Rozdział 2.

Rozdział 2.

**OCZAMI NIALL’a**

Po pysznej wyżerce w tutejszej kawiarni wreszcie ruszyłem do mojego kochanego skarba.
Miałem tylko nadzieję, że nie zrobił sobie  żadnej krzywdy, bo znając jego mógł wpaść w jakąś bójkę. No cóż, ale za to go przecież kocham. Wszedłem na plac z lodowiskiem i zauważyłem, że Zayn patrzy w jeden punkt. Tak jak by zobaczył ducha.
-Oj głuptasku – zawołałem i wybuchnąłem momentalnie śmiechem, jednak mimo to i tak nie było żadnej reakcji z jego strony.
– Zayn – krzyknąłem w końcu i pomachałem mu dłonią przed oczyma, a ten spojrzał na mnie wściekły.
Wiedziałem, że jest pewne zdenerwowany, że wyrwałem go z tak pięknego stanu.

**OCZAMI ZAYN’a**

Nawet się nie spostrzegłem kiedy wrócił Niall. Dopiero dotarło to do mnie kiedy pomachał mi ręka przed oczyma i krzyknął.
– Ej Horan ogarnij się – powiedziałem i odsunąłem się swoja twarzą od jego dłoni. Nie chciałem by przez przypadek uderzył mnie w tak śliczną buźkę. Przecież mam się podobać kobietą.  Zresztą co mi może zrobić takie chucherko jak on.
Zaśmiałem się w myślach i kiedy przypomniałem sobie jak długo go nie było momentalnie spoważniałem.
– Co ty tak długo robiłeś w tym bufecie? – zapytałem czekając aż blondyn udzieli mi odpowiedzi.
-Jaki bufet? Ty wiesz co to w ogóle bufet? To była kawiarnia pełna pyszności – zauważyłem, że mówiąc to gładził się po brzuchu.
-Niall – zacząłem.
-No?
-Jesteś głupi. Zachowuj się przy ludziach-powiedziałem –Więc? Powiedz mi w końcu co tak długo?
-Dobrze wiesz, że jedząc musze dokładnie przeżuć, bym nie przytył. A po drugie musiałem wszystkiego spróbować.
-A nie pomyślałeś, że chcę wracać, albo też jestem głodny?
-Pomyślałem. Mam coś dla ciebie-spojrzałem na niego zdziwiony, a on z papierowej chusteczki wyciągnął marchewkę.
-Horan-krzyknąłem –wsadź sobie tą marchewkę w du…
-Przegiąłeś. Rozwód-powiedział oburzony Niall.
Zaśmiałem się słysząc przyjaciela. Musiałem go jakoś przeprosić. Przecież nie chcę wracać na pieszo.
-Oj Kochanie przepraszam. Już wybacz mi-mówiłem udając błagalny ton i spoglądając na udane łzy przyjaciela.
-Dobra Chodźmy już. Porozmawiamy w domu-usłyszałem glos Niall’a a po kilkunastu minutach ruszyliśmy do wyjścia opuszczając całkowicie lodowisko i oddając łyżwy.

**OCZAMI NINY**

Po wyjściu z lodowiska ruszyłam ponownie w strony rynku, gdzie wcześniej poprosiłam mężczyznę o drogę. Spojrzałam w niebo, które nadal było błękitne. Nie wiem, która mogła być godzina, ale zapewne wczesna. Nie miałam ochoty wyciągać telefonu, bo po co? Mnie się wcale nie spieszy. Rozejrzałam się dookoła i zauważyłam pięknie ozdobioną kawiarnie „La Amore”. Podeszłam do szyby i uśmiechnęłam się widząc tam starszą kobietę. Dopiero chwile później zauważyłam przyklejoną do szyby karteczkę „PRZYJMĘ PRACOWNICĘ”. Uśmiechnęłam się pod nosem mając nadzieję, że może jakimś głupim fartem uda mi się. Weszłam pewnym krokiem do pomieszczenia i zasiadłam przy blacie uśmiechając się do kobiety.
-Dzień dobry-powiedziałam spoglądając na kobietę.
-Dzień dobry. Proszę co podać?
-Gorącą czekoladę – odpowiedziałam i zamilkłam spoglądając na nią.
-Proszę chwilkę zaczekać – spojrzałam jak odwraca się i zaczyna przygotowywać moja czekoladę.
-Mam pytanie. Widziałam na szybie ogłoszenie o pracy, czy to nadal aktualne?
-Tak aktualne. Wisi tutaj już miesiąc, ale nadal nikt się nie podjął.
-Jeśli się pani zgodzi ja chciała bym dostać tą pracę. Zapewniam, że jestem bardzo pracowita i nie będzie pani żałowała – powiedziałam radośnie i zapłaciłam za czekoladę, którą właśnie otrzymałam. Wzięłam maleńki łyczek i przymknęłam na chwilkę oczka.
-Przepyszna. Taka domowa – pochwaliłam kobietę  a ona się tylko uśmiechnęła.
-Jeśli jesteś zdecydowana, to dostanie pani tą pracę.
-Ojej naprawdę? Bardzo dziękuję-pisnęłam szczęśliwa –kiedy mogę zacząć. Nawet zaraz jeśli trzeba-powiedziałam.
-Bardzo była bym wdzięczna. Dzisiaj piątek i wieczorami jest sporo ruchu. Dam ci za chwilkę fartuszek i możesz zaczynać. Wszystko ci wytłumaczę
-Dobrze-wstałam uszczęśliwiona i wstałam z miejsca wchodząc za ladę. Założyłam podany fartuszek i spojrzałam na jak się dowiedziałam Panią Laurę.
-Od czego mam zacząć?
-Poukładaj ładnie te filiżanki, a potem możesz pościerać po stolikach. Jak usłyszałam tak zaczęłam robić. Nim się spostrzegłam zegar wybił 18 i wraz z Panią Laurą zamknęłam kawiarnię.
-Do jutra dziecino-powiedziała i rozeszłyśmy się w swoja stronę.
Na zewnątrz była już szarówka, więc staram się iść jak najszybciej by dotrzeć do mieszkania. Będąc już na miejscy weszłam na podwórek i podeszłam do drzwi chcąc je otworzyć.
Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że jednak są one otwarte.
Byłam w szoku. Przecież wiedziałam, że je zamykałam. ..

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

I jak wam się kochani podoba ten rozdział? Mam nadzieję,że fajny;*
I zdradzę wam sekret. Dostałam dzisiaj weny i napiszę jeszcze jeden rozdział ;** :)
A pod dzisiejszymi rozdziałami chcę mieć chociaż po cztery komentarze. ^^

Fotki dam do następnej notki.
JEŚLI ZNACIE JAKIEŚ FAJNE BLOGI Z OPOWIADANIAMI, LUB SAMI JE PISZECIE ZOSTAWCIE LINK W KOMENTARZU. NA PEWNO ZAJRZĘ ;)

Rozdział 1.

Rozdział 1.

