Rozdział 29.
 
-Louis wyduś to w końcu z siebie-powiedziałam już lekko poirytowana. Dlaczego zawsze musiał się bawić w te swoje łamigłówki, a nie mógł powiedzieć od razu.
-Boję się, że skrzywdzi ciebie, albo zniszczy naszą przyjaźń Caroline.
Kiedy to usłyszałam zamarłam i wzięłam głęboki oddech w głowie układając słowa. Co ja mu miałam powiedzieć. Wiem, że łączy nas przyjaźń, ale ja naprawdę czuję do niego coś więcej.
-Króliczku, nie zniszczy obiecuję, a teraz chodź tu do mnie-powiedziałam i przytuliłam się do pasiastego.
-Caroline..-usłyszałam.
-Co? Dlaczego zawsze to robisz?-zapytałam spoglądając na niego.
-Ale co? O co ci chodzi?
-Zamiast od razu powiedzieć całość to urywasz już niemal na początku wyrazu.
-Więc będziesz spala tu w pokoju? Nie martw się nie zgwałcę cię.
-Nie wiem czy powinnam. Jak to będzie wyglądało.
-Oj tam..podzielę się marchewką nie bądź taka proszę.
-No dobrze, ale łapki przy sobie-Oczywiście z tymi „łapkami” żartowałam. Uwielbiałam gdy mnie dotykał. Czułam się wtedy taka bezbronna i oczywiście szczęśliwa. Przez dłuższą chwilę siedzieliśmy wpatrując się w siebie, jednak milczenie przerwał mój przyjaciel.
-Pójdę po twoje walizki. Zaczekaj-powiedział, a ja zgodziłam się i gdy wyszedł zaczęłam rozglądać się po jego królestwie.
 
**OCZAMI NINY**
 
Nie umiałam z Zaynem przestać się całować. Za każdym razem czując jego usta na swoich pogłębiałam pocałunek.
-Skarbie mam teraz przez kilka dni wolne wyjedźmy gdzieś. Może do Hiszpanii dobrze? Proszę-powiedział mój ukochany i złożył na moich ustach namiętny pocałunek.
-Z tobą zawsze-uśmiechnęłam się do Zayn’a i pocałowałam go.
-Co powiesz na jutro? Szybko zarezerwuję bilety i pojedziemy sami. we dwójkę.
-Dobrze kochanie. Muszę się spakować-powiedziałam wstając spanikowana, na co mulat zaczął się śmiać.
-Ej..-pisnęłam rzucając w niego poduszką, która oczywiście trafiła w jego zacnie piękną buźkę.
-Zdążysz spokojnie-odpowiedział stukając na guzikach klawiatury w laptopie. -BINGO ! Jutro o 12:00 wylatujemy-powiedział i jak tygrys rzucił się na mnie.
-Zayn udusisz mnie-krzyknęłam próbując go zrzucić, jednak zaczął mnie łaskotać. Śmiałam się w niebo głosy, gdy nagle do pokoju wszedł Harry z nietęgą miną.
-Ekhem…Długo jeszcze będziecie się zabawiać co? Stoję tu chwilę z wiadomością.
-Mów stary-powiedział Malik spoglądając na loczka.
-W sumie to wesz…zapomniałem-powiedział i zaśmiał się wychodząc.
-Głupek-zawołałam i pocałowałam ukochanego.
-Mmm..dlaczego tak mało co?
-Zayn’ie Malik’u koniec zabawy. Trzeba się spakować i im powiedzieć-powiedziałam poważnie i wyswobodziłam się z jego uścisku. Podeszłam do szafy i zaczęłam się pakować, jednak mój chłopak nie miał ochoty na to tylko ciągle mnie obmacywał. Nie powiem, bo to było miłe, ale litości trochę umiaru. Właśnie objął mnie w tali zaczynając kołysać.
-Dobra skarbie nie jesteśmy na zabawie. Potem teraz spakujmy się jest już późno-powiedziałam błagalnie dotykając jego dłoni. Chwilę później posłuchał mnie i zaczął się również pakować. Po jakiś pół godzinach skończyliśmy i zeszliśmy na dół, gdzie znajdowali się wszyscy.
 
