miejscu usłyszeliśmy stamtąd dobiegające krzyki. Należały one do Zayna, Niny i do kogoś jeszcze. Momentalnie wkroczyliśmy do środka i zauważyłam, że na ziemi moja przyjaciółka szarpie się… O Boże to była Louisa, ale co ona ma wspólnego z Niną.
-Przyznaj się, że kłamiesz dziwko-krzyknęła Nina szarpiąc ją za włosy.
-Odwal się. Może i kłamię, ale tylko wy wiecie, że kłamię. Każdy uwierzy, że spałam z Zaynem. Podziękuj Louisowi. Ten idiota mnie zostawił, a ja go kochałam. Skoro ja nie jestem szczęśliwa nikt z przyjaciół Louisa nie będzie szczęśliwy kretynko.
-Odszczekaj to. Nikt ci nie uwierzy.
-Ej…Do cholery co tu się dzieje?-krzyknęłam i wszyscy odciągnęliśmy dziewczyny. Zauważyłam, że Louis patrzy wściekły na Malody.
-Co ty odpieprzasz co? Wypieprzaj stąd i nie wracaj. Jesteś jakaś poje…-przerwałam pasiastemu i odciągnęłam go.
-Louis spokojnie-powiedziałam.
-Masz racje Caroline. Ona jest po prostu głupia. Myślałem, że będziemy z nią przyjaciółmi. Myliłem się. Wynoś się-krzyknął, a dziewczyna zmęczona po bójce z przyjaciółką wybiegła. Przytuliłam Tomlinsona do siebie.
-Przepraszam, że na to patrzeliście. Chcieliśmy to z Niną sami załatwić. A po drugie kochanie nie wiedziałem, że jesteś tak silna-odezwał się mulat.
-Jeszcze sporo o mnie nie wiesz kotku-powiedziała Nina i zaczęli pożerać swoje twarze.
-Znowu? Ludzie idźcie do pokoju-powiedział Harry, a para to uczyniła natomiast my zaczęliśmy się śmiać oczywiście prócz Louisa, bo zauważyłam, że zniknął wchodząc po schodach.
-Pójdę do niego-powiedziałam i pognałam do przyjaciela. Zapukałam i mimo, że nie słyszałam „Proszę” weszłam niepewnie.
-Możemy pogadać?-zapytałam.
-Tak jasne, ale jeśli o tym na dole to nie za bardzo mi się chce.
-Dlaczego tak reagujesz? Mówiłeś, że jej już nie kochasz-powiedziałam i usiadłam obok niego na łóżku.
-Tak wiem, ale…-usłyszałam westchnienie z jego ust, więc pogładziłam go po plecach dodając u nieco otuchy.
-Ale co?
-Po prostu nie wiedziałem, że ona jest taka. Że jest w stanie zniszczyć związek mojego przyjaciela. Boję się jeszcze o coś.
-O co Słonce powiedz-poprosiłam.
-O to, że…
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 
A kuku.
Jest nowy rozdział. Jak wam się podoba?
Znowu wróciłam < 33
Hehe ♥
Mam nadzieję, że nie dostanę negatywnych komentarzy.
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
(rozdział za tydzień  .xx ♥)