** OCZAMI NINY **

Po przekroczeniu progu mojego nowego mieszkania odetchnęłam z ulgą i postawiłam swoje walizki na środku salonu.
Wreszcie wiedziałam,że tutaj jestem bezpieczna i nikt nieproszony mnie nie znajdzie.
Tylko Caroline wie o tym gdzie jetem. Właśnie Caroline. Ledwo wyjechałam a już za nią strasznie tęsknię. Jest Dla mnie jak siostra.
Uśmiechnęłam się pod nosem jak głupi do sera i wzięłam ponownie swoje walizki idąc do sypialni, Postawiłam je w kącie i podeszłam do okna otwierając je,
-Londynie przybyłam ! – krzyknęłam głośno i zaczerpnęłam świeżego powietrza.
Słysząc śmiech kilku przechodzących dzieci szybko się schowałam zamykając okno.
-No pięknie Nino. Dopiero przyjechałaś, a już robisz z siebie pośmiewisko-pokręciłam głową, a chwilę później zaśmiałam się wyciągając z kieszeni dzwoniący telefon.
Widząc na wyświetlaczu imię swojej najlepszej przyjaciółki przyjaciółki momentalnie odebrałam przykładając sobie urządzenie do ucha
-Caroline! -krzyknęłam uradowana, a z drugiej strony usłyszałam tylko śmiech.
-Tak, ja też ciesze się,że cię słyszę-powiedziała rozbawiona blondyna.
-Wybacz,że tak krzyknęłam, ale nie mogłam się opanować. Jestem tu już kilka godzin, a nadal nie odezwałam się do nikogo ani słowem. Mówię ci ja tu zwariuję-powiedziałam czekając na odpowiedź przyjaciółki.
-E tam. Nie było tak źle. Jeszcze słyszę, więc jest ok. Uwierz mi potrafisz głośniej-usłyszałam odpowiedź, a ja oburzyłam się tylko.
-No wiesz ty co? Tak mówić do przyjaciółki?
- Przepraszam słonko. Przecież ja tylko żartowałam-tłumaczyła się skruszona, a ja już się uśmiechałam pod nosem.
-No już ci wybaczam, przecież cię kocham Wariatko-teraz ja usłyszałam szczęśliwy pisk mojej przyjaciółki.
-Caroline….mam pytanie.
-Słucham cię Nino?
-Czy mój ojciec. No wiesz szukał mnie może?
-Nie szukał. Daj sobie z nim spokój. Znowu zrobi ci krzywdę. Uderzy albo coś.
-Tak wiem, ja po prostu się boję,że mnie znajdzie. On jest przebiegły i sprytny.
-Nie bój się wszystko będzie dobrze.
-Dzięki, a w ogóle co u ciebie?-zapytałam
-To co kilka godzin temu bez zmian. A u ciebie?
-To samo oczywiście prócz widoków-zaśmiałam się -Dobra kończę i idę zwiedzać Londyn. Może poznam kogoś fajnego. Odezwę się później.
-Dobrze, tylko nie wymieniaj mnie na inny model.
-Ciebie? Nigdy! Pa-rozłączyłam się, a potem podeszłam do walizki i wyciągnęłam czarne rurki, tunikę i wygodne baletki.
W mgnieniu oka przebrałam się, a potem ruszyłam na zwiedzanie Londynu. Słyszałam,że jest tu świetne lodowisko, tylko jak je znaleźć, przecież nikogo tu nie znam. Podeszłam do pierwszego lepszego mężczyzny, który na moje oko miał jakieś 30 może więcej lat.
-Przepraszam-powiedziałam bardzo milutkim głosem spoglądając na niego.
-Słucham?
-Nie wie Pan może gdzie tu jest lodowisko? Jestem nowa i nie za bardzo się orientuje.
-Tak oczywiście. Musi iść Pani  prosto, a potem przed parkiem skręcić w lewo i na wprost na pewno pani znajdzie.
-bardzo panu dziękuję-uradowana ruszyłam według wskazówek i po kilku minutach byłam już na miejscu i zmieniałam wypożyczone łyżwy.

** OCZMI ZAYN’a **

Horan mnie już teraz zdenerwował nie na żarty. Ciągle jest głodny. Ile można siedzieć w bufecie i jeść?
Minęła przeszło godzina, a on nadal się zapychał. Pewnie nawet nie pomyślał o tym,że ja też może jestem głodny, albo,że chcę wracać do domu?
W sumie mógł bym wrócić  sam, ale on miał kluczyki. Następnym razem ja prowadzę. Skończyło się idę po niego.
Ruszyłem w stronę wyjścia z lodowiska, gdy nagle poczułem jak ktoś na mnie wpada. Na szczęście zdążyłem złapać tą osobę chroniąc przed upadkiem.
Jak się okazało była to młoda dziewczyna, brunetka.
-Sorry nie chciałam-powiedziała i wyswobodziła się z mojego uścisku, który ją podtrzymywał przed upadkiem.
-Nic nie szkodzi. Nic ci nie jest?-zapytałem spoglądając na brunetkę.
-Nie na szczęście nic-posłała mi swój uśmiech, a ja jak głupi odwzajemniłem go. Po chwili jednak Zakaszlałem i podałem jej dłoń.
-Jestem Zayn. Zayn Malik. zapewne wiesz kim jestem-powiedziałem dumny wypinając swoją pierś do przodu.
-A ja jestem Nina Brown-poczułem jak jej drobna dłoń zaciska się na mojej dłoni -I muszę Cię zmartwić, ale widzę cię pierwszy raz-powiedziała mi, a ja w szoku patrzyłem się na nią. Nie Możliwe,że mnie nie znała. Przecież to ja Zayn z One Direction. Halo dziewczyno ! Toczyłem nadal wewnętrzny monolog, gdy ponownie usłyszałem  głos Niny.
-Wiesz ja już muszę iść. Spieszę się trochę.
-Rozumiem. Mam nadzieję,że do zobaczenia?
-Yhy tak. Cześć-usłyszałem, a owa osóbka zniknęła mi z oczu. Przez dłuższą chwilę patrzyłam w puste miejsce po miej, dopóki nie ocknął mnie głos mojego głodomora.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~

I jak podoba wam się pierwszy rozdział opowiadania?
Mam nadzieję,że bardzo ;)
BArdzo proszę was o pozostawienie komentarza ;)
Za jakiekolwiek błędy przepraszam.