**OCZAMI ZAYN’A**
 
Wreszcie spędzę kilka samotnych dni z Niną. Musze jej w końcu wszystko wyjaśnić. Mam nadzieję, że nie będzie się gniewała na mnie i mi wszystko wybaczy. Sądzę, że Hiszpania jest na tyle romantyczna, że mi wybaczy.
-Ej Joł chcemy wam powiedzieć, że wyjeżdżamy na tydzień bądź dwa-powiedziałem przytulając swoją dziewczynę. Spojrzałem na Harrego i przeprosiłem na chwile wszystkich wychodząc z nim na zewnątrz.
-Kiedy zamierzasz jej powiedzieć co?-zapytał mnie loczek.
-W Hiszpanii. dobrze wiesz, że nie chciałem tego zakładu. Naprawdę ją pokochałem.
-Ale się ze mną założyłeś. Trudno ty ją zdobyłeś a nie ja gratuluje dam ci jutro twoje sto złotych-usłyszałem i pokiwałem głową. Po chwili usłyszałem jakiś hałas jednak nie przejąłem się tym wiedząc, że pewnie Louis znowu szaleje.
-Nie chcę żadnej kasy. Uznaje, że tego zakładu nie było.
-No ok niech ci będzie ale to nie fair-powiedział Harry.
Wiedziałem, że może nie będę musiał mówić o wszystkim Ninie, bo Harry się nie wygada. Wróciłem do pomieszczenia i zauważyłem, że wszyscy prócz Niny oglądają telewizję.
-Gdzie Nina?-zapytałem.
-Wyszła na chwilkę do domu. Powiedziała, że nie wie kiedy wróci.
-Jak to wyszła?-wściekły wybiegłem z domu w poszukiwaniu mojej miłości. Znalazłem ja niedaleko parku idącą z walizką w stronę swojego mieszkania.
-Nina kochanie wystraszyłaś mnie, gdzie ty zniknęłaś-chciałem ja przytulić, jednak odsunęła się ode mnie.
-Nie mów tak. Nigdy więcej nie mów tak do mnie-dopiero teraz dotarło do mnie, że płakała.
-Co się stało?-zapytałem zdziwiony.
-Nie rób ze mnie kretynki. Nie jestem głupia. Wracaj do domu i zostaw mnie w spokoju. Nie chcę cię znać. Z nami koniec.
-Ale zaczekaj…
-Żadnego zaczekaj. Jedź sobie sam do tej Hiszpanii, a najlepiej z Harrym i tą twoją wygraną kasą.
-O cholera to nie tak daj mi to wyjaśnić.
-Żadnych wyjaśnień. Nienawidzę cię. Przespałeś się ze mną gratuluję. a teraz zniknij z mojego życia raz na zawsze. Ja cię kochałam a ty…Nie chcę już z tobą rozmawiać.
-To nieprawda wszystko ci wytłumaczę czekaj proszę ja zrezygnowałem z zakładu, powiedziałem, że nie chce żadnej kasy, bo cię kocham-tłumaczyłem.
-Nie wierzę ci-po tych słowach Nina zaczęła biegnąć przed siebie płacząc.
-Cholera kretyn ze mnie-powiedziałem i wyciągnąłem telefon dzwoniąc do niej. Jednak gdy nie odbierała wróciłem do domu pakując się do samochodu i odjeżdżając z piskiem opon.
 
**OCZAMI NINY**
 
Jaka ja byłam głupia. Mogłam się domyślić, że jestem zerem. Nikt nie pokocha kogoś takiego jak ja. Jestem bezsensowna. Jak ja mogłam mu uwierzyć. Siedziałam skulona w sypialni płacząc. Miałam tego dosyć. Zawsze mnie spotyka coś przykrego. Mam pecha we wszystkim. Wolała bym się zaszyć gdzieś, żeby nikt więcej mnie nie znalazł. Moje przemyślenia znowu przerwał dzwonek telefony tym razem od Caroline. Odrzuciłam połączenie i momentalnie napisałam jej wiadomość:
Ja: Wytłumaczę ci później. Bądź spokojna
 
Caroline: Dobrze kochanie. Martwię się pamiętaj.
Zayn wyskoczył jak poparzony
 
Ja: Dobrze będę pamiętała
 
Wyłączyłam telefon i usiadłam ponownie w kącie płacząc. Tym razem niestety przerwał mi dzwonek do drzwi.
-Nie ma mnie w domu-krzyknęłam jednak od razu tego pożałowałam, bo usłyszałam kroki i dobrze znany mi dzwoniący pasek od kurtki.
-Nino porozmawiajmy-usłyszałam męski głos, jednak mimo wszytko odwróciłam głowę milcząc.
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 
Tadam i jak wam się podoba? 
Akcja znowu na nowo ;)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ!